Mistrzostwa Europy wkraczają w decydującą fazę. Po niezwykle emocjonujących rozgrywkach grupowych, czas na spotkania 1/8 finału, gdzie nie będzie już miejsca na wpadki i odrabianie ewentualnych strat. Dziennikarze serwisu PiłkaNożna.pl postanowili przeanalizować poszczególne pary i ocenić, które zespoły mają więcej szans na awans do czołowej „ósemki” Euro.
Sobota, 25 czerwca: SZWAJCARIA – POLSKA (15:00) – WYNIK: 1-1, karne 4-5
Grzegorz Garbacik: Chyba najbardziej wyrównana para ze wszystkich w ostatniej „szesnastce”. Wielu fachowców uważa, że poważnym kandydatem do awansu są Polacy, jednak nie lekceważmy Szwajcarów, to bardzo solidny i mocny zespół, moim zdaniem na poziomie zbliżonym do naszego. Podczas rozgrywek grupowych, Helweci podobnie jak Polacy, spisali się bardzo solidnie w defensywie, co w ich przypadku może jednak dziwić, ponieważ mają w swoim składzie tykającą bombę zegarową w postaci Johana Djourou. Jeśli zagramy więc mądrze i sprowokujemy wspomnianego obrońcę do błędu, to powinniśmy skromnie pokonać Szwajcarów. Szanse na awans: 55 do 45
Konrad Witkowski: Szwajcaria na pewno nie jest wymarzonym rywalem dla naszego zespołu, ale z drugiej strony to przeciwnik jak najbardziej w zasięgu biało-czerwonych. Z tą drużyną mamy bardzo korzystny bilans, bowiem na dziesięć spotkań doznaliśmy zaledwie jednej porażki i to aż 40 lat temu. Uważam, że w sobotniej konfrontacji bardzo duże znaczenie będzie miała rywalizacja w środku pola, gdzie Grzegorz Krychowiak sprawdzi swoje siły w starciach z liderem szwajcarskiej jedenastki, Granitem Xhaką. Wynik? Coś mi podpowiada, że zwycięzcę tej pary wyłonią dopiero rzuty karne.
Szanse na awans: 50 do 50
Tymoteusz Boć: W polskim narodzie wiara w zwycięstwo jest prawie tak wysoka jak Wieża Eiffla postawiona na Pałacu Kultury i Nauki. Niewątpliwie udana faza grupowa w wykonaniu Biało-Czerwonych słusznie rozbudziła apetyty kibiców. Przed spotkaniem ze Szwajcarią trener Adam Nawałka musi jednak zrobić wszystko, by trafić do umysłów Roberta Lewandowskiego i – przede wszystkim – Arkadiusza Milika. Tutaj remis – jak z Niemcami – już nam nie wystarczy. Ale zera z tyłu trzymać się trzeba.
Szanse na awanse: 55 do 45
Paweł Gołaszewski:Przed meczem ze Szwajcarią nastroje w polskim obozie są jak najbardziej pozytywne. Rywal do najłatwiejszych na pewno nie należy, ale też nie przesadzajmy z ich wielką siłą. Przecież to drużyna, która zaledwie zremisowała z Rumunami i wymęczyła zwycięstwo z Albanią, więc nie ma powodu, aby się ich tak mocno obawiać. Selekcjoner na pewno ma rozpracowanego rywala do perfekcji i jest przygotowany na każdą ewentualność. A jak Adam Nawałka ma na kogoś pomysł, to o wynik powinniśmy być spokojni.
Szanse na awans: 40 do 60
***
WALIA – IRLANDIA PÓŁNOCNA (18:00) – WYNIK: 1:0
Grzegorz Garbacik: Ofensywni i waleczni Walijczycy kontra bardzo mocni w defensywie Irlandczycy z Północy. Jakby tego było mało, ich bezpośrednie starcie to niejako małe wyspiarskie derby, więc możemy się spodziewać, że będzie naprawdę gorąco. Stawiam jednak zdecydowanie na Garetha Bale’a i kolegów, którzy z każdym kolejnym meczem nabierają pewności siebie i w sobotę powinni wywalczyć awans. To będzie mecz na styku – przynajmniej do pierwszego gola – a o wszystkim zadecydują indywidualności, których Walia ma jednak więcej. Szanse na awans: 70 do 30
Konrad Witkowski: Bramkarz Michael McGovern pokazał się już na Euro 2016 ze znakomitej strony i to głównie jemu Irlandia Północna zawdzięcza wyjście z grupy w swoim debiutanckim występie na mistrzostwach Europy. Piękna przygoda ekipy Michaela O’Neilla skończy się jednak 25 czerwca, po konfrontacji z Walią. Sądzę, że świetnie dysponowany Gareth Bale, przy solidnym wsparciu od Aarona Ramseya, poprowadzi Walijczyków do ćwierćfinału turnieju.
Szanse na awans: 65 do 35
Tymoteusz Boć: Kto – z ręką na sercu – przed rozpoczęciem mistrzostw Europy wierzył w to, że Irlandia Północna zdoła awansować do 1/8 finału? Przyznaję, że mnie w tej grupie nie było, a szkoda, bo to zawsze miło, gdy kopciuszek zagra na nosie większym od siebie. Teraz jednak nastał kres szaleństw. Po drugiej stronie barykady stanie znakomicie dysponowany Gareth Bale. Zresztą wynik dla fanów Norn Iron nie jest już na tym etapie sprawą życia i śmierci. Przecież i tak… Will Grigg’s on fire.
Szanse na awans: 70 do 30
Paweł Gołaszewski: Gareth Bale i spółka są na Euro 2016 w morderczej formie. Gwiazdor Realu Madryt bryluje, drybluje, a co najważniejsze strzela gole i Walia wygrywa kolejne mecze. Dobrego obrazu gry Walijczyków nie przekreśla nawet porażka z Anglikami, która chyba i tak była wkalkulowana w wyliczenia przedturniejowe. Mam tylko nadzieję, że Bale do spółki z Ramseyem nie obrzydzą tak bardzo futbolu Irlandczykom z Północy.
Szanse na awans: 70 do 30
***
CHORWACJA – PORTUGALIA (21:00) – WYNIK 0:1 (po dogrywce)
Grzegorz Garbacik: Jedno z najciekawszych spotkań tej fazy. Chorwaci nie doznali w grupie ani jednej porażki, pokonując po drodze Hiszpanów, natomiast Portugalczycy także przeszli przez pierwszą rundę suchą stopą, ale… nie wygrali ani razu i to w grupie, w której mieli w cuglach zająć pierwsze miejsce. Jedyną dobrą wiadomością dla drużyny Fernando Santosa jest przebudzenie Cristiano Ronaldo, z którego w końcu zeszła presja i dlatego przeciwko Chorwacji możemy zobaczyć gwiazdę Realu Madryt w najlepszym wydaniu. Więcej szans daje jednak Chorwatom, którzy mają w swoich szeregach wielu klasowych zawodników, których doświadczenie i dobra forma powinny w sobotni wieczór okazać się decydujące. Szanse na awans: 65 do 35
Konrad Witkowski: Przedsmak rywalizacji o medale. Na takie mecze czeka się podczas każdego wielkiego turnieju! Z jednej strony kapitalnie dysponowani Chorwaci, którzy niespodziewanie wskoczyli do elitarnego grona głównych faworytów Euro 2016, z drugiej natomiast bardzo przeciętni w fazie grupowej Portugalczycy, ale mający w swoim składzie wielkiego Cristiano Ronaldo. Właśnie osoba CR7 sprawia, że Portugalia to jedyny zespół spośród tych, które awansowały z trzecich miejsc, mogący realnie myśleć o awansie do ćwierćfinału. Śmiem twierdzić, że ten mecz rozstrzygnie dopiero dogrywka, ewentualnie rzuty karne. Stawiam jednak na Chorwację, bo Ante Cacić dysponuje w tej chwili po prostu lepszym kolektywem niż Fernando Santos.
Szanse na awans: 60 do 40
Tymoteusz Boć: To starcie niewątpliwie wywołuje ogromne emocje, i to nie tylko w narodach, których reprezentacje wezmą w nim udział. Po jednej stronie Chorwaci z niezniszczalnym – jak pokazały mecze grupowe – Vedranem Ćorluką, doskonałym Luką Modriciem czy wreszcie rozochoconym Ivanem Perisiciem. Po drugiej pobudzony po znakomitym meczu z Węgrami Cristiano Ronaldo. I chyba tylko jego geniusz może uratować Portugalczyków w 1/8 finału. Moim zdaniem Vatreni tworzą po prostu lepszą drużynę.
Szanse na awans: 65 do 35
Paweł Gołaszewski: Chorwaci po zwycięstwie z Hiszpanią są w euforii i na tej euforii mają dojść w tym turnieju daleko. Właśnie po spotkaniu z obrońcami tytułu wielu zaczęło upatrywać w Chorwacji ekipę, która może dojść nie tylko do strefy medalowej, ale nawet wygrać mistrzostwo Europy. Portugalia jest po drugiej stronie barykady. Drużyna trenera Santosa nie wygrała jeszcze ani jednego spotkania (!), a przecież rywali do tego teoretycznie bardzo łatwych. Na szczęście dla ekipy z Półwyspu Iberyjskiego w końcu odpalił Cristiano Ronaldo. A jak CR7 odpali, to… No właśnie. Wszyscy wiemy, co może się dziać.
Szanse na awans: 55 do 45
***
Niedziela, 26 czerwca:
FRANCJA – IRLANDIA (15:00) – WYNIK 2:1 Grzegorz Garbacik: Odpadnięcie gospodarza na tak wczesnym etapie oznacza śmierć dla turnieju. Cel Francuzów jest jasny – minimum finał i dlatego są oni zdecydowanym faworytem do awansu. Trójkolorowi mają lepszy zespół, bardziej klasowych piłkarzy i mimo tego, że w grupie nie rzucili swoją grą na kolana, to jednak ich potencjał jest na tyle duży, by odprawić Irlandczyków z kwitkiem. Dla graczy spod znaku Zielonej Koniczyny już sama promocja do 1/8 jest wielkim sukcesem i uważam, że na tym etapie ich przygoda z Euro się skończy. Szanse na awans: 85 do 15
Konrad Witkowski: Francja awansuje do ćwierćfinału i to bez większych problemów. Gospodarze mistrzostw Europy w fazie grupowej co prawda nie rzucili na kolana swoją postawą, ale nie mam wątpliwości, że poradzą sobie z Irlandią, która znalazła się w 1/8 finału dzięki szczęśliwej wygranej z rezerwami reprezentacji Włoch. Przewaga Trójkolorowych nad zespołem Martina O’Neilla jest niepodważalna, a jeśli Dimitri Payet utrzyma formę z poprzednich spotkań, to Francuzi zwyciężą nawet kilkoma bramkami. Szanse na awans: 90 do 10
Tymoteusz Boć: Jak pokazała historia najnowsza, odpadnięcie Francuzów z turnieju rozgrywanego na ich terenie jest praktycznie niemożliwe. Les Bleus nie są może (jeszcze) rozpędzeni, zawodzi kreowany na największą gwiazdę Paul Pogba, jednak w decydujących momentach potrafią zadać cios ostateczny. W mojej ocenie Irlandczycy szanse mają iluzoryczne, ale na pewno nie będzie tego po nich widać na boisku.
Szanse na awans: 80 do 20
Paweł Gołaszewski: Wymarzona drabinka ułożyła się Francuzom, ale tylko do tego miejsca. Teraz będzie już tylko gorzej. Trójkolorowi powinni ograć Irlandię, ale wszyscy w kraju gospodarza dobrze wiedzą, że drużyna Deschampsa musi poprawić skuteczność. W fazie grupowej Les Bleus stworzyli naprawdę wiele sytuacji, a tylko cztery razy cieszyli się z gola. Dimitri Payet znowu musi wziąć ten wózek na siebie i coś huknąć, bo przecież Paul Pogba jest cieniem samego siebie. Irlandia nie powinna postawić większego oporu. Schody się dopiero zaczną od kolejnej rundy…
Szanse na awans: 80 do 20
***
NIEMCY – SŁOWACJA (18:00)– WYNIK 3:0
Grzegorz Garbacik: Obie drużyny spotkały się ze sobą tuż przed finałami i wtedy górą byli Słowacy, którzy gładko wygrali (3:1). Mecz, który zostanie rozegrany w niedzielę będzie jednak zgoła inny i można w ciemno zakładać, że grający w podstawowym składzie Niemcy od początku narzucą rywalowi swoje warunki gry. Piłkarze Jana Kozaka wyszli z grupy, co od początku było ich celem, ale do 1/4 finału awansują mistrzostwie świata, którzy są bardziej doświadczonym i po prostu lepszym zespołem. Szanse na awans: 80 do 20
Konrad Witkowski: Słowacja naprawdę dobrze zaprezentowała się w fazie grupowej, gdzie potrafiła wygrać z Rosją i zremisować z Anglią, zaś z Walią doznała minimalnej porażki po bardzo wyrównanym meczu. Umiejętności Marka Hamsika i ambicja pozostałych graczy nie wystarczą jednak na mistrzów świata. Niemcy bez specjalnego wysiłku poradzą sobie z Ondrejem Dudą i spółką. Prawdziwe wyzwanie czekać będzie na drużynę Joachima Loewa dopiero w ćwierćfinale – tam spotkają się bowiem z Hiszpanią albo Włochami.
Szanse na awans: 90 do 10
Tymoteusz Boć: Niemcy z pewnością zapomnieli już o niedawnym spotkaniu towarzyskim, jakie rozegrali ze Słowakami (1:3). Zapomnieli też o zachowaniu Joachima Loewa, którego komentowania mieli – nie tylko oni zresztą – po dziurki w nosie. Niemiecka maszyna idzie dalej, a Słowacy nie zdołają jej zatrzymać. Tym bardziej, że w fazie grupowej niezbyt pewnie prezentował się bramkarz tej drużyny, Matus Kozacik.
Szanse na awans: 85 do 15
Paweł Gołaszewski: Faworyt kontra kopciuszek. Ale kto by się spodziewał Słowaków w tym miejscu przed turniejem? Wielu ekspertów wskazywało, że to Rosja powinna awansować z trzeciego miejsca z grupy B, a jednak Słowacja sprawiła nie lada sensację. A przecież Ondrej Duda i spółka zremisowali jeszcze z Anglią, co było odebrane za jeszcze większą niespodziankę. A skoro udało się z Synami Albionu to czemu miałoby się nie udać z Niemcami? Mimo to to właśnie w aktualnych mistrzach świata upatruję faworyta, ale o zwycięstwie powinna zadecydować jedna bramka.
Szanse na awans: 70 do 30
***
WĘGRY – BELGIA (21:00) – WYNIK 0:4
Grzegorz Garbacik: Obecność Belgów w fazie pucharowej to żadna niespodzianka, ale już awans Węgrów do 1/8 finału, to jednak dość spora sensacja. Przed startem turnieju niewielu na nich stawiało, jednak ci zachwycili całą Europę, dając w grupie pokaz ofensywnej, ale także konsekwentnej gry. Na pierwszy rzut okna w ćwierćfinale powinni się zameldować podopieczni Marca Wilmotsa i uważam, że tak też właśnie będzie. W takim meczu powinna wyjść klasa i doświadczenie liderów Czerwonych Diabłów i to właśnie Hazard, Lukaku czy de Bruyne będą mieli okazję powalczyć o najlepszą „czwórkę” imprezy. Szanse na awans: 35 do 65
Konrad Witkowski: Kto przed rozpoczęciem turnieju mógł się spodziewać, że to Węgrzy przystąpią do fazy pucharowej jako zwycięzcy swojej grupy, zaś Belgia tylko jako drużyna z drugiego miejsca? Podopieczni niemieckiego trenera Bernda Storcka są bezdyskusyjną rewelacją Euro 2016, a widowisko, jakie stworzyli w starciu z Portugalią (3:3), pozostanie na długo w pamięci wszystkich sympatyków futbolu. Mam jednak wątpliwości, czy węgierskiej ekipie wystarczy polotu, a przede wszystkim umiejętności, aby zatrzymać znacznie silniejszą personalnie reprezentację Belgii. Za faworytów do awansu uważam drużynę Czerwonych Diabłów, ale absolutnie nie pozbawiam Węgrów szans na sprawienie kolejnej niespodzianki.
Szanse na awans: 40 do 60
Tymoteusz Boć: Nie takie Czerwone Diabły straszne, jak je malują. Przekonali się o tym w pierwszej kolejce fazy grupowej Włosi, którzy nie dość, że zatrzymali naszpikowaną gwiazdami ofensywę Belgów, to jeszcze sami zaatakowali wtedy, gdy było trzeba. Zwycięstwa graczy Marca Wilmotsa nad Irlandią i Szwecją mnie raczej nie przekonały. Waleczność Węgrów natomiast była imponująca. Szkopuł w tym, że ćwierćfinał to dla nich raczej za wysokie progi.
Szanse na awans: 35 do 65
Paweł Gołaszewski: Faworyt jest jeden i na pewno nie jest nim reprezentacja Węgier. Madziarzy sprawili wielką sensację wygrywając fazę grupową i niesieni tą fantastyczną wiarą w sukces mogą sprawić kolejną niespodziankę. Belgia nie zachwyciła w pierwszych trzech meczach i taki styl może nie wystarczyć na rozpędzonych Węgrów. Liczę na dobre, otwarte spotkanie, które może zakończy dogrywka albo nawet rzuty karne? A tam już przecież wszystko jest możliwe.
Szanse na awans: 40 do 60
***
Poniedziałek, 27 czerwca:
WŁOCHY – HISZPANIA (18:00)
Grzegorz Garbacik: Szlagier tej fazy rozgrywek. Włosi chyba nie spodziewali się, że wygrywając własną grupę, od razu zostaną „nagrodzeni” spotkaniem z Hiszpanami, ale to prawda – już na etapie 1/8 finału będziemy świadkami powtórki finału turnieju sprzed czterech lat. Wtedy Włosi otrzymali srogą lekcję futbolu, jednak oceniam, że tym razem będzie inaczej. Twarda gra w defensywie, wyrachowanie i zmysł taktyczny Antonio Conte powinny pomóc w postawieniu Hiszpanom trudnych warunków. Czy na tyle trudnych, by awansować dalej? Minimalnie więcej szans daję jednak obrońcom tytułu, którzy mają w swoim zespole zdecydowanie więcej liderów, którzy mogą rozstrzygnąć o losach spotkania. Szanse na awans: 45 do 55
Konrad Witkowski: Jeśli mam być szczery, to nie mogę się doczekać tego spotkania. Śmiało można powiedzieć, że to przedwczesny finał Euro 2016, zresztą odbędzie się na tym samym obiekcie – Stade de France – co właśnie ostatni mecz turnieju. Włosi pod wodzą Antonio Conte prezentują futbol mało przyjemny dla oka, ale bardzo wyrafinowany i do bólu skuteczny w defensywie. Zupełnie inaczej niż Hiszpanie, którzy na francuskich boiskach pokazali już, że stać ich na efektowną grę w każdej formacji. Wyników obu drużyn z ostatniej kolejki fazy grupowej nie traktowałbym specjalnie poważnie: Italia przegrała 0:1 z Irlandią grając w rezerwowym składzie, natomiast obrońcy mistrzowskiego tytułu ulegli 1:2 Chorwacji, ale o wyniku tego meczu zdecydował de facto rzut karny przestrzelony przez Sergio Ramosa. Kto okaże się lepszy w poniedziałkowym hicie? La Roja ma w składzie znakomitego Andresa Iniestę i dlatego to tę drużynę uważam za minimalnego faworyta.
Szanse na awans: 45 do 55
Tymoteusz Boć: Powtórka finału mistrzostw Europy odbywających się przed czterema laty w Polsce i na Ukrainie. Wtedy Włochami dyrygował prawdziwy artysta w osobie Andrei Pirlo, a teraz za sznurki z trenerskiej ławki pociąga charyzmatyczny Antonio Conte. Jeśli tylko defensywa Italii doprowadzi Hiszpanów do białej gorączki, na boisku może wydarzyć się wszystko. Inna sprawa, że La Roja ma napastnika, który wie, jak radzić sobie z byłymi już kolegami z Juventusu. Alvaro Morata musi jednak prosić Andresa Iniestę, by ten wzniósł się na wyżyny i wraz z kolegami wypracował mu sytuacje strzeleckie. Trudno tu cokolwiek wyrokować. Stawiam na twardy bój, a ciut większe szanse na awans daję graczom Vicente del Bosque.
Szanse na awans: 40 do 60
Paweł Gołaszewski: Zdecydowanie najbardziej elektryzujące spotkanie 1/8 finału. Oba zespoły będą podrażnione po porażkach w ostatnich meczach fazy grupowej i możemy się spodziewać prawdziwej wymiany ciosów. Z drugiej strony, patrząc na obie defensywy to naprawdę trudno będzie złamać zarówno włoską jak i hiszpańską obronę. Zadecyduje jedna bramka i błysk geniuszy Andresa Iniesty oraz opanowanie Alvaro Moraty. Ten duet ma prowadzić Hiszpanów po trzecie mistrzostwo Europy. Szkoda tylko, że tak bardzo skomplikowali sobie życie, nie wygrywając fazy grupowej.
Szanse na awans: 35 do 65
***
ANGLIA – ISLANDIA (21:00)
Grzegorz Garbacik: Islandia w fazie pucharowej wielkiego turnieju piłkarskiego? Jeszcze do niedawna taki scenariusz był kompletnym science fiction, dziś to fakt. Piłkarze Larsa Lagerbacka pokazali się z dobrej strony podczas rozgrywek grupowych, ale nie ma co ukrywać, rywale nie trafili z formą na Euro. Portugalczycy awansowali psim swędem, a Austriacy zawiedli na całej linii. Zaskoczyli jedynie Węgrzy, których Islandczycy o mały włos nie pokonali. Teraz na jej drodze stanie o wiele bardziej klasowy i zdecydowanie silniejszy zespół, który mierzy w strefę medalową. Anglia być może nie zachwyciła jeszcze podczas tych mistrzostw, ale potencjał ma na tyle duży, że na końcu wszystkich rachunków to właśnie Synów Albionu powinniśmy zobaczyć w ćwierćfinale. Szanse na awans: 65 do 35
Konrad Witkowski: Jakże byłaby to romantyczna historia, gdyby debiutanci z niewielkiej wyspy wyeliminowali dumnych Anglików! To jednak piłkarskie mistrzostwa Europy, a nie bajki z mchu i paproci. Już sam awans do finałów Euro 2016 był największym sukcesem w dziejach reprezentacji Islandii. Natomiast wyjście z grupy z drugiego miejsca należy rozpatrywać w kategoriach piłkarskiego snu na jawie. Wydaje mi się, że 27 czerwca w Nicei piękna przygoda zespołu Larsa Lagerbacka dobiegnie końca. Islandczycy naturalnie nie są bez szans w rywalizacji z Anglią, jednak wszelkie sportowe atuty przemawiają za drużyną Roya Hodgsona. W rozgrywkach grupowych Anglicy nie zaprezentowali futbolu na miarę swojego wielkiego potencjału – najwyższy więc czas, aby Harry Kane, Wayne Rooney i kilku innych gwiazdorów Premier League potwierdziło swoją wartość na francuskich boiskach.
Szanse na awans: 75 do 25
Tymoteusz Boć: Już z uwagi na to, jak islandzki komentator cieszył się z bramki na 2:1 w spotkaniu z Austrią, chciałoby się, by piłkarze z Północy utarli nosy Anglikom. Prawda jest jednak taka, że ci mają prawo je zadzierać. Tylko że nie z powodu formy, jaką prezentują, a z racji klasy piłkarzy występujących w drużynie Synów Albionu. Jeśli tylko gwiazdy się przebudzą, Islandczycy będą mogli się pakować. Szans im jednak nie odbieram, wszak nie od dziś wiadomo, że Anglia drużyną turniejową nie jest.
Szanse na awans: 70 do 30
Paweł Gołaszewski: Islandczycy wrócą po 1/8 finału do kraju jako narodowi bohaterowie. Anglicy z kolei nie zachwycają, ale to oni są zdecydowanym faworytem ostatniej batalii o ćwierćfinał mistrzostw Europy. Eric Dier – ten człowiek dzieli i rządzi w środku pola Synów Albionu i mam nadzieję, że będzie rządził jak najdłużej na tym turnieju. Francuskie powietrze najwyraźniej mu sprzyja. Awans dla Anglii jest obowiązkiem i z tego obowiązku po prostu muszą się wywiązać. Inaczej będzie źle. Nawet bardzo źle.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.