Przejdź do treści
90 minut z Pavelsem Steinborsem

Polska Ekstraklasa

90 minut z Pavelsem Steinborsem

Zwiedził sporo – od Cypru i Anglii po południową Afrykę. Wszędzie był krótko, a zacumował na dłużej dopiero w Polsce.

ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA

Najlepszy piłkarz Trójmiasta minionego roku, nominacja do nagrody dla Obcokrajowca Roku w Polsce, zdobywca Pucharu i Superpucharu Polski. Miałeś kiedykolwiek lepszy okres w karierze?
Wiem, co jest najważniejsze w sportach drużynowych, ale nie ukrywam, że indywidualne wyróżnienia sprawiają mi dużą satysfakcję – mówi 33-letni Steinbors. – Pod tym względem na pewno to najlepszy okres w mojej karierze.

Paradoksalnie wszystko odmienił gruby błąd w meczu półfinałowym Pucharu Polski z Wigrami Suwałki. Śmiano się wówczas ze Steinborsa, tymczasem od tego czasu wystartowałeś pionowo.
To tylko pokazuje, że życiem rządzi jednak przypadek. Przychodząc do Arki, byłem przekonany, że będę numerem 1, tymczasem przegrałem rywalizację z Konradem Jałochą. Walczyłem o swoje, kontuzja kolegi pomogła mi wskoczyć do bramki. Zmiana trenera, większe zaufanie, jakim obdarzył mnie Leszek Ojrzyński – to wszystko również miało wpływ na odwrócenie karty. Natomiast wówczas, kiedy przechytrzył mnie Damian Kądzior, na pewno nie było mi do śmiechu. To było jak uderzenie klapkiem w twarz. Może się obudziłem… Widocznie było mi to potrzebne. Dziś bronię regularnie, jestem pozytywnie oceniany i jest OK.

Dobrze ci w Polsce?
Wszędzie, gdzie wcześniej mieszkałem – w Anglii, RPA, na Cyprze – zawsze miałem poczucie, że czegoś mi brakuje, czułem się obco. Teraz nawet nie tęsknię za Rygą, Polacy i Łotysze są do siebie podobni. Poza tym tak naprawdę to ja jestem pół-Polakiem. Mój biologiczny ojciec, który zostawił rodzinę, kiedy byłem dzieckiem, był Polakiem. Kiedy więc otrzymywałem pierwszy oficjalny łotewski dokument, mogłem sobie nawet wybrać narodowość. Wybrałem łotewską.

I nigdy nie przyszło ci do głowy, by starać się o polski paszport?
No właśnie…

Właśnie przyszło?
Niczego jeszcze nie przesądzam, ale kto wie, co się wydarzy.

Świetnie mówisz po polsku.
Dziękuję. Kiedy przyjechałem do Zabrza, nie znałem ani słowa. Ponieważ po angielsku trudno było mi się porozumieć z otoczeniem, czasami pozostawał język migowy. W Gdyni wynająłem mieszkanie od pewnej sympatycznej pani, która kiedyś była nauczycielką języka polskiego. Zaproponowałem, by dawała mi lekcje.
Chciałem nie tylko mówić, ale również czytać i pisać, poznać gramatykę, składnię, odmiany. Ponieważ mieszkam sam, wolnego czasu miałem aż nadto.

A dlaczego jesteś sam?
Żona z dziećmi są w Rydze. Starszy syn szedł do szkoły, młodszy do przedszkola, nie wiedziałem, ile potrwa mój związek z Arką, więc nie chciałem dezorganizować im życia.

Kończy się trening i co robisz?
Nie nudzę się. Nauka języka, sporo czytam, oglądam filmy, czasem ze znajomymi pogram na konsoli, poza tym chodzę na takie specjalne zajęcia, ale nie chciałbym za dużo zdradzać, bo nie jest to związane z futbolem, ale mam nadzieję, że mnie wzbogacą. Powiedzmy, że robię sobie taki upgrade…

Myślałem, że powiesz, że grasz w hokeja.
Na Łotwie to sport narodowy, ale w Polsce nie jest popularny. Grając w piłkę w ojczyźnie, zdarzało się, że cała drużyna jechała pograć w hokeja. Nie unikałem tego. Zresztą zawsze interesowały mnie inne sporty. Uprawiałem tenis, koszykówkę, mnóstwo sportów walki, karate, taekwondo… Robiłem chyba wszystko prócz tańców. Choć i te zaliczyłem, ale jak grałem w Afryce. Były elementem przedmeczowej rozgrzewki.

Dla Łotysza gra w Polsce to awans?
Jeśli chodzi o piłkarską atmosferę i siłę ligi – tak. Pieniądze? To zależy, o jakim klubie mówimy. Jest już kilka klubów w moim kraju, które płacą takie pieniądze, że masakra. W Gdyni na pewno takich dobrych nie ma.

A sam poziom życia?
Jeśli na Łotwie masz pracę, to OK, na dziś ci starczy, natomiast bardzo słabe mamy emerytury. Jeśli więc nie pomoże ci na starość rodzina – zginiesz. Mam dziadka, któremu pomagają moja mama i jej siostra, więc wiem, co mówię. Droższe jest również życie. Zimą włączasz ogrzewanie, od razu odczujesz to w kieszeni. Kiedy przyjeżdża do mnie żona, najchętniej wykupiłaby wszystko. Takie produkty jak chleb, jogurt, mięso, cukier w Rydze kosztują znacznie więcej, dwa, trzy razy drożej niż w Gdyni.

Od lat jesteś powoływany do reprezentacji, ile uzbierałeś występów?
Pięć oficjalnych. Trudno jest się przebić, mamy bardzo dobrego i doświadczonego bramkarza Andrisa Vaninsa. Świetny człowiek. Od wielu lat gra w Szwajcarii. Taki system i filozofia są w moim kraju, że bramkarz wchodzi między słupki na lata. Przed Andrisem przez wiele sezonów nie do ruszenia był Aleksandrs Kolinko. Dla mnie zostają ewentualnie mecze towarzyskie, tyle że na Łotwie praktycznie takich nie rozgrywamy. A kiedy przychodzi do gier o punkty, zawsze selekcjoner wystawia najsilniejszy skład, ponieważ dla tak małego kraju jak Łotwa każdy mecz jest najważniejszy.

Jak jest u was z tym klimatem do futbolu?
W porównaniu z Polską? Noc i dzień. Organizacja, poziom, oprawa, atmosfera, pieniądze, infrastruktura – w Polsce są na nieporównywalnie wyższym poziomie. Nawet mecze kadry u was gromadzą 50 tysięcy ludzi, u nas zaledwie kilka. Jak gramy z Portugalią, ludzie idą obejrzeć Cristiano Ronaldo, a nie swoich. Nie mamy też takich tradycji i sukcesów jak Polacy. Szkoda, że nie poszliśmy za ciosem, kiedy awansowaliśmy na Euro 2004, eliminując zresztą Polaków. Ale co zrobisz… Przynajmniej w hokeja jesteśmy lepsi.

Niemal cały świat zjeździłeś, zanim trafiłeś nad Wisłę.
Najpierw była Anglia. Pojechałem na wypożyczenie do Blackpool. To nie jest bardzo bogaty klub, chciał mnie wykupić z Jurmali, ale przy okazji rozłożyć płatność na raty, a tego Jurmala nie chciała. Wróciłem.

Pierwszy kontrakt z poważnym futbolem. Jakieś zaskoczenia?
Nieprawdopodobna walka i zaangażowanie na treningach. Masakra. Czegoś takiego w wielu krajach nie ma nawet w meczach o punkty. Anglicy potrafili jednak walczyć, pracować, ale i bawić się na całego. Wszystko robili na maksa. Wiele rzeczy było tam imponujących. Choć to tylko poziom Championship, na domowe mecze cała drużyna musiała się stawiać w klubowych garniturach. Niby szczegół, ale budował atmosferę.

Afryka to był wyjazd wyłącznie za pieniędzmi?
Nieźle mi wtedy się wiodło w Lipawie. Graliśmy w europejskich pucharach, nie mogłem narzekać. Poznałem jednak tureckiego menedżera, który powiedział, że jego rodak prowadzi klub w RPA i jest mną zainteresowany. Dodał, że za jakiś czas przyjedzie zobaczyć mnie na żywo w meczu. Dobra, dobra, pomyślałem. Akurat będzie leciał z Afryki, żeby obejrzeć bramkarza na Łotwie. Zapomniałem o wszystkim, aż za jakiś czas odebrałem telefon, że faktycznie, w sobotę przyjeżdżają. Zaskoczenie. Obejrzeli mnie, spotkaliśmy się, pogadaliśmy, pieniądze fajne, piękny kraj, dlaczego nie?

I jak tam było?
Bardzo przyjemnie. Ludzie mili, cudowny klimat. Moja żona była zauroczona Durbanem. To nie Johannesburg z przestępczością, morderstwami. Inny świat. Wyjechaliśmy tam z jednym synem, drugiego zrobiliśmy na miejscu. Kiedy żona była już w ciąży, zaczęliśmy szukać lekarza. No i trafiliśmy na Polaka. Czy to nie przeznaczenie? Poziom piłkarski niezbyt wysoki, dyscyplina kulała, więc dla bramkarza to nie była korzystna okoliczność. Czasami nie wiedziałeś, co zrobią obrońcy.

Jak to się w ogóle stało, że znalazłeś się w Polsce, w Zabrzu?
Akurat miałem wyjeżdżać do Afryki, do Golden Arrows, kiedy odezwał się do mnie Jarosław Tkocz, obecnie w sztabie Adama Nawałki trener bramkarzy polskiej kadry, wówczas w takiej samej roli w Górniku. Skąd mnie znał? Oglądali mecz mojego Metalurgsa Lipawa z Salzburgiem, obserwując kogoś innego. Wpadłem im w oko. Kiedy więc trener Tkocz napisał do mnie e-mail, grzecznie podziękowałem. Byłem już zdecydowany na RPA. Wtedy się nie udało, musiał minąć rok, byśmy się znów spotkali. To też była ciekawa sprawa. Byłem w Rydze i czekałem na wyjazd, ale do… Anglii. Chciałem ponownie zmierzyć się z Championship. No i znów zadzwonił trener Tkocz. Pomyślałem sprytnie: OK, pojadę do Polski, poćwiczę, będę w lepszej dyspozycji podczas angielskich sprawdzianów. Tyle że jak przyjechałem do Górnika, spotkałem Adama Nawałkę, przywitałem się, zaczęliśmy rozmawiać i… prąd mnie strzelił. Ten trener naprawdę potrafi dotrzeć do zawodnika. Dałem więc znać menedżerowi, że nie jadę już do żadnej Anglii, tylko zostaję w Górniku.

Rozumiem więc, że sukcesy Nawałki z reprezentacją Polski cię nie dziwią?
Ani trochę. Z takim selekcjonerem ciężko, żeby wam coś nie wyszło. Bardzo dobrze wspominam pobyt w Zabrzu i pracę z tym szkoleniowcem.

To dlaczego po dwóch latach niespodziewanie zaniosło cię na Cypr?
Miałem w Zabrzu dwuletnią umowę. Zmarły przedwcześnie Krzysztof Maj, bardzo dobry człowiek, uczciwie mi zakomunikował: chcemy, byś został, ale zarobki pójdą w dół. Postawił sprawę jasno, szanowałem to, ale oczywiście na taką obniżkę ciężko było przystać. Dlatego przyjąłem ofertę z ligi cypryjskiej.

Ryga, Blackpool, Durban, Gdynia – wygląda na to, że prawdziwy z ciebie człowiek morza.
No faktycznie, pierwszy raz ktoś zwrócił mi na to uwagę. A przecież jeszcze Lipawa i Famagusta – też nad morzem. Tylko Zabrze w tym zestawie nie pasuje. To w ogóle była duża zmiana przeprowadzić się z pięknego Durbanu, via Ryga, do Zabrza. Do tej pory pamiętam wiecznie szare, zabrudzone od smogu okna w domu. Nieźle też się zdziwiłem, gdy jednego dnia umyłem samochód, a następnego już był czarny. Co tu dużo mówić, nad morzem żyje się przyjemniej…

To gdzie ruszysz w następny rejs?
Kto wie… Na razie jestem wciąż w Gdyni.

I być może znów będziesz miał okazję zagrać o Puchar Polski…
Marzę wręcz o tym, by znów wybiec na Stadion Narodowy, bo to było coś pięknego. Tego nigdy nie zapomnę, to mój piłkarski szczyt. Zawsze będzie u mnie na pierwszym miejscu.

TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” (16/2018)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej