100 najbardziej wartościowych piłkarzy Ekstraklasy według PN Plus
Wybór stu najbardziej wartościowych zawodników polskiej ligi bez podziału na konkretne pozycje nie jest wcale zadaniem łatwym. I to nie tylko z uwagi na fakt, że trudno na jednej szali zważyć umiejętności bramkarza i środkowego pomocnika. Bardzo różna jest przecież klasa zespołów, w których występują choćby Kamil Adamek i Cristian Diaz, który może liczyć na o wiele lepsze podania od partnerów. Dlatego poniższy ranking, choć zgodny z sumieniem i poglądami autorów, nie jest pozbawiony sporej dozy subiektywizmu. Zresztą my również nie uniknęliśmy ostrych merytorycznych sporów przy sporządzaniu klasyfikacji, a nawet – emocjonalnej obrony pozycji faworytów. O ile różniliśmy się w ocenie bardzo wielu zawodników, o tyle w jednym byliśmy zgodni – na 101 pozycję najbardziej zasłużył Jakub Słowik, coraz lepszy golkiper Jagiellonii. Ułożenie ligowej hierarchii na dalszych miejscach pozostawiamy czytelnikom.
Adam GODLEWSKI, Zbigniew MUCHA
100. Damian Zbozień. Pechowiec. Nawet podwójny. Trener Legii, z której jest wypożyczony do Piasta, widzi go na innej pozycji niż występuje teraz w Gliwicach. Może szkoleniowiec przekona się do wystawiania Damiana na prawej stronie, widząc jego determinację i grę w charakterystycznym kasku mimo urazu czaszki? Tym bardziej że piłkarz jest naprawdę dobry.
(…)
3. Władimir Dwaliszwili. Piłkarz, któremu natura dała wszystko. Ma świetną koordynację, dynamikę, naturalne czucie gry, a dodatkowo wypracował świetną technikę, która pozwala na szybką wymianę piłki na małej przestrzeni. Słowem – Gruzin jest typem napastnika kompletnego, który sprawdza się równie dobrze w kontrataku, jak i ataku pozycyjnym. Dlaczego zatem do tej pory nie trafił do najbogatszej Legii?
2. Sebastian Mila. Gdyby oceniać Rogera tylko po tym, co zwojował w reprezentacji Polski, Austrii Wiedeń i Valerendze Oslo, można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z solidnym, ale w sumie dość przeciętnym zawodnikiem, jakich po Europie krążą dziesiątki. To jednak obraz w krzywym zwierciadle. Mila jest urodzonym liderem, mistrzem stałych fragmentów i ostatnich podań, wirtuozem lewej nogi. Bez przesady – na dziś stanowi 50 procent wartości mistrzowskiego Śląska. Nic zatem dziwnego, że ceni się wprost proporcjonalnie do wkładu w wyniku zespołu. Dziwne natomiast, iż nie chce publicznie przyznać się do finansowych oczekiwań, które postawił przed właścicielami wrocławskiego klubu.
1. Danijel Ljuboja. Na treningach sprawia wrażenie kuracjusza z sanatorium w Ciechocinku, a i to tylko na tych, na których się pojawia. Serb jest jednak bardzo oszczędny w wylewaniu potu nie z wrodzonego lenistwa, tylko z uwagi na doskonałą znajomość reperowanego już wielokrotnie i dość mocno zużytego na francuskich i niemieckich boiskach organizmu. Trener Legii Jan Urban podkreśla, że Ljuboja na każdym meczu udowadnia, że kocha piłę, bo startuje do każdego podania. To może lekka przesada, Danijel częściej mądrze stoi, niż głupio biega, ale z pewnością dodaje – i to w największym ze wszystkim piłkarzy stopniu – jakości polskiej ekstraklasie. W naszych warunkach, geograficznych i finansowych piłkarz idealny, który niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zupełnie odmienił styl Legii. Co ciekawe, wtajemniczeni twierdzą, że odkąd jest w Warszawie, nie zrobił żadnego ruchu bez akceptacji ojca i brata. A nawet, że to oni nakłonili Ljuboję do podpisania kontraktu w Warszawie i stoją na stanowisku, że powinien pozostać na Łazienkowskiej także po zakończeniu obecnego sezonu.
Cały artykuł na łamach najnowszego miesięcznika Piłka Nożna Plus
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.