Przejdź do treści
90 minut z Jarosławem Fojutem. Łysy, niekoniecznie przystojny

Polska Ekstraklasa

90 minut z Jarosławem Fojutem. Łysy, niekoniecznie przystojny

W wieku 17 lat wyjechał do Boltonu. Tam pompował piłki, ale i z bliska oglądał Premier League. Raz w niej zagrał. 20 lat – wygrana z Brazylią na młodzieżowych MŚ. 25 lat – mistrzostwo Polski, tyle że ten tytuł miał gorzki smak. Przez paskudną kontuzję stracił kontrakt z Celtikiem Glasgow. Przez kilka miesięcy był bezrobotny.

Ekstratypy na 6. kolejkę: Wisła gra dla trenera, ale na hit zapraszają Craxa i Jaga – KLIKNIJ!

ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA

– Dlaczego Pogoń?
– Szczerze? Kiedy poszukiwałem klubu, nie miałem lepszej oferty – mówi Jarosław Fojut (na zdjęciu). – I odnosiłem wrażenie, że to naprawdę może być dla mnie najodpowiedniejsze miejsce. Z różnych powodów. Choćby takich, że Szczecin jest bliskim i dobrze mi znanym miastem. Międzywodzie, Dziwnów, każde wakacje spędzałem u babci… Ale względy sportowe również były istotne.

– I dobrze pan wybrał?
– Nie mam wątpliwości.

– Legia przypadkiem nie pytała?
– Przypadkiem nie. Nie wiem, czy gdyby zapytała, to do Warszawy poleciałbym na skrzydłach czy nie, ale faktem jest, że odkąd pamiętam, czyli od wczesnego dzieciństwa, jako mieszkaniec podstołecznego Legionowa, byłem zagorzałym fanem Legii.

– Pytanie jakie obecnie wyznacza pan sobie cele, bo chyba nie występy z Pogonią w Europie.

– Przede wszystkim nie chodzi tylko o cele sportowe. Nie mogę powiedzieć, że podczas wielu lat spędzonych zagranicą byłem nieszczęśliwym człowiekiem, to jednak postanowiłem poszukać trochę tego wewnętrznego szczęścia. Uspokoić się, ustabilizować, głównie z punktu widzenia najbliższej rodziny.

– Ale gdzieś tam, zwłaszcza po bardzo udanym początku sezonu, jakby odżył odwieczny temat reprezentacji. Zresztą sam pan chyba powiedział, że właśnie tak jest.

– Zgoda, ale to na razie wyłącznie marzenie. Życie nauczyło mnie, że na powołanie do drużyny narodowej składa się tak wiele rozmaitych czynników, że głupotą jest deklarować przed sezonem: moim celem jest gra w reprezentacji Polski.

– Na Wyspach wyrobił pan sobie niezłą markę i przypuszczalnie mógł pan tam zostać dłużej.

– Naturalnie, że tak. Rozegrałem pełen sezon w Dundee United chyba nie za ładną twarz. No tak, to na pewno nie… W każdym razie nikt mnie z klubu nie wyrzucał, po prostu czułem, że chcę wrócić. Rozwiązałem więc umowę, mimo że miałem jeszcze przez rok ważny kontrakt.

– I trafił pan do zespołu, w którym właśnie postanowiono gruntownie przebudować środek defensywy, a to zawsze spore ryzyko.

– Nie ma żadnego znaczenia, czy przychodzi jednocześnie dwóch stoperów, czy wymienia się tylko jednego, ponieważ też potrzeba czasu na zgranie. Szczęśliwie akurat z Kubą Czerwińskim udało nam się szybko porozumieć. Dobrze się dogadujemy nawet poza boiskiem. Dwóch łysych i niekoniecznie przystojnych, to musiało zatrybić. Dodatkowo trener od razu nas wrzucił do jednego pokoju, byśmy mieli więcej czasu dla siebie… I faktycznie, właśnie wróciłem z Leroy Merlin. Byłem kupić płotki do ogródka dla piesków i Kuba oczywiście podążył ze mną pomóc coś fajnego wybrać.

– W szatni Pogoni musiał pan przeżyć lekki szok, kiedy zobaczył pan tylu nastolatków?

– Nie było tak źle. Przez ostatnie 2,5 roku właściwie wszędzie pełniłem funkcję przewodnika dla młodzieży, ponieważ kolejni trenerzy tego właśnie ode mnie wymagali. Wiadomo, stoper, doświadczony, niech kieruje i pomaga młodym. A nie ukrywam, że potrafię znaleźć z nimi wspólny język.

– Do nauki ich pan goni?

– Do boiskowej sami powinni się garnąć.

– Ponoć odradza pan młodym ludziom łączenia gry w piłkę i studiowania. Ostatnio coś podobnego klarował także Dariusz Dziekanowski, czym wyprowadził z równowagi Justynę Kowalczyk, która nie mogła zrozumieć jak nieco więcej oleju w głowie może przeszkadzać w kopaniu piłki.

– Tu nie chodzi o brak albo nadmiar oleju w głowie. Znam piłkarzy, którzy kończyli studia, wiem jak to wyglądało. Z całym szacunkiem dla pani Justyny, ale ona nie ma pojęcia w jaki sposób uczelnie, choć akurat nie wszystkie, patrzą na piłkarzy-studentów. Słyszałem, że specjalnie nie pomagają. Powtarzam – nie wszystkie. Ja nie wiem jak wygląda reżim treningowy biegacza narciarskiego, ale wiem jak to wygląda w przypadku piłkarza. Pogodzenie tego z nauką jest trudne. Co tydzień albo co kilka dni mecz, treningi raz lub dwa razy dziennie… Studia dekoncentrują. Piłkarz potrzebuje indywidualnego toku nauczania, a nie zawsze jest to możliwe. Krytykuje nas, piłkarzy, pan Tomasz Majewski, inny wybitny sportowiec, ale to też przedstawiciel sportów indywidualnych. Mogę powiedzieć tylko tyle, że ja nikogo nie odważyłbym się krytykować w tych sprawach.

– Czyli w pana przypadku studia odpadają?

– Teraz? Tak! Natomiast po zakończeniu kariery chętnie podejmę naukę. Na psychologii, bo to kierunek, który może mi pomóc w przyszłej pracy szkoleniowej.

– Nie w biznesie?

– W tym także nie zaszkodzi, choć z tymi moimi biznesami na razie dałem sobie spokój.

– Na czym polegały?

– Sprowadzałem do Polski i sprzedawałem innym piłkarzom dość drogą odzież kompresyjną. Na razie to zawiesiłem, choć wciąż chłopaki dzwonią i pytają się. To była poważna działalność – z zarejestrowaną firmą, własną stroną internetową, itd. Oczywiście nie był to mój główny zarobek, ale jakoś się kręciło. A’propos jeszcze studiów, to przypomniał mi się świetny wywiad z Radkiem Matusiakiem, który powiedział, że piłkarze tak naprawdę mają studia na co dzień w klubie – i to z zakresu ekonomii, marketingu, psychologii, wszystkiego…

– Wracając do relacji młodzi-starzy. Jeszcze nie tak dawno to Jarosław Fojut potrzebował w Śląsku Wrocław przewodnika.

– Ależ to zleciało błyskawicznie, prawda? Fakt, było w Śląsku kilku chłopaków, od których można było się wielu rzeczy nauczyć.

– Na przykład?

– No na przykład Mila. Kiedyś czytałem książkę słynnego trenera koszykarskiego Phila Jacksona. Wspominał Michaela Jordana, który na treningach wymagał od wszystkich kolegów więcej i więcej. Z Milą jest podobnie. Dlatego od Seby chętnie zapożyczyłbym oczywiście nieco piłkarskich umiejętności i charyzmy, ale także tego pędu do pracy. On wręcz zarażał na treningach ciężką pracą. Albo taki Krzysiek Wołczek. Niesamowita determinacja. Chciałbym w jego wieku mieć taki entuzjazm jak on. Co roku ściągali do Śląska kogoś do gry na prawej obronie, a koniec końców i tak Krzysiu zawsze grał. Ten mistrzowski tytuł bardzo mu się należał. Piotrek Celeban – konsekwentny i… stabilny. Każdy dzień poukładany, wszystko robił zawsze tak samo i o tej samej porze. Z kolei Darek Pietrasiak nauczył mnie gry na pozycji środkowego obrońcy. Brakowało mi wcześniej kogoś takiego. Uczyłem się od niego na meczach, treningach, a często też po zajęciach, nawet rozmawiając.

– Niedawny ligowy mecz Pogoni ze Śląskiem musiał być dla pana szczególnym wydarzeniem.

– Przeciwnie, mecz jak mecz. Prócz tego, że cały czas uśmiechałem się do Mariusza Pawelca próbując go sprowokować, ale to jednak super-profesjonalista. Nawet nie zareagował.

– Śląsk to więcej dobrych czy złych wspomnień?

– Mix. Wiadomo – odniosłem tam największy sukces w karierze i mistrzostwa Polski nikt mi nie odbierze. Z drugiej strony przeżyłem również trudne chwile, ale nie chcę oceniać Śląska. Nie wiem jak sam zachowałbym się w podobnej sytuacji. Miałem ciężką kontuzję, tymczasem skończył mi się kontrakt w klubie i tyle. Musiałem się rehabilitować, to było kosztowne. Wiele się przy okazji dowiedziałem na temat zdrowia i teraz mam przynajmniej o czym porozmawiać z fizjoterapeutą. Przez kontuzje, w sumie cztery poważne, straciłem bardzo dużo.

– Zastanawiał się pan jak to wszystko mogło się potoczyć, gdyby trzy lata temu ostatecznie przeszedł pan do Celtiku Glasgow?

– Nie, tego akurat nie rozpamiętuję, choć było blisko. Po prostu pech. Natomiast częściej zastanawiam się, co by było, gdybym mimo wszystko został jeszcze w Boltonie i nie przeszedł do Śląska. Zabrakło mi wtedy jednak cierpliwości, straciłem motywację do walki, dlatego postanowiłem wracać do Polski.

– A temat Celtiku jeszcze kiedykolwiek później powrócił?

– Nigdy.

– Po kilkumiesięcznym okresie bez pracy musiał pan być mocno zdesperowany skoro wybrał ofertę norweskiego Tromso?

– Chciałem grać i zarabiać. Wiadomo, pieniądze to ważna rzecz, tym bardziej że wciąż jeszcze byłem w okresie rehabilitacji. W Norwegii odbudowałem się fizycznie. Opieka medyczna w Tromso stała na światowym poziomie. Miałem okazję pracować tam na co dzień z jednym z najlepszych fizjoterapeutów w kraju. Doszedłem do siebie na tyle, że później mogłem rozegrać ponad 40 meczów w Szkocji w ciągu jednego sezonu.

– Większość polskich piłkarzy w wieku 27 lat przebiera nogami, byle tylko wyrwać się z kraju, a pan właśnie wraca.

– Ale przecież nie mówię, że na zawsze. Nie zapieram się, choć – faktycznie – musiałbym otrzymać naprawdę megapropozycję, by skusić się znów na emigrację.

– Co dał panu wyjazd w chłopięcym wieku do Boltonu?

– Mimo wszystko ogromne doświadczenie, zobaczyłem z bliska Premier League, nawet jeśli obserwowałem ją z ławki rezerwowych, cały czas jako dzieciak byłem blisko pierwszej drużyny. Mieszkałem u angielskiej rodziny, poznałem dobrze język, usamodzielniłem się. Trochę tych plusów bym więc znalazł…

– A grając w akademii Boltonu przynajmniej kasa się zgadzała?

– Owszem, na kino starczało. W pierwszym roku pobytu chłopak z akademii dostawał 90 funtów tygodniowo, w drugim mógł liczyć na podwyżkę do 100.

– No to kokosów pan nie zbił.

– Tak źle nie było, ponieważ później, przez 2,5 roku byłem już na profesjonalnym kontrakcie.

– Inne życie?

– Trochę już tak. Ale na początku, jak każdy chłopak z akademii, miałem swoje obowiązki. Namiętnie na przykład pompowałem piłki. Naszym zadaniem było także rozstawienie palików, przygotowywanie napojów dla zawodników pierwszej drużyny, a nawet… czyszczenie im butów. Chłopaki dostawali od gwiazdorów jakieś drobne z tego tytułu. Youri Djorkaeff kupił któremuś z młodych PlayStation na gwiazdkę, za to właśnie, że opiekował się jego butami. W Anglii tak to funkcjonuje. Trenowaliśmy w tym samym ośrodku. Przyjeżdżaliśmy na 8.30 rano, gwiazdy zjawiały się godzinę później i o 10.00 był trening pierwszego zespołu. Wszystko musiało być na tip-top. To nie był żaden wstyd. Czuliśmy, że jesteśmy w jednym klubie. Na stołówce spotykałem Jay-Jaya Okochę, było to coś naturalnego.

– U nas by to nie przeszło?

– Raczej nie. Choćby ze względu na logistykę. Tam w akademii spotyka się cały klub, wszystkie drużyny. Jest tyle boisk, że wszyscy trenują jednego dnia. A w Polsce juniorzy ćwiczą na przykład po południu, bo wcześniej chodzą do różnych szkół.

– Czyli akademia to nie był stracony czas?

– Wykorzystałem pobyt tam najlepiej, jak umiałem. Podniosłem umiejętności, choć muszę przyznać, że odstawałem od wielu chłopaków. Nadrabiałem ciężkim treningiem i warunkami fizycznymi. Kto się przebił? Najwyżej z moich kumpli wyskoczył chyba Ricardo Vaz Te. Generalnie jednak nie mam wrażenia, że przespałem ten czas.

– Z tym przejściem z wieku juniorskiego do seniorskiego to w ogóle ciekawa sprawa. Z reprezentacji Polski do lat 20, która na mistrzostwach świata w Kanadzie pokonała Brazylię, poważne kariery zrobili tylko najmłodsi z was – Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak.

– Każdy ma to, na co zasługuje. Różne charaktery, różni doradcy, czasem szczęście lub jego brak. Taki Dawid Janczyk. Wszystko przyszło mu bardzo szybko. Legia Warszawa, CSKA Moskwa, duże pieniądze… Ale proszę mi wierzyć, to naprawdę rozsądny facet, tyle że wpływowy. Z drugiej strony taki Filip Burkhardt już od szesnastego roku życia stykał się w Amice Wronki z ekstraklasą i sporymi pieniędzmi, a mimo to zachował spokój. Robert Lewandowski? Wtedy nawet nie załapał się do kadry na mistrzostwa. Grzesiek Krychowiak? Jeśli ktoś kiedyś pokusi się o napisanie podręcznika dla tych, którzy chcą zrobić modelową karierę, niech za kanwę obierze przypadek Krychy. Zaplanowana, zaprogramowana od A do Z. Perfekt.

– Ok., to Krychowiak, ale taki Artur Marciniak, wasz kapitan? Papiery na granie, w głowie poukładane jak trzeba, a kto dziś pamięta co się z nim dzieje?

– Ja pamiętam. Jest w Warcie Poznań.

– No właśnie.

– Graliśmy z nimi sparing. Widziałem się z nim, rozmawialiśmy. Mam wrażenie, że jest szczęśliwy, choć Artur to dla mnie zagadka. Może nie chce grać wyżej? Z tego co wiem, ma rodzinę, pracuje gdzieś normalnie, a dla przyjemności kopie piłkę. Patrzyłem na niego i dziwiłem się jak to możliwe, że gra na poziomie III ligi i żaden lepszy klub po niego nie sięga.

– Książkę to pewnie i pan mógłby napisać choćby o swoich trenerach. Co jeden to niezły oryginał: Globisz, Tarasiewicz, Lenczyk, Allardyce, Michniewicz, pominąłem kogoś ważnego?

– Kilku. Choćby Jackiego McNamarę, legendę Celtiku – a więc jednak ten Celtic mnie dogonił! – który szkolił mnie ostatnio w Dundee United, ale także tych z początku kariery. Bernard Szmyt z Szamotuł, Piotr Tobczewski z Żaków Legionovii czy Janusz Leszko ze Szczecinka. Kurczę, to naprawdę ważne spotykać porządnych ludzi na swojej drodze. Jadąc pierwszy raz na zgrupowanie reprezentacji Polski juniorów nie miałem kasy na porządne buty. Trener Leszko zarządził zbiórkę wśród kibiców, bym bez obciachu mógł pokazać się na kadrze.


Wywiad ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej