Udana kariera piłkarska plus kochająca żona i dwójka dzieci. Życie po życiu zapowiadało się dla Jean-Pierre’a Adamsa całkiem miło. Rutynowa operacja kolana doprowadziła do koszmaru, który trwa nieprzerwanie od 38 lat.
MICHAŁ BOJANOWSKI
Pechowy zbieg okoliczności, błędy organizacyjne, nieprzygotowana kadra medyczna. Każda z tych rzeczy przyczyniła się do tragedii, której trzeba było uniknąć. Od niemal czterech dekad Bernadette Adams dzień w dzień czuwa przy mężu i cały czas wierzy, że postępy w medycynie pozwolą choćby jeszcze jeden raz usłyszeć głos, który ostatni raz zabrzmiał 17 marca 1982 roku.
Biały Wilk
Dla rodziny urodzonego w Dakarze w 1948 roku Adamsa od początku najważniejsza była edukacja. Dopiero gdy chłopiec miał odpowiednie stopnie, mógł grać w piłkę. W trosce o dalszy rozwój wraz z babcią udał się do Europy na pielgrzymkę religijną, po czym został zapisany do szkoły we Francji, gdzie trafił pod opiekę pewnej francuskiej pary w Loiret, nieopodal Paryża. Wychowując się wśród białych rówieśników szybko zasymilował się, kumple przewrotne nazwali go Białym Wilkiem.
Bywało, że wątpił w powodzenie swojej kariery. W młodym wieku doznał ciężkiej kontuzji, był również uczestnikiem wypadku samochodowego. Nie odniósł poważnych obrażeń, lecz jego bliski znajomy – Guy Beaudot – zginął. Tak ciężkie przeżycia ostudziły nieco zapał Jean-Pierre’a do futbolu i mając 19 lat poszedł do wojska. Służba okazała się punktem zwrotnym w jego życiu. W tym okresie występował w drużynie wojskowej, gdzie oczywiście brylował – co mniej oczywiste: jako napastnik – i z niej został polecony w 1970 roku do Nimes Olympique, jednej z lepszych drużyn we Francji na przełomie lat 60 i 70.
Tamten okres w historii klubu łączy się z postacią Kadera Firouda, byłego zawodnika Nimes i późniejszego trenera, który zaliczył 782 mecze w roli trenera na najwyższym poziomie we Francji, co oznacza drugi wynik w historii, po Guyu Roux. Znając przeszłość Adamsa i widząc jego potencjał Firoud powiedział młodemu graczowi: – Masz wszystkie cechy młodego wilka, ale jeśli się nie boisz pracy, staniesz się prawdziwym krokodylem (Les Crocodiles to przydomek Nimes). Pod wodzą doświadczonego szkoleniowca i z blokiem defensywnym stworzonym z Adamsa i Michela Mezy’ego Les Crocodiles po raz pierwszy w swojej historii awansowali do Pucharu UEFA, a w 1972 roku zdobyli wicemistrzostwo Francji.
Czarna straż
Udany sezon zbiegł się z debiutem w kadrze Les Bleus. W trakcie czterech lat gry w reprezentacji zaliczył 22 występy. Z niewielu wygrywanych wówczas meczów na wyjeździe przez Francję Adams na pewno dobrze wspominał spotkanie z reprezentacją Polski w 1974 roku. Podopieczni Stefana Kovacsa – notabene jedynego w historii zagranicznego trenera Francji – wygrali 2:0, ale bardziej niż sam wynik zapamiętane zostały pomeczowe słowa selekcjonera, który zachwycony grą swoich stoperów (Jean-Pierre Adams i Marius Tresor) powiedział, że w końcu znalazł swoją czarną straż. Większość pozostałych meczów w kadrze Adams rozegrał właśnie przy boku Tresora – stanowili dobrze dobraną parę, pierwszy choć niewysoki (178 cm) był znany ze swojego atletyzmu, drugi natomiast postrzegany był jako dużo lepszy technicznie.
W 1973 roku przeszedł do budowanej z dużym rozmachem Nicei. Mimo dużych nakładów finansowych drużyna z Lazurowego Wybrzeża nie osiągała odpowiednich wyników – wyjątek 1976 rok i wicemistrzostwo kraju – jednak przez cały ten okres był wiodącą postacią zespołu. Na ostatnie dwa lata gry na poważnym poziomie zakotwiczył w PSG, a karierę zakończył w FC Chalon, występując w jednej drużynie z Józefem Klose.
Nadzieja umiera ostatnia
Potem postanowił spróbować swoich sił w trenerce – wyruszył zatem na kurs do Dijon. Na jednym z pierwszych treningów doznał kontuzji kolana, która wymagała operacji. Udał się do szpitala Edouard Herriot w Lyonie, gdzie lekarz ustalił datę zabiegu na środę 17 marca 1982 roku. Był to akurat dzień strajku w szpitalu. Duża liczba przypadków tego dnia w połączeniu z brakiem kadr doprowadziły do tego, że jak mówi Bernadette Adams: – Pani anestezjolog działała przy ośmiu pacjentach na raz, jak na linii montażowej. Jean-Pierre przez dłuższy czas był nadzorowany przez praktykanta, który powtarzał rok, i jak później przyznał w sądzie nie był w stanie wykonać powierzonego mu zadania.
Żona piłkarza żaliła się, że w takiej sytuacji powinni zadzwonić do niej i dać jej możliwość odroczenia tej – w końcu przecież niegroźnej – operacji. Tak się nie stało, Adams został źle zaintubowany i jedna z rurek miast wentylować, blokowała drogę tlenu do płuc, co doprowadziło do zatrzymania akcji serca i niedotlenienia mózgu. Po zakończeniu hospitalizacji w ramach ubezpieczenia społecznego Bernadette postanowiła zabrać go do domu, nie zgadzając się na zaproponowane ośrodki pomocy. Od tego momentu każdy dzień z ostatnich 38 lat w pełni został podporządkowany mężowi będącemu w stanie wegetatywnym. Z pomocą finansową ruszyły byłe kluby oraz zespół Varietes Club de France – zrzeszający osobistości medialne i związane ze sportem, aby zbierać fundusze w trakcie meczów charytatywnych. Jednak dopiero po 12 latach ciężkich walk w sądzie Bernadette wygrała proces, czym zapewniła fundusze na stałą opiekę dla męża. Były piłkarz nie jest podłączony do żadnych urządzeń podtrzymujących procesy życiowe. Sam oddycha, przyjmuje płynne posiłki, jest w stanie siedzieć w fotelu. W wywiadach jego żona zapewnia, że póki mąż żyje, ona ma nadzieję na cudowne zakończenie tego koszmaru. Mimo wielu wyrzeczeń kategorycznie wyklucza możliwość poddania Jeana-Pierre’a eutanazji.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.