Na czwartkowym treningu poznańskiego Lecha zabrakło Marcina Kikuta. Prawy obrońca Kolejorza we wtorkowym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała nabawił się urazu kolana.
W czwartek po południu popularny „Kiki” przejdzie jeszcze szczegółowe badanie, które wyjaśni jak poważna jest to kontuzja. Niemniej jego występ w sobotnim meczu ligowym z GKS-em Bełchatów jest wykluczony. – Nie ma praktycznie żadnych szans, aby Marcin mógł zagrać w najbliższym spotkaniu – dodał drugi trener Lecha Poznań Ryszard Kuźma. Oprócz Kikuta nieobecny był również Artjoms Rudnevs, który z powodów rodzinnych udał się na Łotwę i wróci jutro.
Do treningów powrócili za to trzej inni defensorzy, którzy w ostatnim czasie mieli problemy zdrowotne. Seweryn Gancarczyk był chory i z tego powodu opuścił spotkania z Legią Warszawa i Podbeskidziem Bielsko-Biała. Obecnie ze zdrowiem „Garnka” wszystko jest już w porządku i lewy obrońca będzie do dyspozycji trenera na sobotnie spotkanie.
Grzegorz Wojtkowiak z kolei kontuzji doznał podczas meczu z Legią Warszawa. „Dyziowi” odnowił się uraz mięśni uda i z tego powodu nie mógł pomóc kolegom w Bielsku-Białej. – Jest zdecydowanie lepiej. Byłem u specjalistów i wydaje się, że wszystko jest w porządku. Zrosty puściły, dziś miałem trening wyrównawczy. Jutro na zajęciach dam z siebie wszystko i mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku – mówi obrońca Lecha Poznań Grzegorz Wojtkowiak.
W jeszcze lepszej sytuacji niż Wojtkowiak jest Hubert Wołąkiewicz. „Żaba” w ostatnim czasie zmagał się z kontuzją mięśnia krawieckiego, której nabawił się podczas meczu Młodej Ekstraklasy z Polonią Warszawa. – Na szczęście mięsień był tylko lekko naderwany. Teraz wszystko jest już w porządku. Trenuję na pełnych obrotach i jestem w 100 procentach gotów do gry w najbliższym meczu. Muszę pokazać się trenerowi z jak najlepszej strony, bo przez ostatnie dwa tygodnie z uwagi na pauzę z powodu kartek i kontuzję niewiele mogłem zrobić – zapowiada Wołąkiewicz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.