Przejdź do treści
Adam Nawałka, czyli Człowiek Roku 2014 w Plebiscycie PN!

Polska Reprezentacja Polski

Adam Nawałka, czyli Człowiek Roku 2014 w Plebiscycie PN!

Tytuł Człowieka Roku przyznajemy niecyklicznie. To znaczy tylko wówczas, gdy redakcyjna kapituła tygodnika „Piłka Nożna” uzna, że w danym roku kalendarzowym w polskiej piłce funkcjonował ktoś, kto wniósł zupełnie nową jakość, pokazał nowe rozwiązania, odmienił złe trendy. I niewątpliwie w minionych miesiącach wspomniane kryteria spełnił selekcjoner reprezentacji Polski. Tak – Człowiekiem Roku 2014 został Adam Nawałka!

Wśród elektorów nikt nie miał wątpliwości, że najbardziej zaszczytny tytuł, jaki przyznaje „PN”, trafia w najbardziej godne ręce. Zatem jeśli ktoś miałby ewentualnie odmienne zdanie, reklamacji nie przyjmiemy. Bo w naszej redakcji werdykt, który dziś oficjalnie ogłaszamy, został podjęty przez aklamację. I po prawdzie – nie mogło być inaczej! Nawałka, który przecież został bardzo nieufnie przyjęty przez znakomitą większość polskich mediów (w „PN” mamy tę satysfakcję, że od początku popieraliśmy ten wybór i wierzyliśmy w powodzenie misji byłego trenera Górnika Zabrze w zespole narodowym – co oczywiście jest do sprawdzenia) i ogólnie opinię publiczną w roli selekcjonera, odmienił w zasadzie wszystko, co związane jest z postrzeganiem polskiego futbolu. Ilekolwiek bowiem milionów złotych PZPN wydałby na PR i zmianę mocno nadszarpniętego wizerunku – a przecież nie bez kozery mówi się, iż to główny punkt każdego rocznego budżetu związku w kadencji obecnych władz – i tak nie dokonałby tyle, ile selekcjoner skutecznie prowadząc biało-czerwonych. Wyszydzana do niedawna drużyna odzyskała miliony fanów. Chodzenie na stadion na mecze kadry znów jest trendy, zaś milionowe widownie przed telewizorami to stara-nowa świecka tradycja. Piłkarze już nie są w odwrocie, tylko wrócili na upatrzone z góry i od dawna pozycje pupili narodu. Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pod batutą Nawałki zespół personalnie niewiele odbiegający od tego, który prowadzili Franciszek Smuda i Waldemar Fornalik, zaczął stanowić kolektyw. I wygrywać. A przede wszystkim sprawiać kibicom radość. Choć nie od razu, bo jeszcze w pierwszej połowie minionego roku do zachwytów było bardzo daleko.

– Miniony rok był idealnym… skrótem mojej dotychczasowej kariery szkoleniowej. W tym swoistym resume początki także były bardzo trudne, trzeba było poczekać, aby wykonana praca zaczęła procentować, a gra drużyny się zazębiać – mówi „PN” selekcjoner Nawałka. – To jednak nie oznacza, że w drugiej połowie roku cokolwiek przyszło łatwo. Bo nie przyszło. Jeśli ktoś myśli, że było z górki, to się myli. Bo jeszcze długo tak nie będzie. Trzeba liczyć się z tym, że pracy własnej trzeba będzie włożyć jeszcze więcej niż dotychczas. I być przygotowanym na różne scenariusze. Najważniejsze jednak jest to, aby mieć plan i być konsekwentnym. Rodzi się drużyna, ale aby myśleć o realizacji założonych celów, będzie musiała systematycznie iść do przodu. OK, już przekonałem, że moja filozofia jest właściwa, ale aby przyszły pożądane efekty, praca, którą będziemy wykonywać, musi być na każdym etapie właściwie ukierunkowana.

Obecny selekcjoner jest aż do przesady skromny, a momentami może nawet lekko… nudny. Zwłaszcza kiedy przestrzega przed hurraoptymizmem i na każdym kroku podkreśla, że wskazane są pokora i koncentracja na robocie. Skoro jednak ma efekty, na które kibice w Polsce czekali od bardzo dawna, nie warto w ogóle starać się zmieniać Nawałki. Nawet odrobinę. Pierwsze miejsce w grupie eliminacyjnej Euro 2016 na koniec ubiegłego roku miało niewątpliwie znaczenie przy naszym wyborze, ale – i to trzeba zaznaczyć wyraźnie – jeśli nie drugorzędne, to jedynie uzupełniające. Doceniliśmy przede wszystkim zmianę klimatu w środku i wokół reprezentacji, która przestała być tematem do drwin i szyderstw. Stała się natomiast generatorem narodowej dumy. Zwycięstwo nad Niemcami, pierwsze w historii, na dodatek w momencie, gdy nasi zachodni sąsiedzi byli świeżo upieczonymi mistrzami świata, było wydarzeniem bez precedensu. Dlatego nikt nie powinien się dziwić, że odbieranym – może trochę na wyrost w tamtym momencie – jako przełom przez duże P. Przecież nawet w najtłustszych okresach dla polskiego futbolu, gdy kadrę prowadzili nieodżałowany Kazimierz Górski oraz Antoni Piechniczek, który również doprowadził reprezentację Polski do medalu mundialu, gdy w trykotach z Orłem na piersi grali tacy wirtuozi futbolu jak Kazimierz Deyna czy Zbigniew Boniek, taka sztuka się nie powiodła. A w październiku 2014 roku stała się faktem! Gdyby więc nawet nie było świetnej kontynuacji wzrostowej tendencji w grze kadry, nazwiska Nawałki i tak już nikt nigdy nie wymazałby z annałów polskiego futbolu.

– Nie będę dociekał i oceniał, co zaważyło, że dostałem tę nagrodę i tytuł, bo to nie moja rola. Choć oczywiście zwycięstwo z Niemcami ma rangę symbolu, historyczną, i nie ma sensu od tego uciekać – mówi bardzo spokojnie Nawałka. – Z nagrody oczywiście bardzo się cieszę, mam świadomość, że prestiżowe wyróżnienia trzeba szanować, ale powiem zupełnie otwarcie, że wolałbym, aby wszystkie splendory zaczęły na mnie i zespół spływać dopiero po zakończeniu kwalifikacji Euro 2016. A najlepiej – już po turnieju finałowym. Bo to by oznaczało, że wszystkie wyznaczone cele zostały wykonane. A dziś potrzebne jest skupienie, nie zaś świętowanie. Tak naprawdę wszystko jeszcze, co najważniejsze i najtrudniejsze, nawet w eliminacjach, jest przecież dopiero przed nami.

Nie zdziwię się, jeśli przynajmniej niektórzy czytelnicy nie zechcą uwierzyć, iż selekcjoner naprawdę w ten sposób wypowiadał się na wieść, że zamierzamy uhonorować go najważniejszą nagrodą w polskim futbolu za rok 2014. W naszej rzeczywistości, nie tylko zresztą futbolowej, modna jest przecież hucpa, nadmierne podkreślanie własnych zasług, owczy pęd ku nagrodom i splendorom. Co w efekcie sprowadza się do przeceniania własnej roli i zasług. W najlepszym przypadku. Bo jeszcze częściej do śmieszności. Nawałka jest jednak jak wyjęty z innej bajki, a na tle większości trenerów – także pisanej w zupełnie innym języku. Twardo stąpa po ziemi, wie, do czego dąży, jakich chce użyć środków i przy pomocy jakich ludzi. Jest niezwykle wymagający, to prawda, ale w tym elemencie warsztatu zaczyna od siebie.

Wiele osób, które dobrze życzą trenerowi Adamowi – z przyjacielem z boiska selekcjonera Andrzejem Iwanem na czele – ale też ekspertów i kibiców zastanawiało się po ogłoszeniu przez „PN” nominacji w kategorii Trener Roku, dlaczego wśród tercetu wyróżnionych nie znalazło się nazwisko Nawałki. Oczywiście ci, którzy wyrażali zdziwienie, nie wiedzieli wówczas, że szykujemy dla selekcjonera nagrodę większego kalibru, która wykracza poza ocenę szkoleniowego warsztatu, ale chyba nawet w takich okolicznościach należy się kilka słów wyjaśnienia. Zwłaszcza że tu i ówdzie, a przede wszystkim w mediach społecznościowych, pojawiły się domysły i dociekania cokolwiek dziwacznej natury. Bo chyba każdy przyzna, a przynajmniej powinien, że skoro uznaliśmy, iż wręczymy trenerowi reprezentacji Polski specjalną statuetkę, nominowanie w szkoleniowej kategorii mijało się z sensem. Trener kadry grał przecież w zupełnie innej lidze w minionym roku niż wszyscy inni jego polscy koledzy po fachu, ale jeszcze nie osiągnął konkretnego wyniku. Owszem, przyznanie tytułu Trenera Roku łatwo można by obronić, bo także nie byłoby nietaktem, ale przeważyła opcja, że selekcjonerów należy rozliczać wówczas, gdy zamkną konkretny etap. Jak podszedł do tego zagadnienia selekcjoner? Czy nie czuje się dotknięty, nie ma żalu lub pretensji do elektorów?

– To słuszna decyzja. Reprezentacja gra swoim tokiem i to na pewno nie był odpowiedni moment na podsumowania, a już na pewno nie na wręczanie za to nagród. Przecież eliminacje Euro 2016 nie osiągnęły jeszcze półmetka, wykonaliśmy dopiero cztery z dziesięciu kroków – zauważył selekcjoner. – Cel wciąż jest daleko, choć niewątpliwie jesteśmy bliżej jego realizacji niż przed rozpoczęciem meczów eliminacyjnych. Oczywiście nie tylko dzięki mnie, ale konkretnej grupie ludzi. Bo nie byłoby nagrody Człowieka Roku dla trenera reprezentacji, gdyby nie warunki, jakie do pracy zapewnił PZPN, i gdyby nie wsparcie prezesa Zbigniewa Bońka, który cały czas był ze mną. Ciężko byłoby oczywiście wykonać należycie robotę, gdyby nie ludzie z mojego sztabu. A najbardziej i tak zbudowany jestem postawą zawodników. Mają przecież olbrzymi wkład w to, że z tak wielką wiarą i optymizmem zakończyliśmy miniony rok. I właśnie tak wszyscy powinni podchodzić teraz do rzeczywistości. To znaczy z dystansem do wszelkich nagród, za to z wiarą i optymizmem do tego, co czeka nas w najbliższej przyszłości.

W końcówce roku selekcjoner pracował bardzo intensywnie, więc wydawało się, że początek roku będzie miał luźniejszy. Tymczasem, mimo że do kwalifikacyjnego spotkania z Irlandią pozostały niemal dwa miesiące, od początku stycznia był w rozjazdach. Poprzedni tydzień wykorzystał na pobyt we Włoszech, gdzie w pierwszej kolejności odwiedził filara naszej obrony Kamila Glika. Warto dodać, że wizytował również Piotra Zielińskiego i Pawła Wszołka, którego od dawna nie było w kadrze. Szczerze pogadał z klubowym opiekunem skrzydłowego Sinisą Mihajloviciem, dowiadując się, że w Genui wciąż wiążą z naszym zawodnikiem przyszłość i spore nadzieje. A także obejrzał pucharowy mecz, w którym Paweł wystąpił jako prawy obrońca. I nawet zapisał się w meczowym protokole, tyle że nie tak, jakby chciał. Z kolei w minionym tygodniu Nawałka początkowo planował obejrzeć w akcji Grzegorza Krychowiaka i Cezarego Wilka w Hiszpanii, ale ostatecznie – jako że sytuacja jest na tym etapie sezonu w dużych ligach niezwykle dynamiczna – postanowił spojrzeć w oczy polskim bramkarzom występującym w Anglii. Na zasadzie: pańskie oko konia tuczy, trener kadry chciał przypatrzeć się golkiperom i przekonać się, jak sobie radzą w trudnych sytuacjach na początku roku. A gdyby była potrzeba – dodać otuchy.

Pomiędzy zagranicznymi wylotami selekcjoner zdołał zaopiniować transfer Sebastiana Mili do Lechii Gdańsk. Okazało się bowiem, że mimo determinacji zawodnika na zmianę otoczenia, i dużego sportowego, ale też życiowego doświadczenia 33-letniego rozgrywającego, Seba konsultował przeprowadzkę z reprezentacyjnym szkoleniowcem. I to z dużym wyprzedzeniem. Niedziwne zatem, że w związku z takim nawałem zajęć i ich reżimem, które Nawałka sam sobie narzucił, bardzo często przy ocenach postępowania naszego selekcjonera pojawiają się sugestie, że jest zatwardziałym… pracoholikiem. Czy polegają na prawdzie? – Praca, jeśli ma być skuteczna, musi być też intensywna, ja w każdym razie innego podejścia do obowiązków sobie nie wyobrażam. Tyle że tak samo jak zajęcia trzeba umieć sobie zaplanować i rozdzielić, nie wolno zapomnieć o odpoczynku i regeneracji – wyjaśnia swoją życiową zasadę selekcjoner. – Tego samego wymagam również od zawodników. Zresztą nie przez przypadek zgrupowania zaczynają się od regeneracji. Zarówno motorycznej, fizycznej, ale gdy trzeba, również pod względem mentalnym. Bo tylko wówczas można potem odpowiednio przygotować każdego do wysiłku i rywalizacji. Dlatego proszę mi wierzyć – nie zapominam o wypoczynku. Wiem, kiedy i w jaki sposób mam o siebie zadbać.

Selekcjoner osobiście odbierze statuetkę dla Człowieka Roku podczas Gali, która odbędzie się już w najbliższą sobotę. Stanie się tak, ponieważ z odpowiednim wyprzedzeniem ułożył harmonogram pracy i wyjazdów. I tak się nieprzypadkowo złożyło, że akurat w najbliższy weekend przyszła kolej na Bogdana Zająca, Jarosława Tkocza i Huberta Małowiejskiego, jeśli idzie o wizytowanie kadrowiczów występujących w klubach zagranicznych. Bo zaplanowana robota, mimo gal, nagród i splendorów, musi zostać wykonana terminowo i najlepiej, jak tylko się da. Taki właśnie jest Człowiek Roku 2014 w polskim futbolu. Normalny, ale niezwykle skrupulatny i obowiązkowy. I może właśnie dlatego zaszedł tak daleko?

Adam Godlewski

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Reprezentacja Polski

Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”

Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Jakub Blaszczykowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Jakub Blaszczykowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!

Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Jan Urban
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Jan Urban
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Laureaci na gali tygodnika „Piłka Nożna”. Poznaliśmy zwycięzców!

Poznaliśmy wszystkich laureatów za rok 2025. Kto zdobył statuetki we wszystkich, dziewięciu kategoriach?

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Grupowe
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Grupowe
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski

Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor

Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Ewa Pajor
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Ewa Pajor
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej