Wrocławskie środowisko piłkarskie zastanawia się nad przyszłością Śląska. Według lokalnych dziennikarzy władze stoją przed wyborem jednego z trzech wariantów. Każdy z nich wydaje się mieć o wiele więcej minusów, niż plusów.
W piątek pewnym stało się, że Zygmunt Solorz nie będzie łożył na klub choćby złotówki. To sytuacja absurdalna, bo przecież to Solorz posiada 51 procent udziałów w klubie. Doszło więc do sytuacji, w której większościowy udziałowiec nie daje ani grosza, ba, domaga się pieniędzy od udziałowca mniejszościowego (miasta). Solorz jest skłonny odsprzedać swoje udziały, ale zapowiada także, że obciąży miasto dodatkową kwotą 20 milionów złotych za prace przygotowawcze pod budowę galerii, która ostatecznie nigdy nie powstała.
Wprawdzie Gazeta Wrocławska poinformowała w piątek, że przejęciem udziałów Solorza poważnie zainteresowany jest inny polski miliarder – Roman Karkosik, ale w zasadzie wydaje się to absolutnie niemożliwe ze względu na potężne wymagania aktualnego właściciela. Solorz chce za swoje 51 procent co najmniej 30 milionów zł (nie wliczając w to wspomnianych 20 milionów za prace pod ostatecznie niezbudowaną galerię). Ciężko przypuszczać, że którykolwiek z polskich potentatów będzie skłonny wydać lekką ręką tak potężne pieniądze.
Według dziennikarzy wrocławskiej Gazety Wyborczej opcje są trzy.
Pierwsza: Solorz zostaje w klubie, ale nie daje ani grosza. Za jego funkcjonowanie płaci mniejszościowy udziałowiec – totalna paranoja.
Druga: Miasto odkupuje od Solorza udziały i samo zarządza zespołem. Nierealne – nikt w magistracie nie da prezydentowi Dutkiewiczowi pozwolenia na wydanie 30 milionów za akcje plus 20 milionów za niewybudowaną galerię plus pieniędzy na bieżącą działalność klubu.
Trzecia: Kasy nie daje ani Solorz, ani miasto. Klub upada, za taki stan rzeczy obciążony zostaje Solorz – totalnie nierealne zważywszy na fakt, że Śląsk pochłonął już miliony złotych z publicznej kasy, a na dodatek gra na nowym stadionie, który trzeba przecież zagospodarować.
Opcją idealną byłoby wykupienie Śląska przez arabskiego szejka. Problem w tym, że arabscy szejkowie we Wrocławiu są bardzo rzadko spotykani…
pka, Piłka Nożna źródło: własne / Gazeta Wyborcza / Gazeta Wrocławska fot. Łukasz Skwiot
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.