Statuetka dla Trenera Roku w Plebiscycie Tygodnika „Piłka Nożna” dla Adama Nawałki, pod którego kierunkiem biało-czerwoni awansowali na 14. pozycję – najwyższą w historii – w światowym rankingu, i dziś rozdzielają Anglię oraz Włochy, dla nikogo nie może być zaskoczeniem. Selekcjoner reprezentacji Polski w roku 2016 krajową konkurencję zdystansował bowiem o kilka długości.
Adam Nawałka trenerem roku wybrany został po raz drugi z rzędu. (fot. Łukasz Skwiot)
Ćwierćfinał mistrzostw Europy wywalczony na francuskich boiskach to osiągnięcie, które nie wymaga szerszego komentarza. Podobnie zresztą jak spektakularny występ naszej drużyny narodowej w Bukareszcie, na zakończenie ubiegłorocznej tury kwalifikacji najbliższego mundialu, który zapewnił biało-czerwonym samodzielne prowadzenie w grupie i spokojną zimę. Tyle że Nawałka nie odleciał – pozostał sobą, nadal bardzo mocno stąpa po ziemi: – Statuetka zawsze cieszy, zwłaszcza, kiedy wiąże się z tak prestiżowym wyróżnieniem. Jest potwierdzeniem, że daliśmy dużo radości kibicom, a wiadomo, że wy ich reprezentujecie. Dlatego do nagród, indywidualnej i dla zespołu, podchodzę z szacunkiem, ale także z pokorą. Zresztą wszyscy w kadrze zachowujemy spokój. Wiemy co przed nami, co mamy do wykonania w tym roku. A mamy nadzieję, że sukces tak naprawdę jest dopiero przed nami – powiedział „PN”.
Tym razem selekcjoner, stały bywalec na Gali tygodnika „Piłka Nożna” nie mógł osobiście odebrać nagrody, ponieważ intensywnie rehabilitował operowane późną jesienią kolano. Nieobecność została w pełni usprawiedliwiona, wszyscy w redakcji znamy bowiem doskonale pedanterię trenera Nawałki i rzadko spotykaną dbałość o własny wizerunek. Tymczasem rekonwalescent miał zastrzeżenia do sprawności w nodze, zrozumiałe zatem, że nie chciał publicznie się pokazywać. Wbrew niektórym doniesieniom, nie robił jednak wielkiego zagadnienia z urazu, a także zabiegu, któremu się poddał. Na treningach stara się być aktywny, a wiadomo, że podczas ruchu kontuzja może przytrafić się każdemu. Nawałka miał pełną świadomość, ile rehabilitacja kolana musi trwać. Podkreśla, nie bez dystansu i autoironii, że ma dużą praktyczną wiedzę, jeśli idzie o rekonwalescencję. Również tą dedykowaną przywracaniu do pełnej sprawności kolan. Dzięki temu wszystko, począwszy od daty operacji, po powrót do życia publicznego – czyli do obserwacji na pierwszą tegoroczną ligową kolejkę w LOTTO Ekstraklasie – miał starannie zaplanowane. A że jest pracoholikiem, kilka godzin zajęć dziennie – a tyle wymagali rehabilitanci – akurat dla niego nie stanowiło żadnego problemu.
Pewien problem mogli mieć jedynie najbliżsi współpracownicy selekcjonera, którzy od przeprowadzenia zabiegu rekonstrukcji więzadeł stawu kolanowego – 24 listopada 2016 roku, przez lekarza kadry Jacka Jaroszewskiego – na regularnie organizowane zebrania dotyczące bieżącej działalności reprezentacji Polski musieli dojeżdżać do Krakowa. Tyle że trener bagatelizuje tę kwestię, twierdząc, że już wcześniej posiedzenia sztabu reprezentacji odbywały się w Krakowie, zatem nie była to żadna nowość. Działo się tak bowiem wówczas, kiedy Nawałka chciał zaoszczędzić wszystkim znużenia i monotonii związanej z wykonywaniem obowiązków ciągle w tym samym miejscu. Ewentualnie wtedy, kiedy później delegował siebie lub współpracowników na obserwacje do Czech albo na Słowację, ponieważ w ten sposób zaoszczędzał czas. Jak twierdzi, odmiana jest w pracy potrzebna, aby nie spadała jej efektywność. A selekcjoner nie ma najmniejszych wątpliwości, że praca wszystkich w reprezentacji Polski jest ułożona tak, jak być powinna na całe pierwsze półrocze 2017 roku. Czyli w najdrobniejszych detalach. Począwszy od ramowego planu obserwacji kadrowiczów i rywali, po szczegółowy harmonogram zajęć wyrównawczych dla Grzegorza Krychowiaka, który w PSG jest już od dłuższego czasu poza rytmem meczowym. Nawałka stawia sprawę, nie pozostawiając najmniejszych złudzeń – jeśli tylko Krycha będzie zdrowy, a od ubiegłego tygodnia już nic Grześkowi nie dolega, będzie profesjonalnie i na sto procent przygotowany do rywalizacji w spotkaniu z Czarnogórą. I brak rytmu meczowego na pewno w tym nie przeszkodzi. Najważniejszy jest bowiem ścisły kontakt z zawodnikiem i profesjonalna koordynacja jego wszystkich działań. Powyższa uwaga dotyczy oczywiście nie tylko Krychowiaka, ale wszystkich ważnych graczy, którym kariery w klubach nie poukładały się w ostatnich miesiącach po myśli selekcjonera. A jeśli Nawałka twierdzi, że wszystko jest pod kontrolą, to akurat jemu nie sposób nie wierzyć.
Przecież kiedy coś spod kontroli się wymknęło – przy okazji zgrupowania przed meczami z Danią i Armenią – selekcjoner uczciwie uderzył się w piersi i przyznał, że doszło do nieprawidłowości. A potem po mistrzowsku wyszedł z opresji, wykorzystując zakręt w funkcjonowaniu zespołu do jeszcze większej konsolidacji. Dziś nie chce w ogóle wracać do tematu. OK., musi być zaufanie, musi być kontrola, ale takie historie trzeba zdaniem selekcjonera reprezentacji Polski udowadniać na boisku, a nie o nich opowiadać. Nawałkowy plan zakłada zakończenie bieżącego roku sukcesem, czyli awansem do finałów MŚ 2018. Punkt wyjścia jest optymistyczny, na dodatek drużyna narodowa – świadoma własnej siły – może czerpać z pozytywnych doświadczeń wynikających z udanych eliminacji i finałowego turnieju Euro 2016, które także powinny zaprocentować w decydującej fazie kwalifikacji najbliższego mundialu. Co jednak nie stoi u selekcjonera w opozycji do głównego przykazania, że do każdego przeciwnika trzeba podchodzić z pełną koncentracją.
Mecz z Czarnogórą został zaplanowany na ostatnią niedzielę marca, ale już dziś można spodziewać się w szerokiej kadrze na to ważne wyjazdowe spotkanie nazwisk debiutantów. Pod wnikliwą obserwacją znajduje się bowiem spora grupa ligowców, którzy dotąd jeszcze nie mieli okazji wystąpić w reprezentacji Polski. Nazwiska w tym momencie, kiedy jeszcze ekstraklasa po zimowej przerwie nie zdążyła się rozpędzić, nie padają. Nie ma jednak wątpliwości, że ambicją Nawałki jest – choć zastrzega bez zbędnej kokieterii, że cudotwórcą nie jest – dostarczanie nowego poważnego kadrowicza w każdym półroczu. Filozofia jest jasno sprecyzowana: jeśli chcemy, aby zespół robił postępy, dopływ świeżej krwi jest niezbędny. Świetnie zatem, że w ocenie trenera kadry grupa utalentowanych zawodników z szansą na debiut jest szeroka. A jeszcze lepiej, że mają ambicje, i chcą atakować miejsca w reprezentacji, która po dobrym występie na Euro 2016 stała się jeszcze większym niż wcześniej magnesem.
Aha, największym tabu – bez standardowego w takich sytuacjach: nie potwierdzam, nie zaprzeczam – jest temat ofert transferowych, jakie selekcjoner miał otrzymać po finałach ME. Ale to święte prawo Trenera Roku 2016…
Adam Godlewski
Tekst ukazał się w ostatnim numerze Tygodnika „Piłka Nożna” (7/2017)
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.