Przejdź do treści
90 minut z Jakubem Czerwińskim: Brakuje mi czterech centymetrów

Polska Ekstraklasa

90 minut z Jakubem Czerwińskim: Brakuje mi czterech centymetrów

Rok temu miał chwilę zwątpienia. Kiedy Pogoń, z którą podpisał z wyprzedzeniem kontrakt, nie dogadała się z Termalicą. Wiosną klub z Niecieczy zmierzał prostą drogą do Ekstraklasy, a Portowcy w jakby przeciwnym kierunku Ostatecznie skończyło się dobrze dla wszystkich. Jakub Czerwiński nie tylko trafił do Ekstraklasy, ale wyrósł na czołowego obrońcę. Jesienią ponoć oglądali go przedstawiciele Lille, chociaż piłkarz śmieje się, że może jednak Francuzi z kimś go pomylili…

Jakub Czerwiński to jeden z kluczowych piłkarzy Pogoni (foto: W.Sierakowski)

Najświeższe doniesienia z Ekstraklasy na PiłkaNożna.pl – KLIKNIJ!

rozmawiał Zbigniew MUCHA

– Zły jesteś, gdy słyszysz nieustannie, że Pogoń ma wysokiej klasy duet środkowych obrońców?

– Że duet, tak? – odpowiada Czerwiński (na zdjęciu).

– No tak. Zawsze duet, ewentualnie coś tam o Jarosławie Fojucie, że faktycznie jest niezły, a jakoś o samym Czerwińskim tyle się nie mówi?
– No to może jeszcze się zacznie… A mówiąc serio, mogę być tylko dumny, że tworzę z Jarkiem taką parę. Szanuję to i doceniam. Nie ma sensu, bym go reklamował, ponieważ każdy wie, jakim jest obrońcą, a sporo osób, które go poznały, wie również, jakim jest człowiekiem.

– I daleko na takim duecie może zajechać Pogoń? Co by was w Szczecinie teraz zadowoliło, bo nie wierzę, że piąte miejsce?

– Tego akurat nikt głośno nie mówi, by nie zapeszyć, ale prawda jest taka, że trzeba stawiać sobie cele ambitne, a piąte miejsce takim nie jest. Patrząc na to, co działo się jesienią, możemy chyba z optymizmem i odwagą patrzeć do przodu. Po prostu uważam, że stać nas na miejsce gwarantujące udział w europejskich pucharach, ale o dokładnym celu i oczekiwaniach zapewne dowiemy się w momencie, kiedy ta pierwsza ósemka stanie się faktem.

– Wasza przewaga nad piątym miejscem jest dość wyraźna, więc wygląda na to, że podział punktów nie będzie dla Pogoni korzystny?

– Zgadza się. Trzeba być czujnym, bo chwila roztargnienia i będzie po przewadze. Poza tym pamiętajmy, że osiem drużyn, które zakwalifikują się do grupy mistrzowskiej, nie będzie walczyć o siódme miejsce. Wszyscy natomiast będą stawiać sobie cele równie ambitne jak Pogoń, bo, uprzedzając pytanie, nie wyobrażam sobie scenariusza, byśmy w ciągu najbliższych ośmiu kolejek (rozmawiamy przed meczem z Piastem – dop. red.) zsunęli się do dolnej połówki tabeli.

– Ciekawe dlaczego wszyscy mówią o Pogoni jako pozytywnej niespodziance i zaskoczeniu, skoro macie doświadczoną i mocną jakościowo kadrę, w tym jednego z ligowych gigantów, czyli Rafała Murawskiego, oraz trenera, który zna już smak mistrzostwa Polski?

– Pewnie dlatego, że zaatakowaliśmy trochę znienacka, jakby z drugiego szeregu. Na pewno nie byliśmy stawiani w roli faworytówdo walki o czołowe miejsca w tabeli. Może dlatego, że drużyna przeszła małą rewolucję kadrową i nikt nie mógł być pewien jak będziemy funkcjonować na boisku.

– I rozbudziliście nadzieje.

– Wiem o tym. Czasem aż czuć u kibiców ten głód sukcesu. Znam historię Pogoni, wiem jak ludzie tęsknią w Szczecinie za wielką piłką.

– Gdybyś miał postawić własne ciężko zarobione pieniądze, w jaki sposób wytypowałbyś kolejność pierwszej czwórki na koniec sezonu?

– Chwilę muszę pomyśleć… Pierwsza – Legia, druga – Cracovia, trzecia – Pogoń i czwarty – Piast.

– A więc medal. Jeśli jednak więcej będzie takich meczów jak z Koroną, czyjeś serce może nie wytrzymać. Była w przerwie awantura?

– Nie, w szatni było spokojnie. Nawzajem się nakręcaliśmy i napędzaliśmy. Pamiętaliśmy też słowa klasyka, że 2:0 to kiepski wynik… Z tyłu głowy mieliśmy również jesienny mecz w Bielsku-Białej, kiedy prowadziliśmy 2:0, by wszystko stracić w kilka minut po przerwie. Na szczęście Patryk Małecki w końcu wówczas załatwił sprawę. Teraz też skończyło się szczęśliwie, choć to my musieliśmy odrabiać dwubramkową stratę. W każdym razie Czesław Michniewicz nie musiał podnosić głosu.

– Wasz trener, pozornie, to chyba przeciwieństwo Piotra Mandrysza, z którym pracowałeś w Niecieczy. Woli trafiać do was żartem niż marsową miną?

– To na pewno dwie różne osobowości, ale nie powiem, że Mandrysz to ponurak, a Michniewicz wesołek. Szacunek i dystans zawsze jest zachowany, i to obustronnie.

– A jak już żartuje, to nadążacie za nim?

– Czasem musi dwa razy powtórzyć… Nie, naprawdę bywa momentami wesoło. Najbardziej lubi pożartować z Miłoszem Przybeckiem, który jest naszym szatnianym śmieszkiem.

– Nie byłeś wynalazkiem Michniewicza, ponieważ twój transfer został dopięty, kiedy w Szczecinie pracował jeszcze Jan Kocian. Miękkiego lądowania wcale nie miałeś zagwarantowanego w nowym klubie.

– Można tak powiedzieć. Ale ja nie boję się wyzwań i przyszedłem z nastawianiem, że muszę sobie poradzić. Skoro wywalczyłem awans na boisku z Termalicą, to znaczyło, że do ekstraklasy zwyczajnie pasuję. Byłem głodny dużej piłki i niczego się nie obawiałem.

– Długo walczyłeś, by Termalica puściła cię pół roku wcześniej?

– Bardzo chciałem odejść już w styczniu ubiegłego roku. Rozmawiałem o tym z właścicielami, ale kluby ostatecznie nie doszły do porozumienia. W sumie może i dobrze się stało. Niby przez pół roku nabrałbym już ogrania i doświadczenia w najwyższej klasie, ale z drugiej strony miałem sposobność przeżycia czegoś wyjątkowego. Oczywiście awans w sytuacji kiedy i tak wiem, że za chwilę odejdę, więc nie będę mógł z kolegami walczyć w ekstraklasie, smakuje trochę inaczej, ale trudno.

– Miałeś żal do właścicieli Termaliki?

– Tak, rok temu, pod koniec stycznia, kiedy wszystko się ważyło. W lutym jeszcze trochę siedziało to wszystko w głowie, ale potem zaczęła się runda rewanżowa pierwszej ligi i o wszystkim trzeba było zapomnieć. Natomiast samo rozstanie w czerwcu było bardzo przyjemne. Uścisnęliśmy sobie ręce, dostałem trochę upominków i wiem, że w Niecieczy zawsze będę mile widziany.

– Ponoć trener Mandrysz nie wyobrażał sobie walki o ekstraklasę bez Czerwińskiego?

– Wiem, że zależało mu, bym został. W pewnym momencie, kiedy już miałem podpisaną umowę z Pogonią, pojawiły się pogłoski, że trafię do rezerw, czyli popularnego Klubu Kokosa. Rozmawiałem wówczas z trenerem Mandryszem. Zapewnił mnie o wsparciu i o tym, że mogę na niego zawsze liczyć. I tak się skończyły pogłoski… Poza tym państwu Witkowskim bardzo zależało na awansie. Liczyli na mnie wiosną, więc nie mogłem zawieść.

– Tylko Pogoń cię chciała?

– Pewnie nie, ale była najszybsza. Kiedy mogłem jako wolny zawodnik podpisać umowę, oferta ze Szczecina pojawiła się błyskawicznie. Wcześniej również przychodziły transferowe zapytania, ale z tego co wiem, suma odstępnego podyktowana przez Termalicę była bardzo, bardzo wysoka…

– Jakbyś zimą nie podpisał kontraktu, później na euforii wywołanej awansem zdecydowałbyś się odejść?

– Nie wiem, ale raczej tak. Potrzebowałem zmiany, cztery lata gry w Niecieczy to dużo. Może byłyby w czerwcu fajne oferty, a może nie, ja zaś chciałem wiedzieć na czym stoję. Zagwarantowałem więc sobie niejako tę ekstraklasę z wyprzedzeniem.

-No to wyjątkowo głupio byłoby, gdyby kumple z Niecieczy w niej grali, a ty nie, bo Pogoń by spadła?

– Bałem się tego. Wiosną Portowcy mieli sporą zadyszkę, doszło przecież do dymisji trenera Kociana, więc dopiero, gdy po 30 kolejce uplasowali się na siódmym miejscu, mogłem odetchnąć.

– Życie w małej społeczności, granie dla kilkusetosobowej wioski, wiąże się ze specyficzną presją, czasem nawet większą niż dotyka ona piłkarzy z dużych klubów i miast.

-To prawda, w Niecieczy tego doświadczyłem. Sezon za sezonem, awans był zawsze blisko, ale na koniec coś ciągle stawało na przeszkodzie. Najgorzej było w 2013 roku. Awans był już w kieszeni, na kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu z Olimpią Grudziądz gola nam strzelił bramkarz rywali Michał Wróbel… Potem jeszcze była szansa w Świnoujściu, lecz przegraliśmy 1:4 i wtedy się zaczęło. Że sprzedaliśmy, że nam nie zależało, nie można było swobodnie wyjść na ulicę. Dużo przykrych słów usłyszeliśmy. Byliśmy załamani, urlopy mieliśmy zmarnowane. Przykleiła się do nas brzydka łatka, a blizna została do dziś. Całe szczęście, że przyszedł Piotr Mandrysz i wspólnie udowodniliśmy, że o tym awansie marzyliśmy od dawna tak samo, jak kibice.

– W I lidze uchodziłeś za profesora. Co mecz, to wyróżnienie. W tej sytuacji łatwo o kompromitację, wchodząc do ekstraklasy?

– Nie myślałem w ten sposób. Przeciwnie – chciałem się dobrze pokazać tym, którzy pierwszej ligi nie śledzili.

– Byłeś przejęty?

– Niespecjalnie. No, może na początku było wielkie WOW! Zauważyłem cały ten show, wywiady, telewizję, piękne stadiony… Coś tam nawet mi się wyrwało publicznie, że niby łatwo się wprowadziłem itd., ale dziś już mogę szczerze przyznać, że różnica w poziomie, w zaawansowaniu techniczno-taktycznym jest naprawdę duża; oczywiście na korzyść ekstraklasy.

– A propos tych pięknych stadionów, paradoksalnie Nieciecza, którą opuściłeś dorobiła się piękniejszego stadionu niż Szczecin.

– …

– Milczenie jest wymowne.

– Powiem tak: mam nadzieję, że Szczecin doczeka się jeszcze ładniejszego obiektu niż Termalica.

– Zamknijmy więc temat twojego byłego klubu. Utrzyma się?

– Tak. Mają mądrego trenera i własny styl. Kibicuję chłopakom. Widziałem ich mecz z Lechem w Poznaniu i naprawdę różnie mogło się tam skończyć.

– Tak z pamięci i na poczekaniu – ilu stoperów z I ligi byś polecił do ekstraklasy?

– Oj, ciężka sprawa, bo przez ostatnie pół roku nie obejrzałem ani jednego meczu z zaplecza. Tak na szybko przychodzi mi do głowy jedno nazwisko. W Płocku jest młody środkowy obrońca Przemysław Szymiński, więc może on?

– Czego ci najbardziej brakuje?

– Czterech centymetrów wzrostu. 187 byłoby w porządku, bo kilka pojedynków główkowych jednak przegrałem.

– A poza tym jest perfect?

– No, może jeszcze coś by się znalazło. Na pewno muszę popracować nad wyprowadzeniem piłki, choć przez pierwszą rundę w Pogoni świadomie grałem bardzo zachowawczo, uważając przede wszystkim na to, by nie popełnić pomyłki w defensywie. Chciałem bardzo spokojnie wejść na wyższą półkę.

– Imponują ci jacyś stoperzy?

– Najbardziej John Terry, ale tylko na boisku, żeby nie było. W ogóle tak sobie myślę, że Premier League to jednak Premier League…

– A co byś wziął od Fojuta?

– Rozumiem, że chodzi wyłącznie o kwestie piłkarskie? Jeśli tak, to przede wszystkim doświadczenie, bo tego nie można kupić. Poza tym podoba mi się jego chłodne podejście do życia. Jarek jest niesamowicie pogodnym facetem, ale każdą sytuację analizuje bardzo dokładnie, rozkłada na czynniki pierwsze, ogląda z każdej strony. Dotyczy to zarówno spraw boiskowych, jak i życiowych. Tego podejścia troszeczkę mi brakuje, ponieważ dla mnie albo coś jest czarne, albo białe.

– A on co by od ciebie chciał?

– Proszę jego pytać, sam się nie będę reklamował.

– Zdaje się, że generalnie to przypadliście sobie do gustu?

– Oczywiście, bo to nie tylko świetny zawodnik, ale i fantastyczny człowiek. Trener Michniewicz od razu nas sparował na pierwszym zgrupowaniu, żebyśmy się jak najlepiej poznali. I tak zostało. Często spędzamy wolny czas, jakiś wspólny obiad, wypad na miasto. Inna sprawa, że ze względu na specyficzne fryzury łatwo wpadamy w oko, więc często kamuflujemy się pod czapkami lub kapturami.

– To może w końcu w pakiecie traficie też pod skrzydła Adama Nawałki?

– Dla Jarka jest to faktycznie już ten czas, dla mnie pewnie jeszcze długo nie.

– Zagospodarowałeś się już w Szczecinie?

– Podoba mi się tutaj. Czuję, że zapanowała moda na Pogoń. Oczywiście była zawsze, ale teraz mam wrażenie, dodatkowo narasta. Mieszkania jeszcze nie kupiłem, choć może powinienem, bo w końcu kontrakt podpisałem na trzy lata.

– To może warto zainwestować w dom. Bruk-Bet by coś pomógł…

– A może? Nawet mam jeszcze jakieś katalogi, które otrzymałem na pożegnanie.

– Jakiś czas temu musiałeś się trochę tłumaczyć, bo kibicom Pogoni nie spodobała się twoja otwarta deklaracja, że jakbyś otrzymał fajną propozycję transferową, na przykład z Legii lub Lecha, to byś ją przyjął.

– Wyszło niezręcznie, faktycznie, zabrakło mi dyplomacji. W żadnym wypadku. nie szukam ucieczki z klubu, do którego dopiero co dołączyłem. Nie chciałem, by tak zostało to odebrane, szanuję kibiców i klub, w którym występuję. Jestem ambitny i szczery, może więc w przyszłości odejdę, ale nie wykluczam też sytuacji, że spędzę w Szczecinie kilka fajnych lat. A jeśli zgłosi się kiedyś jakiś renomowany klub, będzie to tylko znaczyć, że w Szczecinie spełniłem nadzieje.

– A przypadkiem już się nie zgłosił? W listopadzie na meczu z Lechem byli przedstawiciele Lille i oglądali ponoć jednego z dwóch stoperów Pogoni. I zdaje się, że właśnie ciebie?

– A może nas jednak z Jarkiem pomylili, a może mieli na oku kogoś z Lecha?


Wywiad ukazał się w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej