90 minut z Kamilem Grosickim. „Wyduszę Anglię na maksa”
Kamil Grosicki trafił do Hull City, czyli zespołu walczącego o utrzymanie w Premier League, ale i tak został piątym najdroższym polskim zawodnikiem w historii. W Anglii płacą dobrze za piłkarzy. I piłkarzom też, on już sporo o tym wie, bo podwyżkę dostał ponad stuprocentową. Nie to jest jednak kluczowe, chodzi przede wszystkim o utrzymanie Hull w tamtejszej ekstraklasie. A w awaryjnych sytuacjach „Grosik” spisuje się znakomicie, w końcu kiedyś wywalczył utrzymanie z Jagiellonią Białystok, kiedy klub startował do sezonu z minus dziesięcioma punktami…
– O której dokładnie godzinie byłeś już pewien, że transferu do Hull City nic nie zatrzyma? – Hull poprosiło o dodatkowy czas na dokończenie papierkowej roboty, jest taka możliwość. Jeśli kluby osiągną porozumienie, zawodnik też dogada się w kwestii swoich warunków, wtedy można wystąpić o ekstra godzinę na podpisanie wszystkich dokumentów – wyjaśnia Grosicki.
– Tak naprawdę już pół godziny przed 23.59, kiedy okno się zamyka, było jasne, że przeniesiesz się do Anglii. Potwierdzasz? – Potwierdzam. Zanim informacja ujrzała światło dzienne, trochę czasu zdążyło upłynąć. – Latem w Burnley nie udało się dopiąć umowy, teraz wszystko się powiodło, niemniej nie można po prostu było dogadać się wcześniej? Po co czekać niemal do ostatniej chwili? – W Anglii transfery najwyższe, w które zaangażowane są największe pieniądze, zwłaszcza w zimowym oknie, dogrywane są właśnie w jego ostatnim dniu. Zresztą coś w tym jest, że w Premier League pieniądze mają trochę inną wartość – to znaczy tu milion w tę czy w tamtą stronę nie stanowi problemu, nie robi różnicy.
(…)
– Bardzo chciałeś odejść z Rennes? Czytając twoje wpisy na Twitterze można było odnieść wrażenie, że nie tyle gra we Francji cię męczy, co gra w Anglii ciągnie. – Występy w Premier League były moim marzeniem, do tego dążyłem. A postawą na boisku zasłużyłem, żeby kontrakt w Anglii podpisać. Powiem to głośno, poprzedni sezon w Rennes był najlepszym w mojej karierze, zresztą jesień też nie była dla mnie zła, w reprezentacji Polski spisywałem się dobrze. Jestem pewny siebie, trafiłem do Premier League i ostatniego słowa jeszcze nie powiedziałem. Pobyt w Anglii chcę wydusić na maksa, przede mną jeszcze kilka lat gry na dobrym poziomie. Złego słowa na Rennes więc powiedzieć nie mogę, po prostu przychodzi taki czas, że człowiek zaczyna chcieć czegoś innego. Trzeba iść do przodu. Wszyscy powinni być zadowoleni, francuski klub dobrze mnie sprzedał, a ja trafiłem tam, gdzie chciałem.
– Szkoleniowiec Rennes Christian Gourcuff widział w tobie dżokera. Jesienią przed jednym z meczów, kiedy dowiedziałeś się, że nie zagrasz w wyjściowym składzie, powiedziałeś trenerowi, co o tym myślisz i trzasnąłeś drzwiami. – Jak mi coś nie odpowiada, mówię to prosto w oczy. I rzeczywiście, taką rozmowę z trenerem przeprowadziłem. Zapytałem o co chodzi, czemu tak się dzieje. Nie ukrywam, byłem nabuzowany moją sytuacją w drużynie. Niemniej na rozmowie się skończyło, ja powiedziałem swoje, trener przedstawił własne argumenty i tyle. Wiesz, ja też nie jestem juniorem, żeby bać się odezwać w szatni. Za plecami nikogo nie obgaduję, miałem problem, więc powiedziałem, że zasługuję na więcej. Czasem ze szkoleniowcami tak się rozmawia, to wychodzi wszystkim na dobre.
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.