Przejdź do treści
90 minut z Łukaszem Trałką: Piłkarz w starym stylu

Polska Ekstraklasa

90 minut z Łukaszem Trałką: Piłkarz w starym stylu

Strzela mało goli i dostaje sporo żółtych kartek, ale w drużynie aktualnego mistrza Polski jest postacią kluczową. W rozmowie z „Piłką Nożną” Łukasz Trałka opowiada o najlepszych i najgorszych momentach kariery oraz o tym, jak to się stało, że kilka lat temu nie trafił do ligi angielskiej.

– Chciałbym mieć trochę zachowań zawodników z dawnych lat, ale też staram się być na bieżąco – przyznaje Łukasz Trałka (foto: Ł. Skwiot)

ROZMAWIAŁ KONRAD WITKOWSKI

Co ma pan wspólnego z Kamilem Grosickim?

Z Groszkiem łączy nas sporo, graliśmy razem w Pogoni Szczecin, on wtedy dopiero zaczynał karierę, miał chyba 16 czy 17 lat – mówi Trałka. – Później przez chwilę mieszkaliśmy razem w Gutowie Małym pod Łodzią. Dzieliłem wtedy pokój z Michałem Łabędzkim, a Kamil bardzo chciał być z nami. W pomieszczeniu były jednak tylko dwa łóżka, więc spał na podłodze. Mam jeszcze parę innych pozytywnych historii z Groszkiem, to fajny gość.

Miałem jednak coś innego na myśli.

Chyba wiem, o co chodzi. Disco polo?

Dokładnie! To pan jest osobą odpowiedzialną w szatni Lecha za muzykę?

Teraz to już mniej, bo dołączył do nas Darek Dudka. Jest jeszcze kilku innych chłopaków, którzy się tym zajmują. A disco polo lubię, to przecież wesoły rodzaj muzyki. Jak wygramy mecz i włączy się jakiś dobry kawałek, w szatni zawsze jest śmiesznie.

W maju ubiegłego roku Krzysztof Marciniak z Canal Plus napisał na Twitterze, że Łukasz Trałka to „jeden z najsympatyczniejszych i najinteligentniejszych piłkarzy w lidze”. Uważa się pan za takiego?

Miło z jego strony, mądre słowa napisał! (śmiech) Staram się być naturalny, po prostu nie robię sobie dodatkowych problemów. Kiedy pojawi się coś sympatycznego związanego z moją osobą, potrafię śmiać się też sam z siebie. Mam do siebie dystans – tak jest po prostu łatwiej.

Dobrym przykładem jest słynne „trałkowanie” i pana zdjęcie jeszcze z czasów gry w Polonii Warszawa, które zostało w sieci przerobione na setki sposobów.

To było już lata temu. Przyznaję – na początku mnie to nie bawiło. Z czasem jednak powstało tego tyle, że sam zacząłem się śmiać. Nawet autorowi jednej z przeróbek, która szczególnie przypadła mi do gustu, wręczyłem koszulkę i piłkę. Trochę się to za mną ciągnęło, ale jak widać żyję i nic złego mi się z tego powodu nie stało.

Wracając do wspomnianego wpisu na Twitterze, jeden z kibiców odpisał tak: „Zapytaj go o sylwestra w Zakopcu 13 lat temu”. O co chodziło?

Musiał to napisać jeden z kumpli, który był tam ze mną. Miałem wówczas 18 lat, grałem w Piotrcovii… Oj, zachorowałem wtedy! To był dobry wyjazd, choć przyznam, mało z niego pamiętam. Pojechaliśmy z kilkoma kolegami, chyba na pięć dni. Robiło się wtedy różne głupoty, było bardzo śmiesznie. Jako młody chłopak chyba po raz pierwszy spędzałem sylwestra poza domem. Zarobiłem wtedy pierwsze pieniądze, więc postanowiłem: jedziemy, bawimy się! Było fajnie i wesoło, ale od czasu do czasu tak można.

Teraz o takich eskapadach chyba nie ma już mowy…

Teraz jest już całkiem inaczej. Mam więcej lat, jest rodzina. Gdy miało się osiemnastkę, w głowie były inne pomysły. Obecnie żyję spokojnie: czasami pójdzie się trochę potańczyć, ale już tak normalnie, w parze. Kiedyś to tańczyłem sam.

Przy disco polo?

Jak leci disco polo, to oczywiście noga zamiata!

Przez całą dotychczasową karierę grał pan w Polsce. Pojawiały się w tym czasie oferty z zagranicznych klubów?

Dostałem kilka takich propozycji. Nie powiem, że było ich bardzo dużo i pochodziły z topowych lig, ale miałem mniej lub bardziej konkretne oferty zagraniczne. Nigdy jednak nie spinałem się na wyjazd i nie poszedłem do władz klubu z żądaniem, że chcę odejść, bo gdzieś są trochę lepsze pieniądze. Zawsze podchodziłem do tego na chłodno i nie robiłem niczego na siłę. Teraz też dostałem pewną ofertę, ale jak wpłynęła, to i tak już wiedziałem, że nie odejdę. Spokojnie, jestem zadowolony ze swojej obecnej sytuacji i nie zamierzam wyjeżdżać.

Mówi pan o propozycji z Turcji?

A skąd pan wie? Myślałem, że wiedzą o tym tylko szefowie Lecha i ja. Faktycznie, dostałem ofertę z Konyasporu, ale nie chciałem tam odchodzić.

Jaka była najsilniejsza liga, do której teoretycznie mógł pan trafić?

Trochę tego było, ale najmocniejsza to Premier League. Zresztą jest z tym związana pewna zabawna historia. Kiedy występowałem w Polonii Warszawa, graliśmy mecz pucharowy z NAC Breda na wyjeździe. Przyjechali tam wysłannicy Birmingham City, którzy chcieli oglądać środkowego pomocnika, czyli mnie. Wiedziałem o tym przed spotkaniem. Agent powiedział mi, żebym zagrał bezpiecznie i bez fajerwerków, bo Anglicy są już zdecydowani na transfer. Na przedmeczowej odprawie trener Jacek Grembocki powiedział, że zagram na… prawej pomocy. A na dodatek zmienił mnie w przerwie.

Myślał pan już o tym, co będzie robił po zakończeniu kariery?

Póki co nie skupiam się na tym, bo jeśli dopisze zdrowie, mam przed sobą jeszcze parę lat grania. Przyznam jednak, że od czasu do czasu jakieś myśli na ten temat się pojawiają: raz są związane z piłką, innym razem nie. Konkretów na razie nie ma. Chciałbym jednak zostać bliżej futbolu.

Wspominam o tym, bo jeden z pana byłych trenerów w Polonii zapytany o to, który z jego piłkarzy najbardziej nadawałby się kiedyś na szkoleniowca odpowiedział: Łukasz Trałka.

Jeszcze rok temu powiedziałbym, że na pewno nie będę trenerem. Nie chciałbym co chwila zmieniać domu, przenosić się z rodziną w inne miejsca. Przegrasz pięć meczów, a potem przez rok musisz czekać na pracę. Tego nie chciałem i nadal się trzymam takiego zdania. Arek Głowacki też chyba nie chciał być trenerem, a wiem, że robi właśnie kurs. Wszystko może się zmienić, nie zamykam przed sobą żadnej furtki. W tym momencie nie chciałbym zostać szkoleniowcem, ale co będzie za pięć lat? Może będę najlepszym trenerem w Polsce?

Posiada pan odpowiednie predyspozycje do tego zawodu?

Pomału je odkrywam. Pewne cechy trenera w sobie widzę, chociaż w tej chwili trudno jest to sprawdzić.

Pytanie o najlepszy moment w karierze nie ma sensu, bo domyślam się, że jest to mistrzostwo Polski z ubiegłego sezonu. Ale czy najtrudniejsza chwila też związana jest z Lechem Poznań?

Nie. Najtrudniejsze momenty mojej kariery nie są wcale związane z wynikami sportowymi. Porażki bardzo bolą, ale też dużo uczą i trzeba je przeżyć. Kiedy grałem w ŁKS doznałem kontuzji. Nie chciałem już tam być i oni pewnie też nie zmierzali się ze mną na dłużej wiązać. Każdemu było to na rękę, więc rozwiązałem kontrakt, choć miał być ważny jeszcze przez pół roku. Będąc po operacji stawu skokowego zostałem bez klubu. Pojechałem więc do domu i tam czekałem, co się wydarzy. Telefon jednak milczał, a ja pozostawałem bezrobotny. Pojawiały się wtedy różne myśli, to był naprawdę trudny moment. W końcu wybrałem się na testy do Lechii Gdańsk. Sprawdzali mnie chyba przez trzy tygodnie i do tej pory nie wiem, jak to się stało, że mnie zatrudnili. Zaufał mi trener Dariusz Kubicki. Wypaliło i od tamtej pory idę w górę. Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja. Pojechaliśmy z Adrianem Mierzejewskim na testy do Zawiszy Bydgoszcz. Wszystko było przygotowane, porozumieliśmy się już w sprawie kontraktów. Następnego dnia mieliśmy podpisać umowy, a tu pojawia się informacja, że klub został rozwiązany. Wróciłem więc do domu, a niedługo potem trafiłem do KSZO Ostrowiec.

Podobno nie jest pan wielkim fanem surfowania w sieci.

Wchodzę na różne strony i sprawdzam, co się dzieje, jakie transfery są przeprowadzane. Gdyby mnie pan zapytał, w jakim klubie na poziomie ekstraklasy, 1. czy nawet 2. ligi gra konkretny piłkarz, pewnie bym wiedział. Śledzę, jak wiedzie się kolegom. Nie żyję jednak samym sportem – lubię poczytać choćby o polityce.

A media społecznościowe? W samym Lechu wielu piłkarzy korzysta z takiej formy komunikacji z kibicami, ale pan do nich nie należy.

Facebook, Twitter i inne tego typu sprawy nie są dla mnie. Nie mam tam kont i dobrze, bo jeszcze musiałbym kupić sobie okulary, żeby to wszystko śledzić. Mam swoje zdanie na ten temat i czasami młodszym kolegom mówię, co o tym wszystkim myślę. To zabiera zdecydowanie zbyt wiele czasu. Rozumiem, że nadeszły takie czasy i każdy tym żyje, ale trzeba zachować trochę rozsądku. Wstawianie zdjęcia tego, co zjem albo w co jestem ubrany, trochę mnie przerasta. Nie uważam, żeby super było chwalenie się tym, że miałem dzisiaj na obiad schabowego albo wołowinę.

Można na tej podstawie stwierdzić, że jest pan piłkarzem w pewnym sensie w starym stylu.

Trochę tak. Jestem z tego zadowolony i wolałbym to zachować. Chciałbym mieć trochę zachowań zawodników z dawnych lat, ale też staram się być na bieżąco. Jak kiedyś syn przyniesie mi lekcje na iPadzie, to przecież będę musiał umieć to jakoś obsłużyć.

Reprezentacja Polski to już dla pana temat zamknięty?

Zbliża się Euro 2016 i każdy teraz mówi, że jest gotowy do gry w reprezentacji. To normalne, ale ja podchodzę do sprawy na chłodno. Mocno trzymam kciuki za naszą drużynę. Oczywiście zawsze kibicowało się reprezentacji, ale tej szczególnie – nie wiem nawet dlaczego tak jest. Mam tam kilku kolegów i widać, że ci ludzie dobrze się ze sobą czują. To grupa piłkarzy, którzy cieszą się z każdego wyjazdu na kadrę, ale nie dlatego, że w ogóle zostali powołani, tylko dzięki atmosferze tam panującej. Doskonale się rozumieją, świetnie się przy tym bawią, a przede wszystkim mają dobre wyniki. Absolutnie każdy chciałby w tym zespole zagrać i ja też. Jeżeli ktokolwiek uzna, że byłbym kadrze przydatny, to pakuję się i jadę. Jednak z drugiej strony, jeśli miałbym być postacią, która pojedzie na jedno zgrupowanie i nigdy więcej już tam nie zawita, to nie chcę. W takiej sytuacji niech lepiej jadą młodsi i zbierają doświadczenie.

Po raz ostatni zagrał pan w biało-czerwonych barwach jeszcze za kadencji trenera Waldemara Fornalika, w towarzyskim meczu z Urugwajem w 2012 roku.

I to wcale nie był taki zły występ! Pamiętam to spotkanie: zagrałem 20 minut, raz nawet zabrałem piłkę Luisowi Suarezowi (śmiech). Z tych moich występów żaden nie był jednak o punkty, wszystkie tylko towarzyskie. Super, że one w ogóle były, bo to w końcu spełnienie marzeń. Tych moich siedem meczów zamieniłbym jednak na jeden poważny.

Pamięta pan debiut w reprezentacji?

To było na zgrupowaniu w Turcji, a graliśmy przeciwko Serbii B albo C. Wystąpiliśmy w krajowym składzie i zwyciężyliśmy 1:0. Selekcjonerem był Leo Beenhakker i grało tam wtedy paru chłopaków z obecnej kadry, między innymi Tomasz Jodłowiec.

Rywalizował pan wtedy z piłkarzem, który teraz gra w Chelsea. Chodzi o Nemanję Maticia.

On tam wtedy grał? Nie pamiętam go. Musiał być w takim razie słabszy, bo wygraliśmy. A potem do Chelsea poszedł… Grałem też kiedyś z Andresem Iniestą. W reprezentacji młodzieżowej u trenera Andrzeja Zamilskiego zmierzyliśmy się z Hiszpanią: oddaliśmy w tamtym meczu jeden strzał i wygraliśmy 1:0. Łukasz Piszczek grał wtedy w ataku i to on zdobył gola.

Czy Łukasz Trałka jest piłkarzem spełnionym? Kiedyś mówił pan, że celem jest zdobycie mistrzostwa Polski, a to już udało się osiągnąć.

Poprzeczka z celami do osiągnięcia stale się podnosi. Swoją drogą tytułem mistrzowskim już w ogóle nie żyję. Nie powiem, że o nim zapomniałem, ale to już zamknięty rozdział. Pomimo tego, jaka jest nasza aktualna sytuacja, tak samo marzę o kolejnym mistrzostwie, jak za pierwszym razem. Gra przed rokiem w finale Pucharu Polski też była wspaniałym przeżyciem. Narodowy wypełniony kibicami, cała otoczka tego meczu, nawet podróż na stadion była niezwykła. Teraz otwiera się droga ku temu, aby ponownie w finale zagrać. Jeszcze bardziej chcę go wygrać. Nie czuję się absolutnie piłkarzem spełnionym. Kiedyś chyba trener Jan Urban zadał mi pytanie: – Rozegrałeś wiele meczów, ale ile z nich dobrze pamiętasz? Dopiero wtedy człowiek uświadamia sobie, co tak naprawdę przeżył.

Zatem ile z rozegranych spotkań pan pamięta?

Mam trzy, może cztery takie arcyważne mecze. Na pewno należy do nich debiut w pierwszej reprezentacji, wspomniany finał Pucharu Polski, a także mecz z Wisłą Kraków, po którym świętowaliśmy mistrzostwo. Chciałbym jeszcze kilka wydarzeń dopisać do tej listy. 

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ TAKŻE W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej