Sezon 2019-20 miał być ostatnim w długiej i bogatej karierze Aritza Aduriza. Doświadczony napastnik chciał zawiesić buty na kołku, jednak jego plany pokrzyżowała pandemia koronawirusa.
Aduriz pogra jeszcze w piłkę kilka miesięcy (fot. Reuters)
Cały świat walczy dziś z tym niewidzialnym, ale śmiertelnie groźnym przeciwnikiem i nie inaczej jest w przypadku Hiszpanii, która jest jednym z największych ognisk koronawirusa w Europie. Rozgrywki piłkarskie w kraju zostały oczywiście zawieszone, co dla wielu zawodników – w tym własnie Aduriza – okazało się sporym problemem.
Już dziś bowiem wiadomo, że sezonu 2019-20 nie uda się zakończyć przed 30 czerwca, co jeszcze do niedawna było terminem granicznym. Problem w tym, że umowy wielu piłkarzy obowiązują właśnie do wspomnianej daty i dlatego FIFA przygotowuje specjalny projekt, który umożliwiałby ich prolongowanie na czas, który będzie niezbędny do zakończenia sezonu.
Na razie nie wiadomo, czy rozgrywki uda się przeprowadzić do końca lipca, czy potrzebne będą również sierpniowe terminy? Sam Aduriz – jak wynika z informacji dziennika „Marca” – jest skłonny zaakceptować propozycję Athletiku Bilbao i złożyć swój podpis pod nowym kontraktem, ale dopiero w momencie, gdy wspomniane reguły wejdą w życie.
Prolongata umowy pozwoli napastnikowi pomóc drużynie w decydujących meczach sezonu ligowego, a także – o ile terminy na to pozwolą – zagrać w finale Pucharu Króla, w którym Athletic zmierzy się z Realem Sociedad i będzie walczył o swój pierwszy triumf w Copa del Rey o 1984 roku.
39-latek jest związany z baskijskim klubem – z różnymi przerwami – od 2000 roku. W trakcie obecnego sezonu wystąpił on na wszystkich frontach w siedemnastu meczach, w których strzelił jednego gola.