Bez meczów Lecha Poznań i Legii Warszawa odbędzie się piąta kolejka PKO Bank Polski Ekstraklasy. Nasz eksportowy duet przełożył swoje spotkania ze względu na czwartkowe decydujące mecze w eliminacjach Ligi Europy. Co nas zatem czeka w najbliższy weekend?
Czy beniaminek w końcu wygra?
To pytanie zadajemy sobie w zasadzie co tydzień. Za nami cztery kolejki, łącznie dwanaście spotkań z udziałem beniaminków i jeszcze ani jednego zwycięstwa nie zanotowały Stal, Podbeskidzie i Warta.
Ostatni z wymienionych zespołów dzisiaj zagra w Płocku. Ekipa Piotra Tworka ma olbrzymie problemy z grą ofensywną, a Wisła Płock gra bardzo solidnie w defensywie. Naszym zdaniem beniaminek nie wywiezie dzisiaj z Mazowsza kompletu punktów.
Większe szanse dajemy Podbeskidziu, ale tylko minimalnie. Górale grają z kolei fatalnie w obronie, popełniają mnóstwo błędów (patrz ostatni mecz z Rakowem) i rozdają prezenty na prawo i lewo. A kto jak kto, ale Flavio Paixao i Łukasz Zwoliński potrafią z takich niespodzianek bezlitośnie korzystać. Naszym zdaniem Podbeskidzie na zwycięstwo jeszcze poczeka.
Największe szanse dajemy Stali. Mielczanie podejmą u siebie Piasta, który ma wielki kłopot ze strzeleniem gola. Bramka rywali jest jak zaczarowana, gliwiczanie rażą nieporadnością, a w dodatku stracą Piotra Parzyszka, który ma odejść do Włoch. Naszym zdaniem Stal ma dość spore szanse na pierwszy komplet punktów.
Ile goli strzeli Górnik?
Zwycięstwo zabrzan w starciu z Wisłą Kraków jest dzisiaj praktycznie pewne. Oczywiście, rozumiemy, że każdego rywala trzeba szanować, że każdy w końcu kiedyś musi zaliczyć wpadkę, że każdy kiedyś musi się przełamać, ale nie dzisiaj.
Walec z Zabrza rozjechał Legię przy Łazienkowskiej, więc czemu nie miałby zrobić tego samego z Białą Gwiazdą przy Roosvelta? Gracze w Fantasty, którzy mają w składach Nowaka, Jimeneza i Sobczyka tylko zacierają ręce, bo sporo punktów może dzisiaj wpaść.
Czy Raków przełamie klątwę?
Zespół Marka Papszuna wydaje się nabierać rozpędu. Nowi zawodnicy, czyli Marcin Cebula i Vladislavs Gutkovskis, doskonale wpasowali się w częstochowską układankę i nie przez przypadek Raków jest dzisiaj wiceliderem tabeli.
Ale Raków nie umie i nie lubi grać z Cracovią, z którą zmierzy się jutro. Pasy mierzyły się z częstochowską ekipą trzykrotnie w tamtym sezonie i trzy razy wygrywały. Dzisiaj jednak nam się wydaje, że to drużyna spod Jasnej Góry wywiezie komplet punktów z Krakowa.
Czy Lechia w końcu pokaże jakość?
Drużyna Piotra Stokowca po czterech kolejkach ma sześć punktów. Przegrała tylko z liderem i wiceliderem, więc wstydu nie ma, ale kiedy spojrzymy na przebieg wszystkich meczów, to już tak kolorowo nie jest.
Lechia jednak w końcu musi wejść na właściwe obroty i przestać dostarczać swoim kibicom tylu negatywnych emocji. W końcu na rozkładzie biało-zieloni trafiają na trzeciego beniaminka, który ma olbrzymie problemy z grą w defensywie.
Jak ze skutecznością Jagiellonii?
Białostoczanie pod kierownictwem Bogdana Zająca zaczynają grać na miarę oczekiwań. Jaga gra coraz lepiej, punktuje, nie przegrywa, ale wciąż ma problemy ze skutecznością.
Pszczółki wygrywały spotkania, w których nie były wyraźnie lepsze od rywali. W meczach, w których dominowały, zaledwie dzieliły się punktami z Wisłą Kraków i Podbeskidziem. Oba starcia były przy Słonecznej, a jutro na Podlasie zawita Zagłębie. Rywal znacznie bardziej wymagający od dwóch poprzednich, ale Jaga grająca z takim rozmachem i stwarzająca tyle sytuacji powinna wypunktować Miedziowych.
Czy Piast nastawił celowniki?
Cztery mecze, zero goli – wstydliwy bilans mają piłkarze Piasta Gliwice. Drużyna Waldemara Fornalika jest największym rozczarowaniem początku sezonu. Gliwiczanie początek mieli niemrawy, ale w spotkaniach z Pogonią czy Jagiellonią przecież stworzyli sporo sytuacji. Inna sprawa, że ich nie wykorzystali, podobnie jak we wczorajszym pucharowym starciu w Kopenhadze. Może przez tych kilka dni uda się nastawić celowniki?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.