49 delegatów na imprezie u Bońka, ale pierwsze starcie dla Potoka
Jak udało się nam dowiedzieć, podczas integracyjnej imprezy organizowanej w czwartek wieczorem przez Zbigniewa Bońka w hotelu Mercure Warszawa Grand pojawiło się 49 delegatów. To spore poparcie tuż przed wyborami, ale wciąż nie gwarantuje Bońkowi zwycięstwa w pierwszej turze. Aby bowiem zwyciężyć już w pierwszej turze, trzeba uzyskać bezwzględną większość głosów (połowa plus jeden głos, czyli 60).
Boniek znakomicie zdaje sobie sprawę, że ewentualna walka w drugiej turze może zakończyć się jego porażką, więc były znakomity reprezentant Polski szuka wszystkich możliwości, aby wygrać już po pierwszym głosowaniu. W tym właśnie celu Boniek spotkał się w czwartek ze Stefanem Antkowiakiem, któremu zaproponował posadę wiceprezesa ds. organizacyjnych i finansowych.
Nie wiadomo jednak, czy Antkowiak pójdzie do wyborów „ugadany” z Bońkiem, bo w piątek rano doszło do kolejnego spotkania – tym razem Stefana Antkowiaka z Edwardem Potokiem. Bardzo możliwe, że łódzki baron zaproponował swojemu poznańskiemu koledze to samo, co Boniek.
Już dawno nie było w PZPN takich wyborów, jak w 2012 roku. Aż do ostatecznego momentu nie będzie bowiem wiadomo, kto z kim pójdzie ramię w ramię do wyborów i które koalicje wytrzymają najdłużej. Wiadomo jedynie, że Boniek nie dogadał się z Koseckim, więc o takiej koalicji nie ma nawet mowy.
Trwa próba sił i przeciąganie liny, ale pierwszą bitwę wygrał obóz Potoka i Koseckiego. Obrady prowadzi bowiem świętokrzyski baron PZPN, Mirosław Malinowski, który zaliczany jest do grona osób popierających kandydaturę Potoka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.