90 minut z Marcinem Kamińskim. „Furtka do reprezentacji”
Formą na boiskach 2. Bundesligi zapracował na powrót VfB Stuttgart do niemieckiej ekstraklasy i swój do reprezentacji Polski. Marcin Kamiński po ponad trzech latach przerwy jest ponownie zawodnikiem drużyny narodowej.
ROZMAWIAŁ MICHAŁ CZECHOWICZ
– W rozmowie z WP Sportowe Fakty Kamil Glik powiedział, że feta w Monako na koniec sezonu trwała tak długo, że alkohol wyparował z niego dopiero po czterech dniach. Jak było w Stuttgarcie po awansie do Bundesligi? – Świętowaliśmy zdecydowanie krócej i nie mieliśmy nawet zmrożonych szampanów – mówi obrońca reprezentacji Polski i VfB Stuttgart Marcin Kamiński (na zdjęciu). – Na pewno dla wszystkich: klubu, kibiców, piłkarzy to był bardzo ważny powód do radości. Feta zaczęła się jeszcze na stadionie, gdzie zaprezentowaliśmy fanom paterę za wygranie 2. Bundesligi. Nie wiem, jak to się stało, że na boisku było mnóstwo ludzi, a trybuny nadal były pełne. Ze stadionu przejechaliśmy na plac, gdzie w Stuttgarcie co roku odbywa się miejscowy Oktoberfest. Słyszałem, że świętowało z nami ponad 60 tysięcy ludzi.
(…)
– Pół roku temu wspominałeś, że od dawna nie miałeś żadnego kontaktu z selekcjonerem Adamem Nawałką… – Po drugim meczu w rundzie wiosennej spotkałem się z członkiem sztabu selekcjonera, trenerem Hubertem Małowiejskim. Był sygnał, że się mną interesują, obserwują. Kolejny telefon odebrałem kilka tygodni później, po meczu z Unionem Berlin, też od trenera Małowiejskiego. Potem wytłumaczył mi, że nawet kiedy nikt ze sztabu nie dzwonił, byli na kilku moich meczach. Tylko nikt mnie o tym nie poinformował.
– Czyli słowa selekcjonera skierowane do ciebie, że stale patrzy, powiedziane przed meczem Legia Warszawa – Lech Poznań jeszcze w sezonie 2015-16 i puszczone w materiale Canal Plus, były prawdą. – Dokładnie. Wiem też, że z innych moich meczów analizowali materiał wideo, czyli byłem w grupie obserwowanych zawodników przez sztab. Kiedy selekcjoner Nawałka coś mówi, to tak po prostu jest.
– Co pomyślałeś po otrzymaniu powołania? – Od dłuższego czasu do reprezentacji jest bardzo trudno się dostać. Mam na myśli grupę 23 czy 25 piłkarzy, a nawet nie meczową osiemnastkę. Atmosfera jest fantastyczna, dlatego cieszę się, że mogłem się pojawić na zgrupowaniu. Kadra wypracowała swój styl, gra bardzo dobrze, osiąga świetne wyniki. To znakomicie funkcjonująca maszyna we wszystkich aspektach: od sportowych do organizacyjnych. Selekcjoner jest przygotowany na każdą okazję i na każdą pozycję ma kilku konkurentów do gry. Dla mnie furtka otworzyła się między innymi przez pauzę za nadmiar żółtych kartek Kamila Glika. Tylko że jakkolwiek dobrze grałbym w klubie, lepszej okazji do udowodnienia swojej przydatności dla tej reprezentacji niż pobyt na zgrupowaniu bym nie miał.
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (24/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.