Adrian Siemieniec skomentował porażkę z Zagłębiem. „Zabrakło utrzymania intensywności po zdobyciu bramki”
Szkoleniowiec mistrzów Polski nie ukrywał sporego roczarowania porażką w meczu z Zagłębiem Lubin (1:3). Przegrana z Miedziowymi może kosztować Jagiellonię szanse na obronę tytułu.
Białostoczanie po ostatniej w tym sezonie potyczce w Europie musieli wrócić na dobre do ligowej rzeczywistości. Na Podlasie przyjechało Zagłębie, które miało za sobą dwa zwycięstwa z rzędu. Natomiast w wielkanocny poniedziałek mimo zmęczenia rywalizacją z Betisem, zdecydowanym faworytem była Jagiellonia.
Do pewnego momentu na Chorten Arenie wszystko wskazywało na to, że na niespodziankę lubinianie nie mają nawet co liczyć. Mistrzowie Polski prowadzili i byli lepsi od przeciwnika, ale jak się okazało tylko do czasu. Miedziowi nie zamierzali czekać tylko szukać jak najszybszego wyrównania, a w drugiej połowie zaskoczyli gospodarzy. W efekcie to drużyna trenera Leszka Ojrzyńskiego ma na swoim koncie kolejne trzy punkty, a w Białymstoku na ten moment zostało rozczarowanie, o którym na konferencji wspominał Adrian Siemieniec.
– Brakowało w tym meczu podkręcenia tempa i przyspieszenia w fazie ofensywnej. Nie utrzymaliśmy intensywności po zdobyciu bramki, a to zaważyło, że przegraliśmy. Wiadomo, że jako drużyna będąca wyżej w tabeli, oczekuje się dominacji nad przeciwnikiem i spychania go do obrony niskiej. Ale dzisiaj popełnialiśmy błędy dosyć proste w rozegraniu, co Zagłębie wykorzystało – mówił szkoleniowiec Jagiellonii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Źle dobrany pierwszy skład i zmiany…