Problemu nie było tylko z pierwszym miejscem, a potem im dalej w las, tym sporów więcej – co do kryteriów, jak i konkretnych zawodników. Kiedy przyszło do skreślania nazwisk i domykania setki, uratowała nas izolacja zapewniająca bezpieczne oddalenie od siebie.
Zacznijmy od wspomnianych zasad, których na dobrą sprawę właściwie nie było, poza jednym i najważniejszym założeniem – okresem ocenianym był XXI wiek, a więc od 2001 roku do dziś. Każdy z autorów ułożył własną listę, każdy kierował się własnymi odczuciami – jeden stawiał głównie na dorobek w reprezentacji Polski, dla innego najważniejsze były występy w poważnych, zachodnich ligach. W każdym razie ostateczna lista była wypadkową trzech wstępnych. Nie zdecydowaliśmy się na skrupulatne liczenie pucharów, ale z drugiej strony samo wrażenie artystyczne mogło okazać się zgubne.
Konieczność wyważenia wszystkich czynników mogących wpływać na kolejność – była zatem najtrudniejsza. Trudniejsza nawet od redukcji listy do stu nazwisk, a nie zmieścili się – między innymi – Łukasz Garguła, Bartosz Kapustka, Wojciech Kowalczyk, Adam Ledwoń, Grzegorz Szamotulski, Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Ratajczyk, Jacek Dembiński, Tomasz Wieszczycki, Dawid Kownacki, Maciej Murawski, Maciej Sadlok, Sebastian Boenisch, Adam Matuszczyk czy Damien Perquis. Zresztą długo by wymieniać. Natomiast trzy ostatnie nazwiska na liście odrzuconych wymagają osobnego wyjaśnienia. Otóż w dyskusji padł głos, że skoro reprezentowali Polskę, to należy wszystkich tych, którzy nawet jeśli w kraju się nie urodzili, lecz potem z powodzeniem wystarali o paszport, koniecznie brać pod uwagę. Głos niegłupi, bo skoro może być Emmanuel Olisadebe, to dlaczego nie Ludovic Obraniak? Jedna wszakże ważna informacja – staraliśmy się zwracać uwagę w przypadku tych zawodników na to, co osiągnęli w futbolu, jaki poziom prezentowali, przede wszystkim już po otrzymaniu obywatelstwa i debiucie w koszulce z orzełkiem.
100. Thiago Cionek. Na boisku nie przebiera w środkach, twardy, grający na granicy faulu, często ją przekraczając. To wystarczyło jednak do rozegrania 21 meczów w reprezentacji Polski, udziału w Euro 2016 i MŚ 2018, transferu do Serie A i utrzymywania się na jej poziomie, choć w średnio poważnym zespole. Należy to docenić. Atutów czysto piłkarskich ma niewiele, niektórzy żartują, że piłkę potrafi wykopać co najwyżej z żyta. Wygląda więc na to, że ma skutecznego anioła stróża.
99. Arkadiusz Onyszko. Zdobywca Pucharu Danii. Za grę między słupkami bardziej ceniony w tym kraju niż w Polsce. Jedyne mecze w reprezentacji rozegrał jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Wydał książkę „Fucking Polak”, która w Danii wywołała skandal. Mocny na boisku i mocny w gębie.
98. Cezary Kucharski. Niezły strzelec i asystent, potrafił wyprowadzić kolegę na sytuację podbramkową. W XXI wieku zagrał tylko trzy razy w reprezentacji Polski, ale jeden z tych występów odbył się w trakcie mundialu w 2002 roku – biało-czerwoni pokonali Stany Zjednoczone. Ten rok był jednym z najlepszych w jego karierze, bo wywalczył również mistrzostwo Polski. Drugi tytuł dołożył w 2006 roku, wtedy na boisku odgrywał już jednak mniejszą rolę.
97. Radosław Majewski. Uśmiechnięty, skory do żartów. Taki typ, co z każdym znajdzie wspólny język. Na boisku przemawiał… nieregularnie. Gdy po długich staraniach dostał szansę w ważnym meczu kadry o punkty eliminacji mistrzostw świata z Ukrainą, okazało się, że był to jego ostatni raz w reprezentacji. Kiedy wydawało się, że zaraz wejdzie na wyższy poziom, robił dwa kroki do tyłu.
96. Filip Starzyński. 55 goli w Ekstraklasie. A to przecież pomocnik. Świetny wykonawca stałych fragmentów – rzutów wolnych, rożnych i karnych. Uczestnik Euro 2016, zagrał na turnieju w meczu z Ukrainą. Obecnie jeden z najlepszych pomocników w polskiej lidze.
95. Łukasz Madej. Mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław, mistrz Europy do lat 18. W XXI wieku w Ekstraklasie rozegrał około 400 meczów, strzelił blisko 40 goli. Czegoś jednak zabrakło do większej kariery, niby każdy wiedział, że na Madeja trzeba uważać, ale zagraniczne i reprezentacyjne kariery robili inni.
94. Tomasz Kiełbowicz. Być może najbardziej nowoczesny polski lewy obrońca ostatnich lat (niestety, zbyt długo grał na skrzydle). Świetnie centrował i strzelał. Szkoda, że w reprezentacji nie trafił na swojego trenera.
93. Rafał Boguski. Zawsze w cieniu, zawsze skromny – Wisła gromadziła tytuły, ale jego rola często była marginalizowana. Tymczasem do dziś to on jest nadal w zespole. Powiedzieć, że przez zasiedzenie byłoby niesprawiedliwością, bo z Białą Gwiazdą wywalczył trzy mistrzostwa Polski, a w lidze strzelił 59 goli. – Lider – kontrowersyjnie mówi Jerzy Engel, który stał za jego sprowadzeniem do Krakowa. – Gdy drużynie nie szło na boisku, dostawał wręcz szału. Stąd jego ksywka… Dziki.
92. Łukasz Sosin. Mistrz Polski 2001, mistrz Cypru 2006 i 2008. W reprezentacji poważnie jednak nie zaistniał – zagrał cztery mecze, zdobył dwie bramki, ale w mało ważnym meczu towarzyskim z Arabią Saudyjską. Trzy razy z rzędu sięgnął po koronę króla strzelców, a po sezonie przerwy dołożył czwartą. Na Cyprze więc dominował.
91. Szymon Pawłowski. Potrafi dryblować, ma zmysł do gry kombinacyjnej, inteligentny na boisku, dobry strzelec (52 gole w 283 meczach w Ekstraklasie), co przełożyło się na dwa mistrzostwa Polski. W kadrze 17 występów, wszystkie w meczach towarzyskich. Do zagranicznego klubu nigdy nie wyjechał, a powinien był zrobić większą karierę, miał na to papiery. Niektórzy twierdzą, że nie czuł się komfortowo, gdy trzeba było rywalizować o miejsce w składzie. Zabrakło mu chęci do cięższej pracy i odwagi.
90. Paweł Golański. Najwięcej znaczył w reprezentacji za kadencji Leo Beenhakkera – wziął udział w finałach Euro 2008. Dobrze wyszkolony pod względem technicznym, potrafiący zdobywać bramki, więc i po transferze do Steauy nie zatonął. A wcześniej mógł trafić do Lecha, ale wylądował w Kielcach, bo wtedy Korona płaciła, a Lech tylko obiecywał, że zapłaci.
89. Jacek Góralski. Dwukrotny mistrz Bułgarii. W szatni przemyca elementy grypsery. Nie jest to zawodnik bajecznie wyszkolony pod względem technicznym. Za to potrafi być diabelsko skuteczny w swoim fachu, czyli uprzykrzaniu życia rywalom. Do pewnego poziomu jest w stanie wyeliminować z gry każdego przeciwnika. Ceniony przez Adama Nawałkę, zagrał u niego dwa mecze na mundialu w Rosji, coraz częściej przekonuje się do niego również selekcjoner Brzęczek. Wyżej wejść będzie mu jednak trudno, prawdopodobnie obecnie mamy do czynienia ze szczytem jego kariery.
88. Przemysław Kaźmierczak. Defensywny pomocnik wielki jak góra i twardy jak skała, ale umiejący obsłużyć piłką. Wiosną 2008 roku wchodził do podstawowej jedenastki FC Porto, ale jednak nie wszedł – zabrakło techniki i zwrotności.
87. Jerzy Brzęczek. Gdybyśmy pod uwagę brali także lata dziewięćdziesiąte poprzedniego wieku, znalazłby się na liście zdecydowanie wyżej. Za to w latach 2001 i 2002 świętował mistrzostwo Austrii. Drugi tytuł miał jednak słodko-gorzki smak. Był kluczowym zawodnikiem zespołu, ale Jerzy Engel nie widział dla niego miejsca w reprezentacji Polski. W XXI wieku dla kadry jako piłkarz nic nie znaczył, teraz jako trener znaczy wszystko.
86. Sebastian Szymański. Czy znalazł się na liście na zbyt niskiej pozycji? Nie. Czy jeśli podobny ranking powstanie za pięć lat znajdzie się wyżej? Tak. Dopiero puka do dużej piłki, ale już Legia, zdobył z nią dwa mistrzostwa Polski, zarobiła na nim poważne pieniądze. Dopiero puka do pierwszego składu reprezentacji Polski, ale już zdążył zdobyć bramkę w meczu o eliminacyjne punkty ze Słowenią. Ma wydolność i zdrowie, by zostać bardzo dobrym piłkarzem. Żywe srebro, także w szatni. U niego od pomysłu do organizacji rozmaitych zabaw czy zakładów na treningach mija chwila.
85. Jakub Rzeźniczak. Wyciska więcej z kariery, niż pozwala mu na to talent. Nie było bowiem przypadku w tym, że będąc przez lata ważnym zawodnikiem Legii, kolejni selekcjonerzy rzadko z niego korzystali (uzbierał 9 meczów). Ale pięć razy został mistrzem Polski, sześć razy wznosił Puchar Polski, dwa razy wygrał ligę w Azerbejdżanie, wystąpił w Lidze Mistrzów, jest rozpoznawalny. Jest przykładem, że pracą, determinacją i mądrymi wyborami można zajść daleko. Ma łeb na karku.
84. Mariusz Jop. Pozornie niespodzianka, bo też jakoś specjalnie wykwalifikowanym stoperem nigdy nie był. Poza tym wielu kibicom kojarzy się ze spektakularnym samobójem ratującym Cracovię i ozłacającym Lecha. Niemniej Jop swoje grał i ugrał – wziął czynny udział w mundialu i Euro, zdobył trzy krajowe tytuły, zapisał solidną kartę w rosyjskiej Priemjer-Lidze.
83. Mariusz Kukiełka. W kadrze narodowej grał głównie towarzysko, w XXI wieku już tylko symbolicznie zapisał się w polskiej lidze, aczkolwiek zdobył jeszcze mistrzostwo z Białą Gwiazdą. Bardzo dobry sezon zaliczył w PAOK, sięgnął po Puchar Grecji, ale najbardziej może być zadowolony z niemieckiego etapu – zarówno w 2. Bundeslidze w Dreźnie, jak i najwyższej klasie – w Energie. Piłkarsko lepszy od wielu, którzy znaleźli się przed nim, prawdziwie dużej kariery jednak nie zrobił.
82. Piotr Reiss. Posiadał wysokie umiejętności, ale nie zawsze koncentrował się tylko na futbolu. Skaut Tottenhamu ocenił, że odnalazłby się w dobrej drużynie zachodniej, która często pojawia się w polu karnym przeciwnika, bo potrafił sfinalizować akcję. Tyle że wtedy był już piłkarzem po trzydziestce. Szansę w poważnej lidze dostał wcześniej, ale w Hercie Berlin mu nie poszło. Królem strzelców Ekstraklasy został w wieku 35 lat. Mistrzostwa Polski nigdy nie zdobył. Był idolem Poznania i mu to wystarczało.
81. Łukasz Surma. Jeśli szukać wzorca piłkarza ligowego, to właśnie on. Rekordzisty Ekstraklasy pod względem w niej występów (559) nie mogło zabraknąć na liście.
KOLEJNA CZĘŚĆ RANKINGU WE WTOREK (12.5)
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (17/2020)
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.