Przejdź do treści
90 minut z doktorem Maciejem Tabiszewskim

Polska Ekstraklasa

90 minut z doktorem Maciejem Tabiszewskim

Funkcjonowanie lekarzy i medycyny w świecie futbolu jest oczywiste, ale o szczegółach mówi się rzadko. O spojrzenie na piłkę nożną zapytaliśmy doktora Macieja Tabiszewskiego, lekarza Legii Warszawa i reprezentacji Polski do lat 21.

Maciej Tabiszewski odsłania kulisy swojej pracy (foto: legia.com / Jacek Prondzynski)

Czy Nemanja Nikolić pobije rekord Ekstraklasy? – KLIKNIJ!


rozmawiał Michał CZECHOWICZ


– Patrzenie na lekarzy w futbolu zmieniły ostatnie głośne przypadki Evy Carneiro z Chelsea Londyn, oskarżonej przez Jose Mourinho o bezzasadną interwencję, i Hansa-Wilhelma Muellera-Wohlfahrta z Bayernu Monachium skonfliktowanego z Pepem Guardiolą.
– To dwie różne sytuacje – mówi Tabiszewski. – Sprawa doktor Carneiro, wyłączając inne wątki, o których pisała prasa, to przypadek niewytłumaczalny i karygodny. Była odpowiedzialna za zdrowie oraz życie Edena Hazarda i wezwana na boisko przez sędziego miała odmówić wejścia? Uwaga została przeniesiona z piłkarza na panią doktor, a przecież to Hazard odpowiedział na pytanie sędziego: – Tak, potrzebuję pomocy. Problem, w oparciu o obowiązujące prawo, skomentował szef Komisji Medycznej FIFA profesor Jiri Dvorak tłumacząc, że naciski na lekarzy nie mogą mieć miejsca. Rozmawiałem o tym jeszcze z trenerem Henningiem Bergiem. Powiedział, że rozumie Mourinho, ale pretensje powinien mieć do Hazarda.

– Rozumie?
– Trener Berg zwracał mi czasem uwagę, że za szybko jestem przy linii gotowy na interwencję. Psychologia: kiedy zawodnik widzi lekarza, szybciej wezwie pomoc. Mourinho i Hazard mogli się nie dogadać planując zagrywkę na urwanie kilku minut czy przeprowadzenie zmiany. Dalej to jednak wina jednego albo drugiego, nie doktor Carneiro.

– Zna pan lekarza z tak silną pozycją jaką miał przez 38 lat w Bayernie Mueller-Wohlfahrt?

– Nie. To instytucja budowana od początku na pograniczu kontrowersji przez stosowanie zabronionego w niektórych krajach Actoveginu (zawierającego odbiałczony wyciąg z krwi cieląt – przyp. red.). Niewiarygodne doświadczenie, bogactwo zebrane wokół prywatnej praktyki położonej kilkadziesiąt metrów od Marienplatzu, sam wygląda na 20 lat mniej niż ma. Mówiono, że został zwolniony, ale to on podjął decyzję o odejściu. W przeszłości, kiedy był niezadowolony, skonfliktowany, pod jego wpływem zwalniano trenerów, jak Louisa van Gaala. Wielu uważało, że jego minusem było to, że leczy tylko i wyłącznie zachowawczo, nie operuje. A w medycynie sportu duża liczba urazów może być leczona tylko tak. Mówi się, że ludzie przychodzący do piłki powinni znać zapach szatni, podobnie jest z lekarzami i salą operacyjną.

– Guardiola miał rację oskarżając cały sztab medyczny o porażkę 1:3 z FC Porto w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów?
– Nie, jeśli sprowadził problem do jednego meczu. Między Wohlfahrtem a Guardiolą nie było chemii od początku i przerzucanie się winą to tylko opowiastki dla mediów. Najgorzej, że stratni byli na tym piłkarze jak Thiago Alcantara, który dwukrotnie miał rekonstruowane więzadła. Raz w Monachium i powtórnie w Barcelonie.

– Pan dogaduje się z trenerami?
Mam to szczęście, że funkcjonuję w profesjonalnym futbolu z ogromnym autorytetem jakim jest doktor Jacek Jaroszewski. Oczywiście były momenty trudne. Podejmując pracę w Legii Warszawa zastępowaliśmy po 33 latach praktyki w klubie symbol naszej profesji w Polsce, doktora Stanisława Machowskiego. Ikona i przez długie lata jedyny lekarz w całej ekstraklasie. Kiedy pracowałem w Groclinie Grodzisk Wielkopolski, wyczekiwało się meczu z Legią u siebie, bo wtedy przyjeżdżał doktor Machowski i nigdy nie odmawiał konsultacji. Z doktorem Jaroszewskim nie zabiegaliśmy o posadę w Warszawie, propozycja wyszła z drugiej strony. Trafiliśmy do drużyny zaraz po zdobyciu dubletu, więc teoretycznie wszystko do tego czasu działało wspaniale. Na pierwszym spotkaniu trener Jan Urban powiedział wprost, że nie jest zadowolony ze zmiany i nikt nie pytał go o zdanie. Wychodząc z pokoju złapał mnie za szyję i zapytał: Właściwie chłopcze, to ile ty masz lat? To były żarty. Nie mogliśmy trafić lepiej i szybko przekonaliśmy się o tym na obozie treningowym w sytuacji z Ivicą Vrdoljakiem.

– Czyli?
– Ta historia pokazuje jak ważna jest współpraca trenera i sztabu medycznego. Ivo miał problemy z Achillesem, podchodził do tematu na zasadzie: nie boli jest OK, jak boli to poproszę o zastrzyk. Po badaniach okazało się, że wystarczą trzy tygodnie leczenia, aby trwale pokonać przyczynę bólu. Zgodził się. Po tygodniu, kiedy noga przestała już boleć, chciał wrócić do treningu i na naszą odmowę, niby dla żartu, poskarżył się w prasie, że dostał nawet zakaz chodzenia po schodach. Był niezadowolony – na jednej szali mieliśmy nasz autorytet, na drugiej potencjalny konflikt z kapitanem na początku pracy w nowym miejscu. Kiedy przedstawiałem sytuację trenerowi Urbanowi od razu zawołał Ivo, co wywołało u mnie stan przedzawałowy, i tak poprowadził rozmowę, że ten zgodził się dokończyć leczenie. Problemów z Achillesem Chorwat nie ma do dziś.

– Vrdoljak do operacji kolana kwalifikował się jeszcze w trakcie ubiegłego sezonu. Nie zgodził się, przepracował okres przygotowawczy i wypadł z gry już na początku sezonu. Czy klub ma środki nacisku na piłkarza?

– Tylko kiedy jest długo kontuzjowany i nie stosuje się do zaleceń lekarza dotyczących rehabilitacji, czyli paragrafu nie stosowania się do poleceń służbowych. Dla mnie to po pierwsze pacjent i zgodnie z prawem nie mogę nikogo zmusić do leczenia ani dać stuprocentowej gwarancji powodzenia. Dlatego w drużynie piłkarskiej nie możemy podchodzić do tematu zdrowia biznesowo, decyzję o operacji omawiamy trójstronnie z piłkarzem i trenerem, czasem włączają się prezesi, ale najczęściej są informowani po ustaleniach. Każdy przedstawia swoją wizję i szukamy konsensusu. Ivo ma 32 lata, dlatego patrzy na karierę z innej perspektywy niż dwudziestolatek. Kalkulował, że jeśli podda się operacji po sezonie i tak najwcześniej wróci w listopadzie i zanim dojdzie do formy będzie przerwa w rozgrywkach. W takim wieku każda operacja, a szczególnie taka, może się wiązać z bardzo utrudnionym powrotem do pełnej sprawności.

– A Dossa Junior? Tajemnicą poliszynela jest, że odszedł z Legii z powodu słabo rokującego stanu zdrowia, tymczasem regularnie gra w nowym klubie w Turcji i w reprezentacji Cypru.

– Wszystko było od początku jasne: według nas wymagana jest operacji łydki. Super że gra, pytanie tylko jak długo. Michał Żyro miał dokładnie taki sam zabieg, dzięki któremu pozbył się problemu. Dossa chciał dodatkowych konsultacji, diagnoza brzmiała identycznie, ale pomysły na leczenie były różne, również zachowawcze. Rehabilitacja trwała jednak dłużej od rekonwalescencji po operacji. Abstrahując od tego przypadku, każdy piłkarz działa pod różnymi grupami nacisku od menedżera po rodzinę czy trenera reprezentacji. Rzadko podejmuje decyzję sam.

– Reorganizacja sztabu medycznego firmowanego przez doktora Jaroszewskiego i pana, była jednym z pierwszych celów prezesury Bogusława Leśnodorskiego w Legii.
– Pół roku przed podjęciem pracy doktor Jaroszewski powiedział mi o tym w przerwie między operacjami. Długo bronił się, miał jeszcze ofertę konsultacji w Zagłębiu Lubin, ale dla niego, lekarza reprezentacji Polski, Legia była zdecydowanie bardziej atrakcyjną opcją. Kiedy pojechał osobiście na Łazienkowską odmówić, prezes Leśnodorski przekonał go proponując moją przeprowadzkę na stałe do Warszawy oraz obecność doktora na miejscu przez kilka dni w tygodniu. Dla mnie było to spełnienie marzeń, pamiętam jak przekonując doktora Jaroszewskiego pytałem: byłeś już mistrzem Polski? Cele sportowe to jedno, możliwość organizacji wszystkiego od podstaw była natomiast niepowtarzalną szansą. Kilka miesięcy wcześniej mieliśmy przygotować wizję funkcjonowania sztabu na podstawie obserwacji typowych modeli na świecie. Postawiliśmy na współpracę z kliniką według zasad głównej odpowiedzialności spoczywającej na mnie i doktorze Jaroszewskim. Dla piłkarzy jesteśmy też lekarzami rodzinnymi i musimy znać historię każdego zatrucia pokarmowego czy kataru.

– Ile osób składa się na sztab medyczny Legii?
– Dwóch lekarzy, trzech fizjoterapeutów, w tym Paweł Bamber jako szef grupy plus dietetyk Wojciech Zep. W takim zestawie pracujemy z pierwszą drużyną i koordynujemy pion medyczny w całym klubie.

– Jak daleko jesteście od najlepiej zorganizowanych klubów europejskich?

– W Chelsea Londyn tylko pierwszy zespół obsługuje siedemnastu specjalistów, nie wliczając dietetyka. Niedawno byłem na stażu w Newcastle United i przekonałem się, że nasze działania pokrywają się w 90 procentach. Różnicą pozostaje skala działania uzależniona od budżetu. Dam taki przykład: pod naszą szerokością geograficzną przyswaja się mniej witaminy D, której poziom, jak udowodniono, wpływa na podatność na kontuzje. Zaleca się dawkę uderzeniową 20 000 jednostek w tygodniu, gdy w Polsce największa dostępna to 2000 jednostek. Na Wyspach Brytyjskich rynek to cztery profesjonalne ligi, u nas żadnej firmie farmaceutycznej nie opłaca się wprowadzić takiego suplementu do obrotu.

– Ile kosztuje Chelsea utrzymanie takiego sztabu?
– Rocznie, nie wliczając inwestycji, nie mniej niż 3 miliony funtów. W przypadku Legii to milion złotych rocznie.

– Jak wygląda rzeczywistość medyków na poziomie ekstraklasy?
– Zdarza się, że lekarz bywa w klubie na meczach plus dwa razy w tygodniu na kilka godzin, a kiedy coś się dzieje, piłkarz jedzie do niego do szpitala i jak dobrze pójdzie jest przyjmowany poza kolejnością. Co dalej? Oficjalnie wymóg opieki medycznej ponosi organizator i nie wszystkie kluby są na meczach wyjazdowych ze swoim doktorem. W ostatnich 10 latach dokonał się jednak skok cywilizacyjny. Wiem co działo się w latach 90. kiedy tata był lekarzem ekstraklasowej wtedy Olimpii Poznań. Sam zaczynałem w 2006 roku w młodzieżowych drużynach Groclinu Grodzisk Wielkopolski po głośnym wypadku, niestety śmiertelnym, Bartosza Bereszyńskiego, tak samo nazywającego się kuzyna obecnego piłkarza Legii, który zmarł na boisku. Potrzeba było tragedii, aby zmienić podejście do tematu i zrodziła się potrzeba opieki lekarskiej dla nastoletnich zawodników. Proces licencjonowania lekarzy piłkarskich w Polsce ruszył dopiero 8-9 lat temu po pracach doktora Roberta Śmigielskiego. Warunki uzyskania dokumentu są łatwe i przejrzyste, chodzi o kontrolę tego kto się zajmuje sportem, zerwanie z czasami, kiedy zdarzało się, że zespołem zajmowali się pediatrzy. Mimo że nie mówi się o tym głośno, w wymogach licencyjnych wszystkich centralnych szczebli rozgrywkowych w Polsce jest posiadanie podczas meczu u siebie licencjonowanego lekarza zatrudnionego przez klub i zgłoszonego do licencji rocznej. Nie można robić tego w stylu: Daj Franka, niech się podpisze i damy mu stówkę.

– Jak wiele jest luk w systemie?
– Co zrobić w przypadku ukarania lekarza czerwoną kartką? Ja mam na koncie wyrzucenie na trybuny. Na szczęście była 92. minuta i zaraz mecz się skończył. Pytanie co, jeśli stałoby się to w pierwszej połowie i potem mój zawodnik doznałby urazu głowy?

– Jak poważnie w FIFA i UEFA traktowana jest sprawa medycyny?

– Z roku na rok poświęca się coraz więcej uwagi prewencji. Dla światowej i europejskiej centrali strona medyczna równa się wizerunkowej – śmierć na boisku uderza w dobre imię futbolu na całym świecie. Kiedy dzieje się to na wysokim poziomie – jak w przypadku Antonio Puerty, Marca-Viviena Foe czy Miklosa Fehera – o tym pamięta się latami. Działa to nieludzko, ale niestety niektórzy potrzebują tragedii, by zająć się pewnymi sprawami. Największy nacisk jest kładziony obecnie na ochronę serca i urazy głowy. Jak istotny to temat, udowadnia przykład Christopha Kramera, który po uderzeniu nie pamięta kilkunastu minut finału mistrzostw świata. A to tylko jeden z czterech poważnych urazów głowy z ostatniego mundialu. Na przykład kopnięty kolanem w głowę piłkarz Urugwaju, w ocenie lekarza, powinien zejść z boiska z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Zawodnik powiedział, że chce grać dalej i pozwolił mu na to trener. Tylko kto jest za niego odpowiedzialny? FIFA idzie zdecydowanie w kierunku zmiany przepisów, dlatego już dwa lata temu Komisja Medyczna pozwoliła, aby lekarz widząc uraz głowy nie musiał czekać na zgodę sędziego by wejść na boisko. Oceniając mechanikę urazu podejmuję decyzję i na rozpoznanie na murawie mam trzy minuty – nie patrząc na dobro transmisji telewizyjnej. Tak było na przykład z trafionym kamieniem w głowę w Tiranie Ondrejem Dudą.

– Widział pan to w czasie rzeczywistym?

– To była wyjątkowa sytuacja, po zdobyciu bramki, zobaczyłem dopiero reakcję grupy zawodników. Zatamowanie krwawienia było kosmetyką i chodziło o dużo poważniejsze rzeczy. Rozmawiając z piłkarzami wyczulam ich na pewne sprawy, między innymi na to, że do oceny urazu głowy muszę zadać pięć prostych pytań. Na przykład – który mamy rok. Za każdym razem rozśmieszam ich. Wracając do pytania: oglądam mecz w inny sposób. Jak powiedział na ostatniej konferencji główny lekarz reprezentacji Anglii: – Jeżeli chcesz obejrzeć mecz, zrób to w domu. Jesteś w pracy. Nie patrzysz gdzie jest piłka, tylko obejmujesz wzrokiem jak największą liczbę zawodników. Dlatego często kłócimy się z trenerami, kiedy nam zasłaniają.

– Świadomość piłkarzy na temat zdrowia wzrasta?

– Ogromnie. Zaczynałem z zawodnikami starej daty i sytuacje, kiedy skacowani prosili o kroplówkę kilka godzin przed testami wydolnościowymi bezpowrotnie minęły.

– Jak pan, jako lekarz z wieloletnim doświadczeniem w pracy z piłkarzami, patrzy na zjawiska takie jak Marijana Kovacević – znachorka z Serbii mająca uzdrawiać wyciągiem z łożyska klaczy?
– Znamy się, rozmawialiśmy kilka razy, pojechali do niej Orlando Sa, Dossa Junior i Miro Radović. Ten ostatni koniecznie chciał spróbować terapii u pani Kovacević, mimo że razem z doktorem Jaroszewskim uważaliśmy, że w przypadku jego kontuzji takie leczenie jest zupełnie pozbawione sensu. Poleciał jednak do Serbii, zrobiono zwykłe USG i usłyszał, że nic z tego. Dodam, że terapia nie ma nic wspólnego z łożyskiem klaczy. Sama pani Kovacević się z tego śmieje zadając pytanie, gdzie coś takiego jest do dostania, ale reklamę robi sobie znakomitą. W praktyce używa maszyny fizjoterapeutycznej, prostej, do kupienia na całym świecie, opartej na działaniu fali uderzeniowej wspomagającej wchłanianie maści. To maść proteinowa na bazie kremu kupowanego we Włoszech i wzbogaconego jej autorską mieszanką składników.

– Czyli lipa.
– Nie mogę tak powiedzieć. Mogę przypomnieć spektakularne przykłady, o których szybko się zapomina. Diego Costa dwa sezony temu doznał kontuzji w meczu ligowym przed finałem Ligi Mistrzów z Realem Madryt, leczył się u pani Kovacević i zagrał tylko 9 minut. Wszystko wskazywało na to, że jeśli ma dokładnie taką kontuzję o jakiej piszą, to nie wystąpi albo szybko zejdzie. Orlando miał małe naderwanie przywodziciela, określiliśmy przerwę na 3-3,5 tygodnia. Naciskał, żeby tam polecieć. Zanim wszystko zorganizowaliśmy, później pobyt i zabiegi – minęło minimum dziesięć dni. Po powrocie miał odpoczywać kilka dni, przechodził tutaj dodatkową rehabilitację, w końcu w pierwszym meczu po urazie zagrał po 3,5 tygodnia. Kiedy podaliśmy termin to nie oznaczało, że ma przez ten czas tylko leżeć. Czas powrotu Orlando na boisko pokrył się z naszą oceną.

– Jeden z największych problemów polskiej piłki klubowej to gra co trzy dni…
– …to zagadnienie z pogranicza fizjologii sportu, właściwą osobą do odpowiedzi na to pytanie jest trener przygotowania fizycznego. Ja monitoruję i zajmuję się negatywnymi skutkami tej dziedziny.

– Ale wiedzę na ten temat pan posiada.
– Nie możemy łączyć fali kontuzji, którą mieliśmy niedawno, do tej z ostatniej rundy w Legii za trenera Urbana. Głównie były to kontuzje mięśniowe i wtedy można doszukiwać się pewnych prawidłowości.

– Na przykład jakich?
– Czynników, które zmieniły się wtedy w funkcjonowaniu zespołu było zbyt dużo, aby wyciągnąć konkretne wnioski. Pewne są bardziej prawdopodobne lub istotne i to możemy ocenić. Chodzi o dużą intensywność meczów, zmiany w sztabie odpowiedzialnym za regenerację oraz w suplementacji.

– Chwalono się wówczas, że to przełomowy projekt odżywiania, oparty tylko na naturalnych składnikach.
– Założenie było fajne, ale u wyczynowców zawiodło. Rok później problemu z kontuzjami już nie było, co może być wynikiem przyzwyczajenia organizmu. Fakt, że wprowadziliśmy wiele małych zmian: czas podawania i sposób jedzenia po meczu, wprowadziliśmy odzież kompresyjną, zmieniliśmy czas regeneracji w zimnej wodzie, zwróciliśmy uwagę chłopakom na sen. Teraz nowych piłkarzy obserwujemy pod kątem tego, jak mogą znosić adaptację w drużynie w tym aspekcie.

– A co kryje się pod terminem testy medyczne?
– W praktyce to określanie profilu ryzyka. Czasem na decyzję jest mało czasu i bazujemy na własnej subiektywnej ocenie zawodnika opartej o serię podstawowych badań. Bardzo dużo zależy od wywiadu, bo nie mogę nikogo zmusić do przekazania dokumentacji medycznej. Gdybym mógł spojrzeć w wyniki Ronana, nigdy by go w Legii nie było, to co mówił o sobie kompletnie nie pokrywało się z prawdą. Nasze badania pozwoliły na polubowne odesłanie go do Brazylii. FIFA zabrania warunkowania podpisania kontraktu od dwóch czynników: załatwiania formalności i właśnie wyniku testów medycznych. Tak, aby kluby nie mogły nimi manipulować i podpisać jednocześnie kontraktów z trzema zawodnikami wydłużając czas na decyzję.


Cały wywiad ukazał się w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej