Przejdź do treści
90 minut z Radosławem Majewskim

Polska Ekstraklasa

90 minut z Radosławem Majewskim

Kiedy grał w Zniczu Pruszków więcej mówiło się o nim niż o Lewym, a właściwie – Bobku. Dziś obaj są w kompletnie różnych miejscach. Radosław Majewski trafił tam, skąd Robert Lewandowski wyjeżdżał na podbój świata, ale rezonu nie traci. Jak mówi, przyszedł do Lecha, by obudzić lwa.

Radosław Majewski zasilił Lecha Poznań

ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA


Dlaczego w ogóle Lech?

Bo jest po ciężkim, nieudanym sezonie, ale to klub, który ma markę, imię i aspiracje, a mi to pasuje – mówi Majewski (na zdjęciu z lewej). – Mogłem zostać w Werii, bo miałem jeszcze rok kontraktu z tamtejszym klubem, ale jednocześnie… miałem dość samej Grecji. Natomiast Lech odezwał się do mnie bardzo wcześnie. Spodobał mi się plan na drużynę, na klub, chęć walki o europejskie puchary, o mistrzostwo kraju, czyli to wszystko, czego ostatnio mi trochę brakowało. No to jestem w Poznaniu.

Ty, chłopak z pruszkowskiego blokowiska, najpierw w Polonii, teraz w Lechu… Chyba kumple z Pruszkowa nie są szczęśliwi?

Wiadomo, Pruszków jest za Legią, natomiast w moim życiu tak się składało, że jak byłem w Polonii, to Legia się nie odzywała. Wcześniej, jak jeszcze grałem w Zniczu, to owszem, tyle że akurat wtedy już podpisałem umowę z Groclinem. Jednym słowem, jakoś nam nie po drodze było.

W Lechu docelowo masz zastąpić Karola Linettego, zdajesz sobie sprawę?

Być może, na razie Karol jest w zespole. Ja natomiast potrafię się dopasować do roli, którą wyznaczy mi trener.

Będziesz musiał zmierzyć się z presją.

Mam nadzieję, ponieważ stęskniłem się za nią. Jeszcze będąc w Anglii mogłem iść do League One, ale stwierdziłem, że poniżej Championship nie zejdę. Musi być atmosferka, dwadzieścia tysięcy ludzi na meczu i walka o coś konkretnego.

I pewnie dlatego wyjechałeś do AS Veria?

No nie, zdawałem sobie sprawę, że tam na wielką oprawę nie mam co liczyć, ale w końcu to ekstraklasa, poza tym, po okresie spędzonym w Huddersfield, chciałem się odbudować, nałapać minut. I to mi się udało. Zagrałem w 29 meczach, zdobyłem kilka bramek. Cel sportowy został więc osiągnięty.

Do Grecji jeszcze wrócimy, ale nie jest tajemnicą, że miałeś z Polski inną, fajną ofertę…

Przede wszystkim miałem trzy oferty z greckiej ekstraklasy, ale nie z topowych klubów. Jedną taką, że 24 godziny na dobę do mnie dzwonili. No i faktycznie, była również propozycja z polskiego klubu, pod względem finansowym lepsza nawet od poznańskiej.

Zagłębie?

Nie spekulujmy. Dałem wcześniej słowo Lechowi i chciałem być lojalny. Finansowo może wyszedłbym lepiej, ale nie chciałem z gęby robić cholewy. Czasem lepiej zachować twarz, niż zarobić. A poznaniakom bardzo zależało na tym, by mnie sprowadzić. To była odpowiedzialna decyzja, nie odbyło się to na zasadzie – hej, weźmy może Majewskiego, kiedyś kopał nieźle w Groclinie… To tak nie działa w poważnych klubach. Z tego co wiem, minimum pięć razy przedstawiciele Lecha przyjeżdżali do Grecji, żeby mnie pooglądać na żywo, przy czym uprzedzony byłem tylko o jednej wizycie. Spotkałem się również z Janem Urbanem, rozmawialiśmy o jego planach w stosunku do mnie.

Lądowanie na Bułgarskiej miałeś miękkie?

Kontaktowałem się przed podpisaniem kontraktu z Łukaszem Trałką, kumplem z Polonii. Znałem także kilku innych chłopaków, między innymi Darka Dudkę, Szymka Pawłowskiego czy Maćka Wilusza, którego poznałem, będąc kiedyś na testach w Heerenveen.

Grecję opuściłeś bez żalu?

Jako miejsce do życia ten kraj jest fantastyczny. Z piłką bywa różnie. Mieszkałem w Salonikach i byłem urzeczony miastem. Gdybym otrzymał ofertę z PAOK, poszedłbym na piechotę. Veria to była jednak trochę inna bajka. Nawet w Zniczu, kiedy zaczynałem treningi, były lepsze warunki. Pierwszy raz jak przyjechałem na stadion, na którym zjawiało się po kilkuset widzów, to się przeżegnałem. Obiekt jak za wczesnego Gierka, siłownia – w domu miałem lepszą. Później doszła jeszcze ta niesłowność Greków, opóźnienia w wypłatach. Pierwsze słowo, którego się tam nauczyłem, to avrio – czyli jutro. Kontrakt w końcu rozwiązałem, ale wciąż klub zalega mi z kasą. Wziąłem prawnika i będę się pewnie z nimi długo jeszcze przepychał. Ale patrzę do przodu. Teraz tylko Lech.

Ten rok i tak jest dużo lepszy niż poprzedni, który mocno dał ci się we znaki…

Jeszcze nigdy tak nie miałem, jak wówczas. Na moich oczach w Grecji zmarł na serce młody bramkarz. Miał 18 lat, nazywał się Stelios Marcoussis. Przyszedł bodaj pierwszy raz na trening, ćwiczyliśmy razem, dopiero co strzelałem mu na bramkę, a za chwilę patrzę jak się osuwa na ziemię. Horror. Czasem to w ogóle myślę, że śmierć jakoś za mną chodzi, to jakieś fatum. Podczas maratonu, po przebiegnięciu 10 kilometrów, zmarł mój agent – Adam Jodoin, z którym byliśmy blisko zrobienia pewnego dealu, gdy miałem bezpośrednio z Anglii trafić do Polski. Nie zdążyliśmy.

Pochowałeś też ojca.

Tata chorował kiedy grałem w Anglii. Kapitalnie wówczas zachował się trener Nottingham Forest – Billy Davies. Pozwalał mi latać do Polski praktycznie co tydzień. Jak nie graliśmy w środku tygodnia, konkretnie we wtorek, to w sobotę po meczu mogłem się pakować i dwa dni spędzić z tatą w szpitalu lub w domu, kiedy akurat go wypuszczali. To był niesamowicie trudny okres, zero wakacji, zero fajnych weekendów, wszystko zeszło wówczas na dalszy plan.

Myślałeś by już wtedy przenieść się do Polski?

Nie. Byłem bardzo często w kraju, poświęcałem ojcu mnóstwo czasu. Polskę jednak zostawiałem za sobą, kiedy wracałem do Anglii. Nie mogłem na okrągło myśleć o chorobie ojca, bo dostałbym zajoba. Tata odszedł miesiąc przed narodzinami mojej córeczki. Akurat byliśmy w sklepie z żoną, wybieraliśmy wózek, kiedy dostałem telefon z Polski. Czułem, że tak może być, lekarze ostrzegali. Kiedy jednak wydaje ci się, że jesteś przygotowany na śmierć kogoś bliskiego, to okazuje się, że nie. Na śmierć nigdy nie jesteś gotowy.

Współpraca z trenerem mentalnym jest właśnie efektem tych traumatycznych przeżyć?

Decyzję podjąłem znacznie wcześniej, późniejsze wydarzenia tylko ją przyspieszyły. Na początku trener przylatywał do mnie do Anglii, bo ważna była systematyczność spotkań. Trzeba pamiętać, że taki człowiek jest ci potrzebny nie tylko wtedy, gdy dzieje się źle, ale również wówczas, gdy idzie bardzo dobrze. Przynajmniej ja tego potrzebowałem. Głowa nie może być zaśmiecona, jej nie wytrenujesz sam jak mięśni brzucha czy bicepsa. Psychika to minimum 70 procent wartości piłkarza. To ważne jak radzić sobie z sobą samym, z presją, samodyscypliną, z obcowaniem z grupą facetów, czyli 20 różnymi charakterami, etc… Dlatego już dawno zdecydowałem się pracować z Pawłem Frelikiem – tym samym specjalistą, który pracuje teraz między innymi z Kamilem Grosickim. Nie chwaliłem się tym specjalnie, bo i po co.

Ludzie mówią, że Radek Majewski to fajny chłop, na luzie, z jajem… Ale przecież sam wiesz, że łatwego charakteru nie masz i zaleźć za skórę potrafisz.

To trochę wyolbrzymiona sprawa. Miałem w życiu różne przypadki, ale zawsze trzeba mieć swoje zdanie, nie być tylko potakiwaczem. Jak trzeba, potrafiłem się pokłócić nawet z prezesem. Trenerzy lubią tych zgodnych, ale również typów niepokornych, bo wszystko i tak weryfikuje boisko. Kiedyś do Forest przyszedł nowy trener i z miejsca mnie odstawił. Nawet nie zdążyłem mrugnąć okiem. Zacisnąłem zęby i do roboty. Po miesiącu wróciłem do składu. Powtórzę to co już mówiłem – potrafię się dostosować do okoliczności.

Ale nie da się ukryć, że rozmaite opinie krążą o tobie. Nie było tak, że musiałeś trochę przed tą Polską uciekać do Anglii?

Nie jestem w stanie nic poradzić na to, co ludzie gadają. Kiedyś przejmowałem się wszystkim, teraz puszczam mimo uszu. Ludzie wiedzą najlepiej. Czy znają kogoś osobiście, czy nie, doskonale potrafią zdiagnozować jego problemy. Nauczyłem się na wszystko patrzeć z różnych perspektyw. Z Polski nie uciekałem. Myślałem o transferze, ale nie mogłem się zdecydować. Ktoś po prostu musiał mnie popchnąć i pomóc podjąć decyzję. A opinie… Prezes Józef Wojciechowski powiedział kiedyś, że pozwolił mi odejść, że zrobił mi taką możliwość, żeby Warszawa mnie nie wciągnęła. Po pierwsze – to nie pozwolił, tylko wziął za mnie konkretne pieniądze. Po drugie – jak mnie miała Warszawa czy Pruszków wciągnąć, skoro ja już swoje przeżyłem. Na palcach jednej ręki można wymienić znanych dziś piłkarzy, którzy w młodości nie robili głupot. Bo każdy robił. Ja też. Ale też każdy, albo prawie każdy, z tego wyrasta.

Championship, gdzie spędziłeś kilka lat, to był dobry wybór? Czujesz się wzbogacony piłkarsko?

Naturalnie, że tak. Ludzie w Polsce postrzegają zaplecze Premier League jako ligę dość chamską, tymczasem prawda jest taka, że poziom jest tam wyższy niż w polskiej ekstraklasie. Gry pod pressingiem nigdzie się tak dobrze nie nauczysz jak tam. Żartów nie było, robota szła poważna. Wspomniany trener Davies potrafił niejednokrotnie przerywać treningi, by tak opieprzyć jednego czy drugiego, że uszy puchły. To nie był stracony czas. Jeśli czegoś żal, to braku awansu do Premier League, bo czuję, że tam też mógłbym sobie pograć. Większa kultura, swoboda, okazja pokazania umiejętności…

Taki Marcin Wasilewski awansował z Leicester do Premier League, a potem zdobył mistrza. Szok?

Kurde, jeszcze jaki! To jak trafić Jackpota w Vegas. Ale oddajmy Wasylowi, że wiele osiągnął charakterem, pracą, osobowością. Szanuję to. Wiem, że nie było mu tam łatwo.

Macie kontakt?

On raczej trzyma się blisko z Dudim, więc jeśli czegoś się dowiaduję, to od Darka.

Czyli generalnie nie masz wrażenia, że przepadłeś w tej Anglii?

A dlaczego mam mieć, skoro przez kilka sezonów rozegrałem około 180 meczów i jakoś filigranowe warunki fizyczne w niczym mi nie przeszkodziły, a przecież to był koronny argument krytyków mojej decyzji. Poza tym trzy razy przedłużałem kontrakt z Forest, a to chyba świadczy o tym, że ktoś mnie tam szanował. Nie powiem, łatwo na początku nie było. Pojechałem do Nottingham przekonany, że udaję się na rekonesans, że się namyślę, wrócę, jeszcze raz polecę… Tymczasem już po tygodniu siedziałem sam w pokoju z podpisaną umową i patrzyłem w sufit. Nie znałem nikogo i niczego, także języka. Pierwszego dnia przejechałby mnie samochód z prawej strony… Lekko nie było. Koniec końców coś jednak osiągnąłem, nawet jeśli pucharów i medali nie przywiozłem. Języka się nauczyłem, a to też ważna sprawa. Jeśli czegoś żałuję, to okresu spędzonego w Huddersfield. To była pomyłka. Mogłem stamtąd uciec, była taka możliwość, niepotrzebnie zostałem. Zwłaszcza że tydzień po tym jak przyszedłem, wyrzucili trenera, który mnie ściągał. A potem – wiadomo, nowa miotła i tak dalej…

Twój klub to jednak Forest. W żadnym tak długo nie byłeś. Czujesz się cząstką legendy?

Nie zamierzam się równać z legendą tego klubu. W Nottingham wszyscy wiedzą, co to był za klub 35 lat temu. Ja cieszę się tylko, że coś tam mojego zostało. Półtora miesiąca temu odwiedziłem Forest. Przekonałem się, że ludzie mnie szanują. Trafiłem kiedyś do kawiarni nazwanej na moją cześć „Raddy Cafe”. Miło.

Jesteś zarobiony? Możesz położyć się w hamaku i nic nie robić?

Nawet jak bym mógł, to bym tego nie zrobił. Nie ten typ. Zarabiałem w funtach, to inwestowałem. Starałem się zabezpieczyć przyszłość swoją i rodziny, nie szastałem kasą, ale i tak wiem, że jak skończę z piłką, to wezmę się do roboty. Pochodzę z biednej rodziny, szanuję pieniądze i pracę.

To gdzie się widzisz w przyszłości, w telewizji?

Nie powiem, pasowałoby mi to. Kiedyś komentowałem jeden mecz i chyba sobie nieźle radziłem. Mam smykałkę. Potrafię nawijać, nawet na żywo odnalazłbym się w studio. Z drugiej strony podoba mi się również praca w nieruchomościach.

Chyba w kupowaniu nieruchomości?

Właśnie, że nie. Nie jestem człowiekiem, który drugiemu da stówę i chce za pół roku mieć sześć, niczym się nie interesując. Lubię mieć pieczę nad wszystkim. Czuję, że chciałbym działać w tej branży, rozmawiać z ludźmi, zainteresować ich tematem, obejrzeć jakieś aranżacje, namówić kogoś na zakup domu, albo i odradzić. Generalnie – zgłębiać branżę. Guzik mnie obchodzi, że ktoś powie: daj spokój, to nie jest cool. Mnie się to podoba i tyle. Nie wykluczam, że kiedyś tego spróbuję, tym bardziej że poznałem kolegę z tej branży, pojeździłem na spotkania, złapałem bakcyla. Rynek jest rozwijający, chłonny, trzeba tylko mieć podejście do ludzi. A ja chyba mam.

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W OSTATNIM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej