Przejdź do treści
90 minut z Sasą Baliciem

Polska Ekstraklasa

90 minut z Sasą Baliciem

Wad mu nie brakuje, lecz i tak wyrósł na jednego z solidniejszych lewych obrońców w lidze. Skończył szkołę medyczną, inwestuje w turystykę, zwiedza Polskę i lubi, kiedy na boisku kości trzeszczą.


Sasa Balić jest jedną z kluczowych postaci Zagłębia Lubin

ZBIGNIEW MUCHA

Ilu jest w polskiej lidze lepszych lewych obrońców od Sasy Balicia?

Nie wiem, na pewno jest kilku, którzy mi się podobają – mówi obrońca KGHM Zagłębia. – Choćby Mladenović, Janża, również Kirkeskov, choć ostatnio może ciut słabszy niż w mistrzowskim sezonie Piasta. Ta trójka to czołówka, tak sądzę. Mają swoje wyraźne atrybuty, grają przeważnie na odpowiednio wysokim levelu.

Za to twardszych od ciebie chyba nie ma?

Czy ja wiem, może jednak ktoś by się znalazł… Lubię wykorzystywać swoją siłę, moc, lubię grę agresywną, ostrą, zdecydowaną, ale na pewno nie jestem brutalem. Nie zabijam nikogo na boisku, ale staram się grać kontaktowo, blisko rywala, żeby czuł moją obecność. Przeciwnik może mnie oszukać, napastnik zdobyć gola, to się zdarza, ale żadnemu, jak sądzę, nie jest ze mną łatwo.

Sędziom chyba też.

Na początku mojego pobytu w Polsce albo jeszcze wcześniej, gdy byłem młodszym zawodnikiem, często karali mnie kartkami. Trenerzy też mnie wtedy trochę uspokajali, dziś to bez sensu, taki mam styl i już. Rozegrałem dla Zagłębia blisko sto meczów, a tylko raz, w Zabrzu, wyleciałem z boiska po dwóch żółtych kartkach. Nauczyłem się języka polskiego, rozmawiam więc dużo z sędziami, widzą, że nie jestem zabijaką, tylko normalnym facetem lubiącym męską grę. Kiedyś natomiast miałem wrażenie, że za sam wygląd mam pół kartki i to jeszcze zanim pojawię się na boisku. Teraz jest OK., sytuacja opanowana.

Zacząłeś w Zagłębiu czwarty sezon. Spodziewałeś się, że tak długo to potrwa?

Nie.

Czemu, nie podoba ci się w Lubinie?

Nie o to chodzi. Kiedy przychodziłem, trenerem był Piotr Stokowiec i lubił grać systemem 1-3-5-2, a ze mnie wahadłowy obrońca bądź pomocnik szczerze mówiąc nie był zbyt mocny. OK, nie grymasiłem, ale wiedziałem, że na dłuższą metę nie dam rady. Teoretycznie mógłbym grać na pozycji półlewego stopera, ale był młody Jarek Jach. Spisywał się dobrze, był ogrywany, bo szykowany na transfer. W końcu wszystko tak się jednak potoczyło, że Zagłębie wróciło do gry czwórką obrońców i to mi pasuje najbardziej. A w Lubinie mi się naprawdę podoba, to inna bajka niż na przykład w Rumunii…

Dokąd nawiasem mówiąc uciekałeś przed wojenną zawieruchą na Ukrainie.

No właśnie, tyle że nie trafiłem dobrze. Wyjechałem do Targu Mures, podpisałem umowę, namawiał mnie sam Dan Petrescu, a jemu się nie odmawia. Ale to chyba był chwyt marketingowy, żeby swoim nazwiskiem ściągnął zawodników, bo tuż po starcie rozgrywek spakował się i wyjechał. Wydawało się mimo wszystko, że klub jest mocny, stabilny, ściągali niezłych piłkarzy, tyle że nie płacili. Kiedy leczyłem kontuzję, zabrali mi nawet samochód służbowy, a prywatnego nie miałem. Dramat. Dochodziliśmy potem swoich praw w FIFA, przyznano nam rację, tyle że klub ogłosił bankructwo i nie było nawet u kogo upominać się o pieniądze. Jedyny pozytyw, że właśnie tam poznałem i zaprzyjaźniłem się z Pawłem Golańskim, który potem pomógł mi znaleźć klub w Polsce. 


Ale wcześniej, nim ostatecznie trafiłeś do Lubina, było jeszcze Sarajewo i znów rumuński Cluj.


Ale tylko przez miesiąc. Drugi raz miałem do czynienia z rumuńskim futbolem i pewnie ostatni. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, bym znów tam wyjechał. W Cluj trenerem był… Petrescu. To znaczy został nim kilka dni przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego, bo zwolniono trenera, który mnie dobrze znał. Petrescu tymczasem ściągnął armię swoich zawodników, ja zaś poszedłem w odstawkę. Nie było mnie w kadrze meczowej, musieli grać inni. Niby mój czas miał nadejść, ale ja nie potrafiłem tak, nie taki mam charakter. No i właśnie wtedy Paweł pomógł złapać kontakt z Zagłębiem. Rumunia zatem to dla mnie zamknięty temat. Mam wrażenie, że tam po prostu nie szanują ludzi.

Świetnie posługujesz się polskim językiem. Było trudno się go nauczyć?

Nie tak bardzo. Nam, ludziom z Bałkanów, przychodzi łatwo przyswojenie języka polskiego, nawet jeśli niektóre głoski czyta się inaczej niż pisze. Zresztą grając na Ukrainie, szybko zacząłem posługiwać się rosyjskim. Tak trzeba, musisz to robić, jeśli chcesz, by ludzie w danym kraju cię szanowali i generalnie, by było ci łatwiej. W Lubinie musiałem się szybko wdrożyć i zaaklimatyzować, bo w zespole byli chyba prawie sami Polacy, poza Guldanem i Todorovskim. Żona jest Chorwatką, po angielsku się komunikuje, po polsku raczej nie. Natomiast moja starsza córka ma już sześć lat, wkrótce pójdzie do szkoły i świetnie mówi po polsku. 

Doszło do tego, że publicznie czytałeś wiersze.

To była akcja marketingowa klubu. Trudny wiersz, więc nie wiem czy dobrze mi poszło, ale potem nominowałem do zadania Żivca. Ciekawe czy dał radę?

Jak spędzacie wolny czas?

Rodzinnie. Z tym że odkąd jest druga, dopiero ośmiomiesięczna, córka, ograniczyliśmy podróże. Wcześniej, kiedy byliśmy tylko we trójkę, staraliśmy jak najwięcej zwiedzać. Jeździliśmy więc do Krakowa, często do Wrocławia, do Łodzi w odwiedziny do Golańskich, zaliczyliśmy Pragę i Berlin. Właściwie wykorzystywałem każdą przerwę w rozgrywkach ligowych. Trzy-cztery dni wolnego wystarczały, by ruszyć w trasę. Tylko czekaliśmy na tak zwane przerwy reprezentacyjne.

To skoro o tym mowa, co z reprezentacją Czarnogóry? Rozegrałeś kilkanaście meczów, ale od kilku lat nie otrzymujesz powołań.

To trudny dla mnie temat. Wydaje mi się, że od dłuższego czasu zasługuję na kolejne powołanie, ale telefon milczy. Gram w solidnej lidze, ale to niczego nie zmienia – cisza. A ja sam nie mam charakteru kogoś, kto się będzie upominał. Nie dzwonię do znajomych czarnogórskich dziennikarzy, by wywiadem lub tekstem przypomnieć o swojej osobie selekcjonerowi. Wiem tylko, że na mojej pozycji w drużynie narodowej nie ma szalonej konkurencji, więc tym bardziej mi przykro, że o mnie nikt nie pamięta.

Domyślasz się jaki jest tego powód?

Lepiej zostawmy ten temat w spokoju, bo jeszcze powiedziałbym zbyt wiele, a przecież kiedyś w końcu wrócę do ojczyzny i będę tam funkcjonował.

Można porównać atmosferę na stadionach w Polsce i Czarnogórze?

Jak ze wszystkim – zależy od wielu czynników, okoliczności i miejsca. Mogę tylko wspomnieć niesamowitą atmosferę jaka towarzyszyła występom reprezentacji Czarnogóry, która gra na niewielkim, kilkunastotysięcznym obiekcie. Kiedy dobrze jej szło na boisku, kiedy była na fali, trybuny płonęły. Natomiast jeśli chodzi o Polskę, życzyłbym sobie przede wszystkim większej frekwencji na meczach ligowych. Także w Lubinie. Ja wiem, że Zagłębie nie bije się o mistrzostwo, ale w mieście naprawdę nie ma wielu rozrywek, więc piłkarski mecz Ekstraklasy powinien być prazdnikiem. 

Świętem.

Dokładnie. Mam nadzieję, że to się zmieni i więcej widzów, jeśli będzie to już możliwe, pojawi się na trybunach. 

Ludzie chcą sukcesu, wyniku, a Zagłębie ostatnio ich nie rozpieszczało.

Liczę, że będzie inaczej. Trzeba mieć ambicję. Gra o ósmą lokatę jest bez sensu, trzeba wyznaczać sobie poważne cele. Piast pokazał, że niemożliwe w piłce naprawdę nie istnieje. A w Lubinie mamy zespół dość stabilny, zbalansowany jeśli chodzi o liczbę obcokrajowców i Polaków, graczy starszych i młodszych.

Nie macie jednak już Białka i Czerwińskiego. Duża strata?

Na pewno. Białek się świetnie rozwijał, właściwie z tygodnia na tydzień robił postęp, biła od niego jakość i pewność siebie, a fakt, że ustanowił transferowy rekord Zagłębia, że w tak krótkim czasie zapracował na transfer do Wolfsburga, jest wymowny. A Czerwiński to moim zdaniem najlepszy w lidze prawy obrońca. No więc tak – ich brak jest osłabieniem, z tym że klub pozyskał nowych piłkarzy. Dobrze wystartowaliśmy, w dwóch pierwszych meczach zdobyliśmy komplet punktów, zwycięstwa wydzierając w końcówkach, co też świadczy o charakterze zespołu.

Równie efektownie wystartowali wasi sąsiedzi z Wrocławia.

Zgadza się. Kiedy trzy lata temu przybyłem do klubu, od razu usłyszałem: pamiętaj, w sezonie najważniejsze są dwa mecze – pierwszy to ze Śląskiem u siebie, drugi – ze Śląskiem na wyjeździe. Fajnie, że są takie derby, to zawsze nakręca, podnosi temperaturę. Jeszcze ciekawiej się zrobiło, gdy do Ekstraklasy awansowała Miedź Legnica.

Którego ze skrzydłowych w Ekstraklasie cenisz najbardziej?

Nie zajmuję się klasyfikacjami, natomiast na pewno nieprzyjemny dla obrońcy jest Jóźwiak z Lecha, zwłaszcza kiedy jest w wysokiej formie. Dobry okres miał również w Lechii Haraslin. Nie chcę dłużej wymieniać, cieszę się tylko, że w Zagłębiu grają Sasa Żivec i Damjan Bohar, bo to najlepszy moim zdaniem duet w Ekstraklasie.
Bohar cieszy się wysoką renomą, natomiast…
…natomiast Żivec jest również znakomity. OK, nie ma takich liczb jak Bohar, ale to klasowy zawodnik

Kto rządzi w szatni Zagłębia?

Jest spore grono liderów, ludzi odpowiedzialnych za to, by tę szatnię „trzymać”. Z racji stażu w zespole, również należę do tego grona. O, Konrad Forenc, jego słowo zawsze waży. Figo Starzyński niewiele się odzywa, ale jak już, to warto go posłuchać. No i przede wszystkim nasz kapitan, właściwie symbol Zagłębia, Lubomir Guldan.

Pewnie nie ma już w zespole zbyt wielu zawodników, których zastałeś, przychodząc w 2017 roku?

Jestem już właściwie jednym z weteranów. Co więcej, niedawno uświadomiłem sobie, że zostałem już tylko ja z zaciągu, który przyszedł tutaj ze mną w 2017 roku. To było dobre dla Zagłębia okno transferowe. Latem pojawili się: Tuszyński, Pawłowski, Świerczok, Kopacz, Czerwiński, Matuszczyk… Żadnego już nie ma w Lubinie.

Zająłeś miejsce Cotry, ale potem stale musiałeś rywalizować. Dziś twoja pozycja wydaje się dość mocna.

Co nie znaczy, że nie muszę nic udowadniać. Rywalizacja trwa cały czas. Ale faktycznie, w międzyczasie na lewej obronie przewinęli się choćby Dziwniel i Pietrzak. Uważam, że wdrapałem się na dość solidny level, pracowałem w Lubinie z czterema trenerami i u każdego grałem. Z drugiej strony – jeden, dwa słabsze mecze i do widzenia: na twoje miejsce wchodzi kto inny.

Myślisz już co będzie, gdy w końcu wyjedziesz z Lubina?

Niedawno przedłużyłem kontrakt aż do lipca 2022 roku, więc nie muszę jeszcze myśleć o przyszłości. Na pewno kiedyś wrócę do rodzinnego Kotoru. To przepiękne miejsce, najpiękniejsze w Czarnogórze, zabytkowe miasteczko położone nad zatoką, otoczone górami. Wymarzone miejsce na wypoczynek, turystyczny raj. Z tego żyją mieszkańcy. Sam zresztą zacząłem inwestować w mieszkania, apartamenty, właśnie z myślą o turystach.

Jak idzie?

Na razie to początek. Wiadomo, że tego biznesu, jak zresztą każdego, trzeba dopilnować, bo na odległość to nie to samo. Gospodarka Czarnogóry w dużym stopniu opiera się na turystyce, tymczasem tegoroczna epidemia mocno zachwiała tą gałęzią gospodarki. 

Liczysz straty?

Nie muszę, mam z czego żyć, jestem zawodowym piłkarzem z solidnym kontraktem. Natomiast wielu moich rodaków żyjących z gości, z turystów, mocno ucierpiało. Wydaje mi się, że ta cała korona jeszcze przez rok nas pomęczy, a potem wszystko się uspokoi. W każdym razie życzyłbym tego sobie bardzo. 

Zawsze chciałeś zostać piłkarzem?

Naturalnie, nie widziałem siebie w innej roli i choć skończyłem szkołę średnią o profilu medycznym, od razu wiedziałem, że na lekarza kształcić się nie będę. U mnie w domu to zresztą tradycja – mama jest szefową pielęgniarek w stacji pogotowia ratunkowego, siostra pracuje jako pielęgniarka w szpitalu, tylko brat zajmuje się własnym biznesem, z tym że podobnie jak ja i one, skończył tę samą szkołę medyczną.

Z kim w Zagłębiu trzymasz się najbliżej?

Nikogo nie wyróżnię. Jest grupa siedmiu, ośmiu chłopaków, z którą się najczęściej spotykam. Są w niej i Polacy, i – jak to mówię – Bałkańcy. Mocna ekipa. 

Damian Oko do niej należy?

Bliźniak? Nawet moi rodzice, jego zresztą też, kiedy obserwują mecz z trybun, nie mogą się nadziwić, że jesteśmy tacy podobni. 

Przy takich wyjadaczach jak Balić czy Guldan chyba nieźle rozwija się talent Dominika Jończego?

Zaliczył dwa udane występy na początku sezonu. Potrzebuje stabilizacji, utrzymania poziomu przez dłuższy czas, ma w każdym razie od kogo się uczyć, grając obok Guldana.

A wasz kapitan jest w ogóle komunikatywny? Ponoć nie przepada za wywiadami.

Lubo to normalny, gadatliwy człowiek, może faktycznie unika publicznych wystąpień, choć jakoś dotąd nie zwracałem na to uwagi. W każdym razie ja osobiście nie mam z tym kłopotów, jestem dość otwartym człowiekiem.


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej