A jeśli Polska to właśnie ten transfer za 3 miliony
3 miliony euro. Właśnie tyle na sprzedaży Roberta Gumnego do niemieckiego Augsburga zarobił Lech Poznań. Nie jest to kwota, która rzucałaby na kolana, nawet w naszej lidze.
Słaba pozycja Ekstraklasy, niskie zarobki klubów (fot. Maciej Figielek / 400mm.pl)
Jak do tej pory najdroższym zawodnikiem, którego kiedykolwiek wytransferowano z Ekstraklasy był Radosław Majecki. Legia Warszawa zarobiła na jego sprzedaży do AS Monaco 7 milionów euro, co uznano za bardzo korzystny ruch.
Nieco taniej Lech Poznań sprzedał do Southampton Jana Bednarka – 6 milionów euro, a Sebastian Szymański przeszedł z Legii do Dynama Moskwa za 5,5 miliona. W czołówce transferów, które przyniosły polskim klubom największe zarobki możemy również znaleźć przeprowadzkę Adriana Mierzejewskiego do Trabzonsporu za 5,25 miliona, czy nieco świeższą historię dotyczącą przejścia Bartosza Białka z Zagłębia Lubin do VfL Wolfsburg za równe 5 milionów.
Patrząc wiec szerzej, transfer Roberta Gumnego nie mieści się nawet w pierwszej „dwudziestce” najbardziej spektakularnych sprzedaży piłkarzy z Ekstraklasy.
Określenie „spektakularnych” zostało oczywiście w tym kontekście użyte nieco z przekąsem. Jeśli bowiem chodzi o zapowiedzi szefów polskich klubów dotyczące kwot jakie mogą oni zarobić za swoich najlepszych zawodników, to bez wątpienia jesteśmy w europejskiej czołówce chwalipiętów. Kiedy jednak przychodzi czas weryfikacji, to okazuje się, że pozycja negocjacyjna naszych firm jest mniej więcej taka sama jak pozycja Ekstraklasy we wszelakich rankingach, a więc dość niska.
Zagraniczne kluby nie będą płacić za piłkarzy występujących w lidze polskiej więcej dopóki nasze klubu nadal będą zaliczyć na arenie międzynarodowej epizody i kompromitować się regularnie w starciach z futbolową egzotyką. Dla wielu jest to kluczowa sprawa w ocenie klasy i wartości danego gracza, nie zaś to, czy ktoś strzelił ładnego gola w Bełchatowie lub zaliczył podczas jednej rundy w Ekstraklasie pięć asyst.
Oczywiście, w Niemczech czy Włoszech uważnie monitorują nasz rynek, wiedząc, że jest on pełen uzdolnionych zawodników, których – zachowując rzecz jasna proporcje – można kupić za niewielkie pieniądze. Potencjalne ryzyko jest więc małe, a ewentualne korzyści mogą być spore. Dlatego też liga polska będzie nadal drenowana z najlepszych i najbardziej perspektywicznych piłkarzy, a nasze kluby będą się cieszyły, jeśli ktoś zaoferuje im za transfer kilka milionów.
Parafrazując klasyka” „A jeśli Polska to właśnie te trzy miliony euro”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.