Problemu nie było tylko z pierwszym miejscem, a potem im dalej w las, tym sporów więcej – co do kryteriów, jak i konkretnych zawodników. Kiedy przyszło do skreślania nazwisk i domykania setki, uratowała nas izolacja zapewniająca bezpieczne oddalenie od siebie.
Piotr Zieliński nie znalazł się w najlepszej 25 (foto: Łukasz Skwiot)
Zacznijmy od wspomnianych zasad, których na dobrą sprawę właściwie nie było, poza jednym i najważniejszym założeniem – okresem ocenianym był XXI wiek, a więc od 2001 roku do dziś. Każdy z autorów ułożył własną listę, każdy kierował się własnymi odczuciami – jeden stawiał głównie na dorobek w reprezentacji Polski, dla innego najważniejsze były występy w poważnych, zachodnich ligach. W każdym razie ostateczna lista była wypadkową trzech wstępnych. Nie zdecydowaliśmy się na skrupulatne liczenie pucharów, ale z drugiej strony samo wrażenie artystyczne mogło okazać się zgubne.
Konieczność wyważenia wszystkich czynników mogących wpływać na kolejność – była zatem najtrudniejsza. Trudniejsza nawet od redukcji listy do stu nazwisk, a nie zmieścili się – między innymi – Łukasz Garguła, Bartosz Kapustka, Wojciech Kowalczyk, Adam Ledwoń, Grzegorz Szamotulski, Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Ratajczyk, Jacek Dembiński, Tomasz Wieszczycki, Dawid Kownacki, Maciej Murawski, Maciej Sadlok, Sebastian Boenisch, Adam Matuszczyk czy Damien Perquis. Zresztą długo by wymieniać.
Natomiast trzy ostatnie nazwiska na liście odrzuconych wymagają osobnego wyjaśnienia. Otóż w dyskusji padł głos, że skoro reprezentowali Polskę, to należy wszystkich tych, którzy nawet jeśli w kraju się nie urodzili, lecz potem z powodzeniem wystarali o paszport, koniecznie brać pod uwagę. Głos niegłupi, bo skoro może być Emmanuel Olisadebe, to dlaczego nie Ludovic Obraniak? Jedna wszakże ważna informacja – staraliśmy się zwracać uwagę w przypadku tych zawodników na to, co osiągnęli w futbolu, jaki poziom prezentowali, przede wszystkim już po otrzymaniu obywatelstwa i debiucie w koszulce z orzełkiem.
40. Krzysztof Piątek. Wystartował jak rakieta – już zaczęto porównywać go do Roberta Lewandowskiego, zresztą pod wieloma względami podobny do niego. W pewnym momencie w drużynie narodowej był nawet skuteczniejszy. Błysnął w Polsce, szybko ruszył na zachód Europy. Podbił ligę włoską i zaczął gasnąć. Ma właściwie wszystko to, co powinien mieć rasowy napastnik, prócz – jak się wydaje – szczęścia do wyboru klubów.
39. Tomasz Kłos. Podstawowy gracz reprezentacji w eliminacjach MŚ 2002, w finałach jakoś stracił miejsce w jedenastce. Ostatni raz zagrał z orłem na piersi w 2006. W Kaiserslautern wiodło mu się średnio, za to powrocie na nasze boiska jeszcze porządził w Wiśle i ŁKS.
38. Marek Saganowski. Feniks, który ciągle się odradzał z popiołów. Pierwszy mecz Ekstraklasie rozegrał w roku 1995, ostatni w 2015. W reprezentacji debiutował w 1996, a kończył w 2012 (zaliczył zaś tylko 35 meczów). Złote dziecko Łodzi, które zniszczył wypadek i kontuzje.
37. Jacek Zieliński. Uchodził za wzór stopera. Szkoda, że na XXI wiek przypadła już tylko końcówka jego kariery, ale zdążył zdobyć mistrzostwo z Legią i zagrać na mundialu. W sumie ładna kariera, choć mogła być ładniejsza, gdyby zdecydował się wyjechać zagranicę.
36. Radosław Kałużny. Tata. Ważna postać Wisły Kraków, lecz w interesującym nas okresie już tylko gastarbeiter w Niemczech. W rankingu wysoko za postawę w reprezentacji. Istotny w układance Jerzego Engela, skuteczny w eliminacjach, na mundialu zawiódł jak pozostali. Postać tajemnicza, dla dziennikarzy niemal niedostępna.
35. Marcin Baszczyński. Nie zginął w Grecji, wstydu nie przynosił w kadrze, liznął wielkiego futbolu w pucharach i na mundialu w Niemczech. Piłkarsko mocno ograniczony, jednostronny – po prostu solidny prawy obrońca. Daj jednak Boże każdemu taką solidność. Sześć tytułów mistrzowskich z Wisłą Kraków!
34. Michał Pazdan. Niewysoki jak na środkowego obrońcę, ale skoczny, waleczny (dawniej – za bardzo), inteligentny. Sukcesy z Legią to raz, ale miejsce w rankingu zawdzięcza głównie finałom mistrzostw Europy we Francji. Polacy uznali go za ministra obrony narodowej, ludzie z UEFA i „France Football” – za odkrycie imprezy.
33. Paweł Kryszałowicz. Potrafił strzelać gole. Inteligentny w grze, dokonywał dobrych wyborów. Ważny zawodnik kadry Engela. W finałach MŚ strzelił gola Stanom Zjednoczonym. Ciężko było mu zabrać piłkę. Holował futbolówkę za sobą lewą nogą, jednocześnie zastawiając obrońcy ciałem do niej dostęp. Na piłkarza nie wyglądał – lekko przygarbiony, coś go przeważnie bolało, nie miał sylwetki sportowca. Bilans w kadrze zamknął na 33 meczach i 10 bramkach. Nie najgorzej jak na zawodnika, na którego temat niektórzy żartowali, że gdy się rozebrał w szatni, wyglądał jak chłop z PGR-u.
32. Kamil Kosowski. Bieg przy linii i centra? Niekoniecznie. Potrafił więcej, niż zwykło wymagać się od bocznego pomocnika. Właściwie gdzie się nie pojawił, tam sobie radził – w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Anglii, na Cyprze, o Krakowie nie wspominając.
31. Emmanuel Olisadebe. – Uczyliśmy go futbolu. Karierę zrobił w Polsce – mówi Engel, który jako pierwszy powołał go do drużyny narodowej. Dużo w tym prawdy. Po świetnych eliminacjach mistrzostw świata w wykonaniu bardzo szybkiego napastnika (8 goli) w Korei i Japonii, jeszcze jako tako radził sobie w Panathinaikosie Ateny. Ale z każdym rokiem coraz gorzej. Do dziś ma lepszy PR niż rzeczywiste osiągnięcia.
30. Arkadiusz Głowacki. Inteligentny. Rozsądnie inwestujący, prawdopodobnie nie musi żyć z piłki. 6-krotny mistrz Polski. Uchodził za wzór do naśladowania, ale na poziomie międzynarodowym nie zawsze sobie radził. W reprezentacji zaledwie 29 meczów, za to jeden z nich w finałach mistrzostw świata w 2002 roku. Na boisku nieustępliwy, odważny: – Gdyby ktoś mu rzucił cegłówkę czy kamień, to on zagłówkuje – mówił o nim Franciszek Smuda. Silny. Po meczach z jego Wisłą najwięcej pracy miały krawcowe, bo potrafił jednym pociągnięciem oderwać rękaw od koszulki rywala.
29. Mirosław Szymkowiak. Niespełniony. Przede wszystkim w drużynie narodowej, bo ligę zjadał na zimno. Piłkarzem stał się w Widzewie, ale to jeszcze w poprzednim stuleciu, jako wiślak rządził już niepodzielnie. W Turcji nosili go na rękach, dopóki nie upuścili. Jako środkowy pomocnik miał mnóstwo walorów – od techniki po przegląd pola, wyobraźnię, otwierające podanie. Po tureckich perturbacjach zdecydował się zakończyć karierę, a nie była jeszcze na to pora.
28. Ludovic Obraniak. Więcej obiecywaliśmy sobie po nim w kontekście reprezentacji Polski, tym bardziej że tak znakomicie, bo bramkowo, jako 25-latek w niej zadebiutował. Bilans ma przyzwoity (34/5), lecz czegoś zabrakło. Dziwne, bo to nie był jednostronny zawodnik. W Ligue 1 znacząca postać. Kilkanaście sezonów w podstawowym składzie Lille i Bordeaux ze świetnymi liczbami. Mistrz Francji.
27. Kamil Grosicki. W reprezentacji Polski odgrywa znaczącą rolę. Ma niespotykany gaz. Na boisku cechuje go pewność siebie, szukanie pojedynków, zachłanność na bramki i asysty. Rozumie, że z tego jest rozliczany. Czy gdyby nie pozasportowe problemy, z którymi się zmagał, osiągnąłby więcej? Trudno jednoznacznie stwierdzić, choć niekoniecznie. Jest piłkarzem na średnim europejskim poziomie i tak właśnie wygląda jego kariera.
26. Piotr Zieliński. Dopiero 26 lat, a już 51 meczów w reprezentacji. Rzecz w tym, że wciąż więcej przeciętnych niż dobrych. Świetnie wyszkolony, grający w porządnym klubie, drzemie w nim potencjał, żeby w takich zestawieniach znajdować się w czołowej piątce. Zresztą wszystko o nim wiadomo. Poza jednym – kiedy w końcu pełny potencjał ujawni. Wielu trenerów na to czekało, żaden się nie doczekał.
25. Piotr Świerczewski. Był kapitanem Olympique Marsylia, a także jednym z kapitanów reprezentacji Polski Engela. Miał ciemniejszą stronę, nie wszystkie jego zachowania dawało się zmieścić w granicach dobrego smaku. Ale częściej ukazywał stronę jasną. Gdy prezydent OM nie chciał go puścić na mecz reprezentacji Polski, nie tylko wynegocjował, że poleci na kadrę, ale w dodatku prywatnym samolotem prezydenta klubu i na pokładzie z grającym wówczas we Francji Jackiem Bąkiem. Gdy zrobił wkupne po przejściu do Lecha, drużynie zaśpiewał zespół Lombard. Innym razem organizował urodziny dla…: – Trenerze, może pan zajrzy? – zapraszał. – Ale kto ma urodziny? – dopytywał szkoleniowiec. – Nie, nikt, to takie nasze… wspólne urodziny. Do Polski wrócił na piłkarską emeryturę, ale było to wesołe życie staruszka!
24. Artur Wichniarek. Pewny siebie, błyskotliwy, wygadany, kontrowersyjny – taki był w trakcie kariery piłkarskiej, taki jest w roli komentatora Polsatu Sport. 49 bramek na poziomie Bundesligi ma poważną wagę. W kadrze niewykorzystany, 17 meczów i 4 gole to zdecydowanie za mało. Może zabrakło mu pokory, a trenerom pomysłu na jego wykorzystanie i odwagi do pracy z zawodnikiem o silnym charakterze? Bliższa prawdy wydaje się ta druga wersja.
23. Paweł Brożek. Siedmiokrotny mistrz Polski z Wisłą Kraków, choć nie w każdym tytule odegrał znaczącą rolę. Strzelanie w Ekstraklasie zaczął 21 kwietnia 2001 roku, na razie zakończył 6 grudnia 2019. Łącznie zdobył 149 bramek w naszej lidze! Nie potwierdził jednak umiejętności zagranicą, po ponad dwóch latach wrócił do Polski. Ale może to i lepiej? Mógł budować swoją wiślacką legendę. To, że na liście ma numer 23, ten, z którym przeważnie występuje jest czystym przypadkiem.
22. Radosław Sobolewski. W szatni cichy. Ale jak już się odezwał, to wszyscy słuchali. Nawet trenerzy, którym nie bał się wytknąć, że zespół nie wie, co ma grać. Legenda Wisły Kraków. Aż dziw bierze, że tak dobry zawodnik całą karierę spędził w Polsce. Gdy poczuł, że nie jest w stanie dać więcej reprezentacji Polski, zrezygnował z występów, mimo że właśnie wywalczył z nią historyczny awans do finałów mistrzostw Europy. Chodził własnymi drogami. Zaprowadziły go daleko.
21. Jacek Bąk. Najlepiej wyszkolony polski obrońca XXI wieku. Twardy, a jednocześnie elastyczny, wysoki, a jednocześnie świetny na ziemi. Z Olympique Lyon akurat w 2001 roku odszedł, ale potem przez cztery sezony świetnie grał w RC Lens, z którym w 2002 został wicemistrzem Francji, a potem jeszcze brylował w Austrii Wiedeń.
ZBIGNIEW MUCHA, LESZEK ORŁOWSKI, PRZEMYSŁAW PAWLAK
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.