Dzisiaj parę minut przed godziną 1:00 w nocy Lechia Gdańsk ogłosiła zakończenie współpracy z trenerem Tomaszem Kaczmarkiem, który rozstał się z klubem dokładnie po roku (365 dniach) pracy w Gdańsku. Był to czas, w którym Lechia miała wiele dobrych momentów, ale pierwszy głębszy kryzys w zespole sprawił, że doszło do rozstania z 37-letnim szkoleniowcem.
Ta decyzja wydawała się nieunikniona, zwłaszcza po fatalnym wczorajszym spotkaniu z Lechem Poznań (0:3). Biało-Zieloni przegrali czwarty ligowy mecz z rzędu i osiedli na dnie ligowej tabeli. Lechia była totalnie bezzębna w ataku, nie miała pomysłu na akcje ofensywne, a piłkarze wyglądali na zrezygnowanych. Ponadto doszło do kolejnych błędów w grze formacji obronnej. Gdański zespół na początku sierpnia wpadł w głęboki kryzys, z którym trener Kaczmarek po prostu nie był w stanie sobie poradzić.
Gra Lechii była przewidywalna, a decyzje personalne trenera wydały się niezbyt logiczne dla gdańskiego kibica. Po każdym z tych spotkań słyszeliśmy, że wnioski zostaną wyciągnięte, a gra drużyny ulegnie poprawie. Tak jednak się nie stało, a Biało-Zieloni w kompromitującym stylu odnosili kolejne porażki. Zawodzili praktycznie wszyscy zawodnicy – linia obrony na czele z Mario Malocą i Michałem Nalepą popełniała sporo błędów, a formacja ofensywna nie potrafiła kreować sytuacji ofensywnych i spisywała się znacznie poniżej oczekiwań.
Lechia stała się najgorszą defensywą w lidze (15 goli straconych w 6 meczach) i przegrała 5 z 6 ligowych spotkań. Teraz zamyka ligową tabelę. W takim trudnym momencie, gdy kibice są sfrustrowani tym, co dzieje się wokół klubu (zawirowania przy zmianie właściciela, późne transfery, słabe wyniki) trzeba było znaleźć kozła ofiarnego tej sytuacji. Padło na trenera, który miał pierwszy bardzo głęboki kryzys odkąd był w Lechii i nie miał za bardzo pomysłu i trochę też czasu na wyjście z niego. Jednakże trzeba zadać sobie inne pytanie – czy to trener Kaczmarek jest głównym winowajcą tej sytuacji, w której znajdują się teraz Biało-Zieloni?
Przez trwającą jak telenowelę zmianę właściciela w Lechii, w klubie powstał spory bałagan. Były wpadki marketingowe, pijarowe, brak strategii działania na rynku transferowym (o ile jakaś była w ogóle), zawirowania dotyczące frekwencji na mecz z Rapidem Wiedeń, gdzie była akcja #TrzyDychyNaLechie, a klub zgłosił imprezę masową na 28 tysięcy kibiców. Trener Kaczmarek trafił na niełatwy czas, gdyż nie miał możliwości pozyskania nowych zawodników, którzy byli mu potrzebni, aby utrzymać się w czołówce Ekstraklasy i powalczyć w europejskich pucharach. Aby odświeżyć szatnię, wprowadzić do niej nieco świeżej krwi. Jednakże też poza Josephem Ceeseyem nie stracił żadnego z podstawowych piłkarzy, więc nie powinno dojść do aż takiego dołku formy w wykonaniu Biało-Zielonych.
Bardzo długo Lechia była jedynym ekstraklasowym klubem bez wzmocnienia w letnim okienku transferowym. Dopiero, jak sytuacja wokół klubu zrobiła się bardzo zła, a nieustannie krytykowany był zarząd klubu na czele z jego prezesem – Pawłem Żelemem, to postanowiono dokonać transferów. Ponadto niezbyt dobrze oceniany przez kibiców w Gdańsku przewodniczący rady nadzorczej – Adam Mandziara odrodził się wtedy jak Feniks z popiołów i w imponującej serii oświadczeń na Instagramie zapowiedział wzmocnienia i to, że nikt z ważnych zawodników klubu nie opuści.
Doszło więc do sytuacji, że pojawili się dwaj nowi zawodnicy w ciągu pięciu ostatnich dni (stoper Joel Abu Hanna i defensywny pomocnik Joeri de Kamps). Trener Kaczmarek oczekiwał transferów i je dostał. Tylko że na jeden mecz. Nie miał okazji bardziej wprowadzić tych zawodników, zobaczyć ich na większej liczbie treningów. Przez brak recepty na wyjście z kryzysu i niezbyt dobrą otoczkę, jaka powstała wokół klubu, został zwolniony jako pierwszy trener w Ekstraklasie w tym sezonie. Lechia drugi rok z rzędu jako pierwsza w lidze podziękowała szkoleniowcowi za współpracę.
Trener Kaczmarek niestety dołożył swoje trzy grosze do kryzysu, jaki jest w Lechii. Jednakże czy to jest główny jego winowajca? Czy to on miał wpływ na brak transferów do klubu? Na zawirowania wokół niego? Bardziej w tej kwestii zawinili panowie Żelem i Mandziara, którzy mają większy wpływ na politykę transferową i działalność całej organizacji. Jednak prościej jest zwolnić trenera niż żeby doszło do zmian w zarządzie klubu i jej organizacji.
Jak oceniać 365 dni Kaczmarka w Lechii? Było w tym czasie wiele pięknych momentów, jak wygrana z Legią (3:1) czy awans do europejskich pucharów, ale były też te gorsze i trudniejsze, z którymi trener sobie nie poradził. Mimo wszystko wydaje mi się jednak, że jeszcze o tym trenerze usłyszymy, a jego kariera trenerska nabierze rozpędu.
Lechia w obliczu frustracji kibiców i słabych wyników musiała dokonać większych zmian i takie zrobiła. Poszła najtańszym kosztem, bo zwolnienie trenera nie będzie przecież aż tak kosztowne, jak rozstanie z kilkoma zawodnikami, którzy nic nie wnoszą do gry. Czy ta decyzja okaże się właściwa? Przekonamy się w najbliższym czasie. Wiele będzie zależeć od tego, kto będzie następcą Kaczmarka w Gdańsku. Czy będzie miał charyzmę i pomysł na wyprowadzenie zespołu z kryzysu. Jedno jest jednak pewne – w Gdańsku nie dzieje się za dobrze i to musi się zmienić jak najszybciej. Zanim będzie na to za późno.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.