Przejdź do treści
90 minut z Maciejem Makuszewskim

Polska Ekstraklasa

90 minut z Maciejem Makuszewskim

W Rosji mógł zostać dla pieniędzy. Portugalia kusiła fantastycznym klimatem. Maciej Makuszewski już dwukrotnie próbował sił w zagranicznych klubach i w obu przypadkach wracał do Polski. Krok w tył? Nic z tych rzeczy. Dziś jest jedną z kluczowych postaci w walczącym o mistrzostwo Lechu Poznań.

ROZMAWIAŁ KONRAD WITKOWSKI

Czuje się pan w małym stopniu współautorem sukcesów Legii Warszawa z poprzedniego sezonu?
A dlaczego miałbym się tak czuć? – pyta Makuszewski (na zdjęciu).

Obok Piotra Polczaka, Macieja Rybusa i Marcina Komorowskiego był pan w grupie polskich piłkarzy, którzy grali u Stanisława Czerczesowa w Rosji. Musieliście zrobić Polsce dobrą reklamę, skoro później trener zdecydował się na pracę w naszym kraju.
Faktycznie, występowaliśmy w Tereku Grozny właśnie u trenera Czerczesowa. Ja akurat dołączyłem do tej polskiej kolonii jako ostatni. Zresztą później trener pracował również z Jankiem Golem i Kubą Wawrzyniakiem w Amkarze Perm. Widać, że Polacy przypadli mu do gustu.

Kiedy Rosjanin przejmował stery w Legii, w Polsce żartowano, że do pracy przychodzi z niedźwiedziem i organizuje trudne do przetrwania treningi. Jak pan wspomina czasy w Tereku za kadencji Czerczesowa?
W szatni był pewien dystans pomiędzy nim a zawodnikami. Czuliśmy do szkoleniowca duży respekt, ale też wiedzieliśmy, że ma określoną strategię i wykonuje dobrą robotę. To trener, po którym od razu widać, że jest szefem: rządzi, podejmuje kluczowe decyzje, właściwie wszystko zależy od niego. Ma pełną kontrolę nad tym, co dzieje się w drużynie. Jednocześnie Czerczesow nie jest typem tyrana – to normalny facet, z którym można zwyczajnie porozmawiać.

W Groznym faktycznie było tak, że za wygrane spotkania piłkarze otrzymywali gigantyczne premie, a po strzeleniu gola w ważnym meczu można było wzbogacić się o nowy samochód?
Na ten temat powstało sporo legend, jednak jest w tym wszystkim trochę prawdy. W rosyjskich klubach bardzo wiele zależy od humoru właściciela. Po efektownym zwycięstwie nad silniejszym rywalem można było usłyszeć miłe słowo od prezesa i coś od niego otrzymać. Na przykład Maciek Rybus zdobył dwie bramki w bardzo ważnym, wyjazdowym spotkaniu z Dynamem Moskwa, a na dodatek tego samego dnia obchodził urodziny. Prezydent Tereka uznał więc, że zasłużył na prezent i podarował mu luksusowy samochód. Takich historii zdarzyło się jeszcze kilka.

Co zdecydowało o niepowodzeniu projektu pod hasłem: Vitoria Setubal?
Trafiłem do drużyny, której daleko było do najsilniejszych w Portugalii. Pod względem piłkarskim – ekipa na środek tabeli. Trzeba jednak przyznać, że to klub bez odpowiedniego zaplecza finansowego. Interesowałem się Vitorią już przed sezonem i wtedy upatrywano w niej pewnego kandydata do spadku. Razem z Tondelą, która była beniaminkiem. Jednak po serii dobrych występów w rundzie jesiennej zespół znalazł się w środku tabeli. Niektórzy hurraoptymiści mówili nawet, że jest szansa na awans do europejskich pucharów. Dołączyłem do drużyny w styczniu, a w moim debiucie zremisowaliśmy 1:1 z Maritimo, zaliczyłem asystę. Później remisy przeplatały się z porażkami: w sumie wystąpiłem w 14 meczach, żadnego nie wygraliśmy. W Vitorii było wielu zawodników, którzy wcześniej grali w niższych ligach. Każde spotkanie bez zwycięstwa odbijało się na mentalności tych chłopaków. Widziałem, jak kolejny zremisowany czy przegrany mecz sprawiał, że drużyna stawała się coraz bardziej spięta, traciła pewność siebie. A zdarzało się wiele spotkań, w których nie byliśmy gorsi od rywali. Choćby to z FC Porto na swoim stadionie, kiedy dość nieszczęśliwie ulegliśmy 0:1, a bardzo niewiele zabrakło, żebyśmy zremisowali. Przeciwko Benfice w Lizbonie przegraliśmy 1:2, marnując sytuację sam na sam w ostatniej minucie…

Fatalna seria Vitorii rozpoczęła się niemal równocześnie z pana przyjściem do drużyny. Nie czuł się pan trochę jak ktoś, kto do Portugalii przywiózł pecha zamiast bagażu?
Czasami bywałem naprawdę rozgoryczony i myślałem sobie: kurdę, czy ktoś rzucił na mnie jakąś klątwę? Ta drużyna potrafiła przecież wygrywać, a od kiedy ja się pojawiłem w szatni, zniknęły zwycięstwa. Generalnie czas spędzony w Portugalii oceniam pozytywnie: przede wszystkim dużo grałem, poznałem inną ligę. Miałem możliwość zostania w Setubal dłużej, bo byłem tam wypożyczony na półtora roku. Zdecydowałem jednak inaczej. Porozmawiałem z bliskimi, po czym wybrałem opcję powrotu do Polski. Otrzymałem z Poznania ofertę – nie było sensu zostawać tam i grać o utrzymanie, skoro tutaj mogę walczyć o mistrzostwo.

Oba pańskie transfery zagraniczne kończyły się powrotem do Polski. Do trzech razy sztuka?
Nie podchodzę do sprawy w ten sposób. W Tereku zostałbym dłużej, gdyby w 2013 roku z klubu nie odszedł trener Czerczesow. W Groznym mieliśmy bardzo szeroką kadrę, drużyna liczyła prawie 30 osób i naprawdę trudno było wywalczyć miejsce w składzie. Chciałem regularnie grać, nie zadowalało mnie siedzenie na ławce. Dostawałem pieniądze, więc niby wszystko fajnie, ale co z tego, skoro skończyłbym 25 czy 26 lat, a nagle okazałoby się, że przez dwa sezony nie kopałem piłki na poważnym poziomie? Dlatego zdecydowałem się na powrót do Polski. Natomiast w Vitorii grałem na tyle dobrze, że zwróciłem uwagę kilku drużyn ze środka ligowej tabeli. Zatem nie było tak, że wróciłem do kraju z podkulonym ogonem, żaląc się, jak to źle potraktowano mnie w Setubal. Wręcz przeciwnie: gdy skróciliśmy wypożyczenie, to wszyscy w klubie byli na mnie wkurzeni. Przyszedł nowy trener i widział dla mnie ważną rolę w swoich planach. Kiedy już byłem w Polsce, pojawił się nawet problem z moim certyfikatem. Ostatecznie jednak doszliśmy do porozumienia i Portugalczycy wysłali dokumenty na czas, dzięki czemu mogę teraz grać w Lechu.

Przed przeprowadzką do Poznania pytał pan o opinię Zaura Sadajewa?
To akurat ciekawa sprawa, gdyż było dokładnie odwrotnie – to Sadajew pytał mnie o zdanie, kiedy w sierpniu 2014 roku pojawił się temat jego przejścia do Lecha. Przyznam szczerze, że nie za bardzo chciałem, żeby odchodził wtedy z Lechii, bo dobrze wiedziałem, jaki to piłkarz. Ostatecznie trafił do Kolejorza, a niedługo potem świętował mistrzostwo. Jak graliśmy u siebie z Lechem, przed spotkaniem pytałem Zaura: jak zdobędziecie tytuł, to zostaniesz na Ligę Mistrzów? Już wtedy tego nie chciał. Podkreślał, że w Poznaniu mu się podoba, jednak był zbyt długo poza Groznym. Zamierzał wrócić, aby być blisko rodziny.

Jaki jest status związku między Lechią i Maciejem Makuszewskim? Jeszcze w lutym mówił pan, że ma w Gdańsku otwarte drzwi. Tymczasem w czerwcu klub wypożycza pana do jednego z głównych ligowych konkurentów…
W dużej mierze Lechia decydowała o mojej przyszłości, bo do Vitorii byłem tylko wypożyczony. Wiedziałem o zainteresowaniu innych klubów, ale oczywiście Lechia miała pierwszeństwo. Dostałem jednak z Gdańska informację, że mogę spróbować sił gdzieś indziej. Nadal jestem piłkarzem na wypożyczeniu. Lech ma prawo mnie wykupić i być może skorzysta z tej opcji. Nie myślę jednak o tym. Skupiam się tylko na grze w piłkę: jeśli będę w wysokiej formie, ból głowy będą mieli inni, nie ja.

W meczu przeciwko Lechii, kiedy schodził pan z boiska kwadrans przed końcem, na trybunach rozległy się gwizdy. Spodziewał się pan tak chłodnego przyjęcia w Gdańsku?
Byłem przygotowany na wszystko. Po transferze do Lecha dostawałem SMS-y, że zdradziłem Lechię i jako były kapitan nie mogę robić takich rzeczy. Jednak z drugiej strony od wielu ludzi otrzymywałem wiadomości, że wykonałem dobry ruch. Gdański klub mnie nie chciał, dostałem zielone światło na odejście, więc nie mogłem myśleć tylko o tym, żeby komuś nie zrobić krzywdy. A przecież nie było sensu przechodzić do ligowego przeciętniaka. To oczywiste, że wolałem drużynę z aspiracjami.

Podobno w czerwcu na swój ślub jechał pan prosto z podpisania kontraktu z Lechem?
To był naprawdę szalony tydzień i sporo się wtedy zmieniło w moim życiu. W ciągu kilku dni pokonałem jakieś cztery tysiące kilometrów i na ślubie byłem bardzo zmęczony tymi podróżami. Uroczystość odbywała się w sobotę, a trener Jan Urban pozwolił mi wyjechać w środę po treningu. Pojechałem do Białegostoku, gdzie zostały mi dwa dni na przygotowania. Po ślubie już w poniedziałek musiałem stawić się na zajęciach, więc nie było zbyt dużo czasu na świętowanie. Mimo wszystko dziękuję trenerowi, że dał mi trochę wolnego, bo prawdziwy problem byłby wtedy, gdybym mógł wyjechać z Poznania dopiero w piątek wieczorem.

Kojarzył pan Paulusa Arajuuriego zanim spotkaliście się na boiskach ekstraklasy i w szatni Lecha?
Zupełnie nie.

Był taki mecz, w 2010 roku, pomiędzy reprezentacjami Polski i Finlandii w eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy. W przeciwnym zespole grał właśnie pana obecny kolega z drużyny.
Tak? W ogóle nie kojarzyłem Paulusa z tego meczu! Pamiętam za to, że przegraliśmy wtedy 0:2 na wyjeździe. Finowie strzelili gola, potem bronili się przez całe spotkanie, aż w końcu zdobyli drugą bramkę po kontrataku.

Natomiast cztery dni później w Grodzisku Wielkopolskim zagraliście z Hiszpanią, w składzie której znaleźli się między innymi David de Gea, Thiago Alcantara, Javi Martinez czy Cesar Azpilicueta.
Przed tym meczem trener Andrzej Zamilski zaprezentował nam na tablicy ustawienie rywali i powiedział: nie mamy nawet o czym rozmawiać, bo wszystkich tu dobrze znacie. Z kolei oni w ogóle was nie kojarzą… Na tym spotkaniu skupialiśmy się szczególnie i może z tego powodu nie za bardzo pamiętam, kto grał w reprezentacji Finlandii. Przegraliśmy z Hiszpanami 0:1 po golu straconym w końcowych minutach.

Wracam do tych spotkań, żeby zapytać o pana podejście do drużyny narodowej. Wciąż jest nadzieja na debiut w pierwszej reprezentacji?
Do końca kariery będę miał nadzieję na choćby jeden występ w reprezentacji Polski! Teraz szanse na powołanie są jednak mniejsze, bo nastolatkiem już nie jestem, a selekcjoner coraz częściej daje szanse młodym zawodnikom.

Kto jest obecnie najlepszym skrzydłowym w Lotto Ekstraklasie?
Powinienem chyba powiedzieć: pomidor. Naprawdę trudno kogoś wyróżnić… Szymon Pawłowski i ja? A tak zupełnie na serio, w bardzo dobrej formie są zawodnicy Lechii, czyli Sławek Peszko i Flavio Paixao. Świetnie prezentuje się również Przemek Frankowski z Jagiellonii. Czy Guilherme to skrzydłowy? Jeśli można go tak sklasyfikować, to on także.

Pan jest w TOP 3 całej ligi?
Jeszcze nie. Jak będę miał lepsze liczby, wtedy może znajdę się w najlepszej trójce.

Mało kto wie, że bardzo często angażuje się pan w akcje charytatywne.
Jestem w Lechu dopiero pięć miesięcy i w tym czasie zdążyłem już wziąć z klubu 50 koszulek, które podpisuje cała drużyna, a później przeznaczam je na pomoc dla potrzebujących. Doszło do tego, że chłopaki w szatni mówią: Maki, czy ty dorabiasz, sprzedając te swoje koszulki w internecie? Wychodzę z założenia, że nie zbiednieję, jak kupię jedną czy drugą koszulkę. No, akurat w tym przypadku zebrało się ich trochę więcej. Dobrze wiem, jak to jest marzyć o takim prezencie od piłkarza. Dawniej byłem zajarany, gdy przybili mi piątkę zawodnicy z czwartej ligi. Jako dziecko nawet nie myślałem o tym, żeby chodzić na mecze takiej drużyny jak Lech, siedzieć na trybunach wśród 30 tysięcy ludzi, a co dopiero dostać od piłkarza autograf czy koszulkę. Kiedy więc znajomy powie mi, że ktoś jest w potrzebie, zawsze staram się pomóc.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej