Przejdź do treści
90 minut z Janickim: Opaska trochę uwierała

Polska Ekstraklasa

90 minut z Janickim: Opaska trochę uwierała

Ma 24 lata, ale w Lechii gra już siódmy sezon. Jeśli chodzi o klub z Gdańska, może pochwalić się długim stażem w zespole, z obecnej kadry – prawie najdłuższym. Sporo więc widział i przeżył, bo nie zawsze w klubie panowała potrzebna do zwycięstw stabilizacja. A w dużej mierze dzięki niej Lechia, mimo porażki w ostatniej kolejce z Wisłą Kraków, jest wiceliderem ekstraklasy.

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW PAWLAK

Kto będzie mistrzem Polski w sezonie 2016-17?

Nie wiem, jeszcze za wcześnie na takie wyroki. Wszystko rozstrzygnie się w samej końcówce sezonu, już po podziale punktów, podejrzewam nawet, że o losach tytułu może zadecydować ostatnia kolejka – mówi Janicki. – Legia i Lech zaczęły grać dobrze w piłkę, Jagiellonia jest bardzo groźna. Między tymi zespołami i oczywiście Lechią toczyć będzie się rozgrywka. Zresztą podział punktów sporo wyjaśni, nie tylko w kwestii przewagi lidera nad resztą stawki, ale też dowiemy się z kim zagramy w roli gospodarza. Wtedy będzie jasność, kto będzie miał więcej atutów po swojej stronie. 

Nie mówisz jednak otwartym tekstem, że Lechia. 

Na pewno taki sobie stawiamy cel, chcemy być mistrzem Polski. 

Czujecie się na tyle silni, żeby wygrać ligę? Legia i Lech tracą do was sporo punktów, ale w ostatnich tygodniach miażdżyły kolejnych rywali. 

Przede wszystkim wiemy, że nie gramy jeszcze tak dobrze, jak choćby wiosną, kiedy mieliśmy płynność, zdobywaliśmy więcej bramek. A mimo tego wygrywamy w lidze dość regularnie, jesteśmy liderem, rok temu w podobnych spotkaniach byśmy nie zwyciężali. Jestem w Gdańsku już siódmy sezon i to pierwsza tak udana jesień pod względem punktowym. A rezerwy ciągle w nas tkwią. Tak, czujemy się silni. 

Przebudzenie Lecha i Legii zachwiało waszą pewnością siebie?

Zdawaliśmy sobie sprawę, że te zespoły prędzej czy później zaskoczą, wiadomym było, iż Lech i Legia przez cały sezon nie będą grały słabo. Tyle że my też punktujemy, nie przegraliśmy od meczu przy Łazienkowskiej do ostatniego spotkania z Wisłą w Krakowie, czyli od początku października, więc przez ponad dwa miesiące. Widzimy, że Legia stara się nas gonić, tylko nie za bardzo jej się udaje. Utrzymujemy nad zespołem z Łazienkowskiej przewagę. 

Á propos meczu z mistrzami Polski. Trochę wam utarli nosa.

Sprowadzili nas na ziemię, dostaliśmy materiał do przemyśleń. Wniosek był prosty – w żadnym meczu za grę na stojąco nic nie dostaniemy. Teraz więc staramy się udowadniać, że zasługujemy na pierwsze miejsce w tabeli. Legia zagrała od nas lepiej, czekamy z niecierpliwością na rewanż w Gdańsku. 

W jak dużym stopniu porządek na ławce trenerskiej wpłynął na zawodników Lechii? Piotr Nowak jest trenerem już blisko rok i w końcu wyniki pokrywają się z potencjałem zespołu.

Jakość mieliśmy już wcześniej, to nie ulega wątpliwości. Tyle że w kadrze ciągle dochodziło do zmian, trwała rotacja. Od momentu pojawienia się w klubie Piotra Nowaka zapanowała jednak stabilizacja, przekonał zarząd, że jest ona niezbędna do osiągania sukcesów. Trener wykonał również dobrą robotę z piłkarzami, dotarł do naszych głów, zaczęło się to przekładać na punkty. 

W jaki sposób? Zdecydował ten amerykański styl Nowaka?

Pozytywne podejście szkoleniowca ma bardzo duże znaczenie. Nawet jeśli przytrafi nam się porażka, od razu słyszymy: zapominamy o tym, głowy do góry. Taki styl prowadzenia drużyny powoduje, że zawodnicy zyskują pewność siebie, lepsza jest atmosfera. Trener Nowak stworzył z nas zespół, w poprzednich latach niekoniecznie tak było. I bywa też wesoło, bo jak zabraknie mu polskiego słowa, dopowiada po angielsku z charakterystycznym akcentem, zresztą potrafi nas też uraczyć znakomitymi anegdotami z okresu pracy w Stanach Zjednoczonych. Wiosną graliśmy trójką z tyłu, jako jedyni w lidze. To znaczy były też zespoły, które w fazie ofensywnej zostawiały trzech zawodników na zabezpieczeniu, ale przechodząc do defensywy, de facto broniły w pięciu w linii. U nas było inaczej, do pewnego momentu mogliśmy zaskakiwać rywali. Jesienią nasza gra ewoluowała, częściej gramy czwórką w obronie, tyle że w każdym fragmencie meczu możemy przejść na trójkę, co daje nam więcej możliwości, a przeciwnikom sprawia kłopoty. Krótko mówiąc, trener Nowak zna się na robocie i co ważne dla mnie, mogę wyczuć, że darzy mnie zaufaniem. 

Czesław Michniewicz w Lidze+ Extra opowiadał, że w trakcie meczu liczycie głośno liczbę wymienionych podań w celu wyprowadzenia przeciwnika z równowagi. Jakie jeszcze sposoby macie na zdenerwowanie rywali?

Może koledzy z przednich formacji liczą… Ale OK, trener namawia nas do tego, nie tylko w meczach o punkty, bo na treningach również to robimy. I między innymi chodzi o wkurzenie przeciwnika. Ja też nie chciałbym znaleźć się w skórze rywala, który biega za piłką, nie może jej odebrać, a w dodatku słyszy przy każdym zagraniu rosnącą liczbę. Wynika to również z tego, że szkoleniowiec zachęca nas do gry w piłkę, nie życzy sobie, abyśmy kopali po autach, czy z rzutów wolnych w okolicy środkowej boiska podawali w pole karne drużyny przeciwnej. Z przodu mamy zawodników stworzonych do gry kombinacyjnej, siłą rzeczy więc rywale często muszą gonić za piłką, co wystarcza do wywołania nerwów, liczenie tylko trochę bardziej podgrzewa atmosferę. Więcej jednak nie powiem o naszych sposobach, tajemnica szatni, choć mamy coś w zanadrzu. 

Zabolało cię, kiedy straciłeś opaskę kapitana w Lechii?

O Boże… W ogóle mnie to nie zabolało. Szczerze? Nie paliłem się do tego zaszczytu. Kiedy trenerem Lechii został Quim Machado, podjął decyzję, że mam nosić opaskę. Nie było dyskusji. W zespole było kilku chłopaków starszych, uważałem, że im bardziej należy się funkcja kapitana. W szatni musi być hierarchia, tak jak jest teraz. 

W ogóle nie widzisz siebie w roli przywódcy zespołu?

Jeszcze nie teraz. Potrzebuję większego doświadczenia, odpowiadanie za cały zespół, w pewnym sensie dowodzenie nim – to musi przyjść z czasem. Wciąż nie jestem gotowy do noszenia opaski, może za dwa lata już będę. Kiedy dostałem nominację, poczułem się wyróżniony, ale gotowy do pełnienia roli kapitana z pewnością nie byłem. Trener Machado powinien był zostawić tę rolę Mateuszowi Bąkowi, zmiana nie była potrzebna. Teraz mogę skupić się na tym, żebyśmy grali w każdym meczu na zero z tyłu, opaska nieco mnie uwierała. Moja pozycja w szatni też chyba nie ucierpiała, dłużej w klubie są tylko Piotrek Wiśniewski i Mateusz Bąk, jestem za to szanowany, więc żadne informacje mnie nie omijają, mimo że najważniejszy głos należy do starszych zawodników – Sebastiana Mili czy Milosa Krasicia. 

Krasić daje wam odczuć, że występował w Juventusie Turyn?

Zdecydowanie nie, bardzo pozytywny chłopak, nie nosi głowy w chmurach, nie chwali się, że grał w wielkich klubach. I zaczyna już mówić po polsku. Stosuje mieszankę serbsko-angielsko-polską. Każdy by to zrozumiał. 

Ale chyba to jego auto jest najlepsze na parkingu dla zawodników Lechii.

Pewnie tak. Jeździ porsche, nie wiem jednak czy panamerą czy cayenne. 

Nie interesujesz się samochodami?

Niespecjalnie. Właściwie nie znam się na autach. Dla mnie to tylko środek transportu, moim BMW 3 po prostu jeżdżę. Wiem, że niektórzy mają hopla na tym punkcie, tuningują silniki, szukają informacji w internecie, rozmawiają o tym w szatni. Niedawno Paweł Stolarski sprawił sobie nowy pojazd i opowiadał, że coś zrobił z grillem. Super, niemniej to nie moja bajka, nie znam się na tych wszystkich silnikach. Nie potrafię sam wymienić nawet żarówki w reflektorze. Serio, jak się przepaliła, poprosiłem o pomoc masera. 

Kiedyś powiedziałeś, że przydałby ci się taki impuls, jak Marcinowi Kamińskiemu, który po wielu latach pobytu w Lechu, wyjechał do Niemiec. Podtrzymujesz?

Chciałbym zobaczyć jak od kuchni wygląda piłka za granicą, chciałbym sprawdzić się na wyższym poziomie, zobaczyć ile mi brakuje do najlepszych zawodników. Marcin opuścił Polskę, mając mniej więcej tyle samo spotkań na koncie w ekstraklasie co ja. Na początku miał problemy w Stuttgarcie, ale ostatnio zaczął grać. I jeśli to utrzyma, zrobi krok do przodu w karierze. 

Chwilę to jednak trwało zanim dostał szansę, a mowa tylko o 2. Bundeslidze. To pokazuje jaki dystans dzieli nas do piłki niemieckiej. 

Możliwe, najważniejsze jednak, że zacisnął zęby i poradził sobie. A być może za chwilę VfB wywalczy awans, jest mocnym kandydatem, i Marcin będzie grał w Bundeslidze. Podjął ryzyko, może się to mu bardzo opłacić. W Lechii jest sporo chłopaków z bogatym CV. Właściwie wszyscy mówią, że jakby mieli wybór, to by jeszcze raz wyjechali za granicę. Tego doświadczenia nikt im nie zabierze, mimo że nie zawsze mieli miejsce na boisku. 

Słyszę, że sytuację w 2. Bundeslidze znasz doskonale. 

Interesuję się. Jest tam kilku Polaków, poza Marcinem jeszcze Michał Mak, szkoda, że nie gra, Tomek Hołota, Waldek Sobota. Z piłką jestem na bieżąco, inaczej niż z samochodami, oglądam mnóstwo meczów, śledzę informacje, to moja pasja. 

Chcesz odejść z Lechii?

Nic na siłę, w Gdańsku czuję się znakomicie. Stąd pochodzi moja narzeczona i już wiem, że jak zakończę karierę, na pewno zamieszkam tu na stałe, tu będzie mój dom. Natomiast jeśli pojawiłaby się korzystna oferta dla mnie i dla klubu, na pewno coś by z tego wyszło. Na razie się nie pojawiła, więc z przyjemnością gram dla Lechii. A jeśli zdobędziemy mistrzostwo, może dane mi będzie odejść w chwale. W każdym razie pracuję nad sobą, piłkarzem z absolutnego topu światowego jeśli chodzi o wyprowadzenie piłki z obrony jest Mats Hummels. Daleko mi do niego w tym elemencie, niemniej w gierkach na treningu staram się skupiać na przyjęciu piłki, bo to jest bardzo ważne, i dążę do tego, żeby zanim futbolówka do mnie dotrze, mieć już pomysł co zrobić z nią później, gdzie ją zagrać. Tak właśnie robią najlepsi piłkarze – szybkość myślenia, maksymalnie dwa kontakty z piłką i mocne podanie. 

O dietę też dbasz? Wśród piłkarzy zapanowała moda na zdrowe odżywianie. 

Jem rozsądnie, zwracam uwagę na produkty. Tyle że wychodzę z założenia, iż wszystko jest dla ludzi. Dlatego od czasu do czasu, kiedy nachodzi mnie ochota na pizzę czy czekoladę, po prostu je zjadam. I czuję, że z moją formą fizyczną wszystko jest w porządku. 

Michał Pazdan w wywiadzie dla „PN” opowiadał, że zdarza mu się wieczorem wypić piwo, żeby po prostu wyluzować się. Piłkarze często żyją w stresie – muszą spełniać oczekiwania mediów, kibiców, krótko mówiąc, radzić sobie z presją.

Wcale nie dziwię się. Naprawdę nie zapominajmy o tym, że piłkarz też człowiek. Grając w obronie wystarczy jeden błąd, żeby cała krytyka spadła na ciebie. Żeby sobie z tym poradzić, czasem dobrze jest po prostu nie myśleć o niczym. Czysta głowa jest najważniejsza. 

Macie przyzwolenie od trenera Nowaka na wypicie po piwie, na przykład w autokarze, wracając z meczu wyjazdowego?

Nie, w autokarze zero alkoholu. Szkoleniowiec jest tu bardzo konsekwentny. Trzyma dyscyplinę. Gdyby było inaczej, wiadomo – w każdym zespole znajdzie się ananas, który zaraz się gdzieś zerwie… 

Wracając do tematu transferu, rozumiem, że pod uwagę bierzesz tylko wyjazd zagraniczny, gdyż ofertę z Lecha odrzuciłeś. 

Nie jestem przekonany czy warto ruszać się Lechii do innego polskiego klubu… Zwłaszcza że nasz klub prędzej czy później dorówna Lechowi czy nawet Legii nie tylko pod względem sportowym. 

Awans zespołu z Warszawy do Ligi Mistrzów sprawi, że odjedzie wszystkim w ekstraklasie?

Nie. Z prostej przyczyny. Najlepsi zawodnicy z Legii, ci, którzy wyróżniają się, odejdą z klubu. Taka jest prawda. Nie zostaną w większości w Warszawie przez na przykład pięć lat. A czy przyjdą lepsi?

Wyglądasz na trybunach ludzi ze sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski? Powołanie od Adama Nawałki już otrzymałeś, tyle że dość dawno temu. 

Z tego co się orientuję, na każdym meczu Lechii jest ktoś ze sztabu Adama Nawałki, piłkarze Lechii są pod stałą obserwacją. Parę słów po meczu zawsze można zamienić. Obecność na trybunach ludzi z kadry specjalnie mnie nie stresuje, choć może z tym bywać różnie. Może coś powiedzieć o tym Paweł Dawidowicz, kiedy przyjechała obejrzeć go Borussia Dortmund, zagrał najgorszy mecz w sezonie. Ale w sumie nie wiem czy to miało bezpośredni związek…

Czyli z kręgu zainteresowań selekcjonera nie wypadłeś, gdyby było inaczej, ludzie ze sztabu Nawałki by z tobą nie rozmawiali.

Sam sobie odpowiedziałeś. A na poważnie, selekcjoner ma wybraną grupę około siedemdziesięciu zawodników, w której mam nadzieję, że jestem. Choć wiem, że moja obecna forma jeszcze nie jest taka, aby otrzymać powołanie. Po prostu tego nie czuję. Już raz Adam Nawałka zaprosił mnie na zgrupowanie i nieskromnie powiem – czekałem wtedy na powołanie. Wiedziałem, że jestem w naprawdę dobrej, stabilnej formie, czułem się pewnie. A teraz czuję, że to jeszcze nie ten moment.

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej