AC Milan nadal liczy się w grze o bilet do fazy grupowej Champions League. „Rossonerich” przedłużyli swoje szanse dzięki poniedziałkowej wygranej nad Bologną (2:1).
Milan wciąż w grze o awans do Ligi Mistrzów (fot. Reuters)
Piłkarze Milanu wiedzieli, że przystępują do meczu z Bologną z nożem na gardle. Po zwycięstwie Atalanty Bergamo nad Lazio, podopieczni Gennaro Gattuso nie mogli sobie pozwolić na stratę punktów, jeśli chcieli pozostać w wyścigu o awans do Ligi Mistrzów. Presją była więc ogromna i to było widać, ponieważ gospodarze od pierwszych minut grali dość nerwowo.
Niewiele brakowało, by dobrze dysponowani goście wyszli na prowadzenie, jednak Milan miał podczas tego spotkania w bramce prawdziwego anioła stróża w postaci Gianluigiego Donnarummy, który znakomicie interweniował po strzałach Riccardo Orsoliniego i Rodrigo Palacio.
Bologna swoich szans na wykorzystała i jeszcze przed przerwą została za to skarcona. W 37. minucie piłkę przed polem karnym rywala przejął Suso, który zobaczył, że ma trochę miejsca i zdecydował się na strzał. Jak się okazało, przymierzył na tyle dobrze, że Łukasz Skurupski nie miał szans na skuteczną interwencję.
Po zmianie stron „Rossonerich” chcieli podwyższyć prowadzenie i zapewnić sobie dwubramkowy, bezpieczniejszy kapitał, ale to nadal nie był takie Milan, który kibice chcieliby oglądać. Dużo lepiej na boisku prezentowali się goście, którzy stwarzali w polu karnym Donnarummy sporo zagrożenie i tylko dzięki znakomitej postawie włoskiego bramkarza rezultat nie uległ zmianie.
I znowu, Bologna grała, Milan strzelał. W 67. minucie ze swojego zadania wywiązał się Fabio Borini, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku. Doświadczony piłkarz dopadł do odbitej przed Skorupskiego piłki i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.
Kiedy wydawało się, że gospodarze mają już to spotkanie pod kontrolą, Bologna odpowiedziała. W 72. minucie spalonego zdołał uniknąć Mattia Destro, który strzałem z odległości zaledwie kilka metrów pokonał Donnarummę. Od tego zdarzenia minęło tylko kilka chwil, a Milan zaczął na dobre tracić kontrolę na zawodami, ponieważ na kwadrans przed końcem czerwoną kartkę obejrzał Lucas Paqueta i miejscowi musieli sobie radzić w liczebnym osłabieniu.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ, a to oznacza, że Milan wciąż ma szanse na awans do Ligi Mistrzów. Żeby tak się jednak mogło stać, drużyna Gattuso nie tylko sama musi wygrywać do końca sezonu już wszystko, ale także liczyć na małą przysługę Juventusu, który będzie na finiszu kampanii mierzył się z Atalantą.