Przejdź do treści
90 minut z Bartoszem Szeligą

Polska Ekstraklasa

90 minut z Bartoszem Szeligą

Kiedy w lutym 2013 roku debiutował w ekstraklasie w barwach Piasta pewnie nie spodziewał się, że przygoda z gliwickim klubem potrwa ponad trzy i pół roku. Dziś wychowanek Sandecji Nowy Sącz może się pochwalić trzecim najdłuższym stażem w obecnym składzie niebiesko-czerwonych, a jego ambicje sięgają wysoko. – Trzeba stawiać sobie poważne cele – twierdzi 23-letni piłkarz, myśląc o reprezentacji Polski i angażu w dobrym zagranicznym klubie.

ROZMAWIAŁ JAROMIR KRUK

Kim chciał być mały Bartek?

Zawsze marzyłem o grze w piłkę – mówi Bartosz Szeliga. – Już gdy grałem z kolegami pod blokiem liczyłem, że pragnienia zostaną spełnione, a na wyobraźnię działał mi Brazylijczyk Ronaldo. Gdy oglądałem w telewizji mundial w 2002 roku, jak sięgał po tytuł króla strzelców i imponował nie tylko charakterystyczną fryzurą, wyobrażałem sobie siebie na wielkich stadionach biorącego udział we wspaniałych meczach.

Kiedy przyszedł pan do ekstraklasowego Piasta Gliwice to nie uderzyła trochę woda sodowa do głowy?

To mi nie groziło i raczej nie zagrozi. Słowo profesjonalizm brzmi dumnie, ale właśnie tak podchodziłem do kopania futbolówki od juniorskich czasów w Sandecji. Do zespołu Piasta wprowadzał mnie Damian Zbozień, pochodzący z Łącka pod Nowym Sączem. Z nim trenowałem, gdy był wypożyczony do Sandecji z Legii, a potem spotkaliśmy się w Piaście. Szczerze mówiąc, trafiając do ekstraklasy liczyłem się z tym, że Piast zaraz wypożyczy mnie do Sandecji, bym się ogrywał, ale moje losy potoczyły się inaczej.

Sandecja przygotowała pana do wielkich futbolowych wyzwań?

Janusz Świerad, który był moim trenerem w juniorach, wysoko zawiesił poprzeczkę. Krzyczał na mnie, gdy coś nie wychodziło. Nie obrażałem się, bo uznałem, że skoro krzyczy, to znaczy, że coś we mnie widzi. Pracowałem nad każdym elementem, a do tego Świerad nauczył mnie właściwego nastawienia do piłki, meczów i nie miałem podstaw, by bać się ekstraklasy.

Kiedy poczuł pan, że jest piłkarzem pełną gębą?

Zdaję sobie sprawę, że los mi dał szansę i robię wszystko, by jej nie zaprzepaścić, a wręcz wycisnąć co się da. Dla mnie ważne są nawet detale, nie zaniedbuję więc kwestii odżywiania, snu. Lecząc kontuzję, godzinami rozmawiałem z fizjoterapeutą Piasta i dużo mi to dało. On może być jednak spokojny, pracy mu nie zabiorę.

Płakał pan po odejściu Radoslava Latala?

Nie, bo to stało się zbyt szybko. Wcześniej do zawodników docierało, że trener Latal nie może się dogadać z zarządem i byliśmy przygotowani na taką ewentualność. Po zdobyciu z Piastem wicemistrzostwa Polski czułem, że trener będzie miał ochotę spróbować czegoś nowego, gdzieś tam w tle przewijała się reprezentacja Czech, pewnie jednak zadziałała magia europejskich pucharów i zdecydował się zostać z nami. Nie na długo, bo odszedł po przegranej 0:3 z IFK Goeteborg w Gliwicach.

Skorzystał pan na współpracy z nim?

Latal wziął mnie kiedyś na rozmowę i powiedział, że nie będę u niego grał, dopóki nie przyłożę się do defensywy. Czasami na boisku nie chciało mi się wracać, ale ten nawyk Czech całkowicie wykorzenił. Wrzucił mnie na bok obrony i trzeba było się wpasować w założenia taktyczne.

Bartosz Szeliga jest obrońcą, pomocnikiem czy napastnikiem?

Utrzymuję, że nie napastnikiem, bo dwa gole zdobyte w obecnym sezonie nie czynią mnie snajperem. Uważam się za skrzydłowego, lub bocznego pomocnika, ale właśnie u Latala różnice w pozycjach się zacierały. Wahadłowy obrońca w trakcie meczu stawał się skrzydłowym, napastnikiem, ale i tak każdy musiał biegać, biegać i jeszcze raz biegać.

Tkwią w panu duże rezerwy?

Wszystko można udoskonalić, dlatego nie spoczywam na laurach, ciężko pracuję. Trochę brakuje mi Martina Nespora, bo z nim znakomicie się uzupełniałem na treningach. Gdy dowiadywałem się, że on był w siłowni, to tam szedłem, bo nie chciałem być gorszy, w drugą stronę też tak to działało. Przychodząc do Piasta wzorowałem się na ówczesnym kapitanie, Tomku Podgórskim, a gdy wygrałem z nim rywalizację o miejsce w składzie, czułem się jakby uczeń przerósł mistrza. Dużo dała mi boiskowa współpraca z Kamilem Wilczkiem, dziś tak znakomicie radzącym sobie w Broendby Kopenhaga, podejściem do piłki imponował mi Marcin Robak, którego profesjonalizmem przebił tylko wspomniany Nespor. Największą karierę, z piłkarzy na których trafiłem w Piaście, zrobi Radek Murawski. Nasz obecny kapitan ma nieprawdopodobne możliwości, a w odbiorze piłki jest mistrzem. Powinien być bardziej doceniany w kraju, tak jak cały Piast, bo po zdobyciu wicemistrzostwa Polski żadne kluby nie biły się o zawodników z Gliwic. Frekwencja na spotkaniu pucharowym z IFK również mnie trochę zabolała, nie pojmuję, że w tak dużym mieście stosunkowo mało kibiców pojawia się na meczach. Dobrze, że ci najzagorzalsi są z nami na dobre i na złe.

Był pan wkurzony po odpadnięciu z eliminacji Ligi Europy?

Nie spodziewałem się, że tak szybko dostaniemy cios od IFK. Rywal został przeanalizowany naprawdę dokładnie. Wiedzieliśmy, że Szwedzi są mocni w stałych fragmentach, a w Gliwicach już w pierwszej minucie po rożnym przegrywaliśmy. To nam podcięło skrzydła, a potem próbowaliśmy grać długimi piłkami, z pominięciem linii środkowej, więc IFK dostawało okazje do kontr. W rewanżu w Goeteborgu nasza gra wyglądała o niebo lepiej. Może ta pucharowa otoczka wywołała paraliż i doświadczony rywal z tego skorzystał? Jestem ciekawy, jak IFK wypadnie w konfrontacjach z Karabachem. W Azerbejdżanie jako rezerwowy poczułem pierwszy raz smak europejskich pucharów i do dziś mam przed oczami cudowną bramkę lewonożnego Reynaldo. Wtedy niedużo zabrakło nam do wyeliminowania Karabachu, dziś uznanej marki na europejskim rynku, która rywalizowała z Interem Mediolan, Anderlechtem, Saint-Etienne. Karabach powinien przejść IFK, bo ma znacznie lepszych piłkarzy.


Polskie kluby traktują międzynarodowe wyzwania jak zło konieczne?

Kiedy się bardzo chce, często nie wychodzi, a presja plącze nogi. Z perspektywy trybun kibic może odnieść wrażenie, że piłkarzom się nie chce, brakuje im ambicji, ale to nie jest zgodne z prawdą. Nasz przypadek porównałbym do igrzysk olimpijskich. Ktoś przygotowuje się cztery lata, zawala pierwszy start i musi jechać do domu. My też czekaliśmy z utęsknieniem na IFK, żyliśmy konfrontacją ze Szwedami. Wchodzisz na boisko głodny sukcesu, a tu bach, bach, bach, 0:3 i cześć. Może byliśmy przemotywowani? Powiem banalnie: wyciągniemy wnioski z tej lekcji, a zdobyte doświadczenie będzie procentować. Jestem ambitnym człowiekiem i po cichu liczyłem, że Piast dotrze do fazy grupowej Ligi Europy, kibice w Polsce będą żyć naszymi meczami, przeżyjemy piękną przygodę na wielkich stadionach… Nie wyszło teraz, dlaczego jednak ma nie wyjść innym razem?

25 lutego 2013, pana debiut w ekstraklasie w Piaście, mecz z Górnikiem Zabrze. Minęły grubo ponad trzy lata i zapytam, czy nie potrzebuje pan nowych wyzwań?

Do Piasta sprowadzał mnie trener Marcin Brosz. Coś dostrzegł w młodym chłopaku z Nowego Sącza, skoro namówił działaczy na transfer. Miałem u niego problemy z graniem, taka kolej rzeczy. Specjalnie wstawiał mnie na prawy bok obrony, żebym eliminował niedostatki, błędy. Wkurzałem się, lecz nie marudziłem i dziś jestem mu wdzięczny, że tak postępował. Następca Brosza, Angel Perez Garcia, przesunął mnie do pomocy, ukierunkował bardziej ofensywnie. Skoro sadzał na ławce Tomka Podgórskiego, a ja grałem od początku, poczułem się ligowcem pełną gębą. Piłka to dla mnie przede wszystkim przyjemność i mam przed sobą kilka celów do zrealizowania na sezon 2016-17.

Na przykład osobisty rekord goli w ekstraklasie?

W pierwszym sezonie nie strzeliłem żadnego, potem jednego, pięć w kolejnym, w następnym trzy, a teraz mam już dwa. Nie oszukujmy się, piłkę kopie się też po to, by bić rekordy, a nic nie działa tak na ludzi jak trafienia. Ktoś zobaczy suchy wynik w gazecie czy internecie i patrzy na zdobywców bramek. Jak pokonujesz bramkarzy, bardziej cię kojarzą i nie zamierzam ściemniać, że nie interesuje mnie to, co w piłce nożnej najistotniejsze. W obecnym sezonie zamierzam pobić swój prywatny rekord i mocno go wyśrubować. 

To co musi pan w pierwszej kolejności poprawić, żeby stać się lepszym zawodnikiem?

Skrzydłowych rozlicza się także z asyst. Trzy na sezon, jak ostatnio, to zbyt mało, więc dążę do poprawy. Cały czas szlifuję dośrodkowania, drybling, a lubię grać jeden na jednego, więc gdy zostaję na dodatkowy trening nie jestem smutny, wręcz przeciwnie. Mówiłem, że moim dziecięcym idolem był Brazylijczyk Ronaldo, a obecnie jestem fanem drugiego Ronaldo, tego z Portugalii. 20 procent talentu i 80 procent pracy, niesamowita ambicja, chęć wygrywania, pasja – tak wygląda recepta na sukces CR7. Oglądając Euro 2016, podziwiałem lidera reprezentacji Portugalii. Udał się do Francji po ciężkim sezonie klubowym, po kontuzji, a i tak nie pękał. Gdy musiał zejść z boiska w finale płakał, ale potem wrócił na ławkę i pomagał kolegom, motywował ich. Zasłużył na złoto mistrzostw Europy jak nikt inny. Ma 31 lat i ciało dziewiętnastolatka, tak o siebie dba. Darek Dudek, drugi trener Piasta za kadencji Marcina Brosza, lubił brać nas na dodatkowe treningi. Gdy ustawiano mnie na prawej obronie Dudek mówił, żebym w telewizji podglądał jak grają i poruszają się Łukasz Piszczek, Dani Alves, czyli goście z najwyższej półki. Posłuchałem się, bo trzeba uczyć się od najlepszych i mierzyć wysoko. 

Mierzy pan w reprezentację Polski?

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie. Każdy polski piłkarz chce grać w kadrze, przeżywać z nią przygody w eliminacjach wielkich turniejów i na takich imprezach jak Euro 2016. Wierzę w swoje możliwości i postaram się wysłać sygnały z ligowych boisk do selekcjonera. Marzy mi się też Bundesliga lub Premier League. Nikt nie bronił mi w wieku dziewięciu lat marzyć o zostaniu piłkarzem, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Lubię oglądać futbol na wysokim poziomie w telewizji i nie mam nic przeciwko temu, żeby i mnie oglądano na poziomie reprezentacji Polski i Ligi Mistrzów. Po to przecież wydzierał się na mnie w Sandecji Janusz Świerad.

TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej