Luis Enrique wymienił napastnika – żadnego z
podstawowych, lecz jedynie kandydata do miana atakującego numer cztery,
pierwszego zmiennika tercetu MNS, o ile tej pozycji już nie wywalczył sobie Arda
Turan. Przybywa z Valencii, za 30 milionów euro, Paco Alcacer, a na wypożyczenie
tamże wędruje Munir. Z pozoru jest to znakomita roszada, gdyż Alcacer to
zawodnik wciąż młody – liczy sobie 22 lata – ale już renomowany, reprezentant Hiszpanii,
zaś Munir to ledwie wschodząca gwiazdka. Jednak czy na pewno?
Na Camp Nou trafił nowy napastnik – Paco Alcacer
Alcacer stylu gry Barcy będzie się musiał
dopiero uczyć, Munir go już świetnie zna. Alcacer to typowa „9”, może zająć w
jedenastce miejsce Luisa Suareza, ale już Leo Messiego czy Neymara –
niekoniecznie. Munir natomiast równie dobrze jak w środku pola karnego rywali
radzi sobie na obrzeżach szesnastki. Ponadto – po fatalnym pod względem
skuteczności sezonie 2015-16, kiedy to psuł sytuacje stworzone przez kolegów, w
tym jest już skuteczny, noga mu nie drży gdy znajdzie się w sytuacji sam na sam
z bramkarzem rywali, co uwodnił w Superpucharze Hiszpanii, o letnich meczach
sparingowych nie wspominając. Kiedy Munir okrzepł, dojrzał, dorósł do gry z takimi
partnerami jak członkowie tria MNS, Luis Enrique oddaje go do innego zespołu, jakby
tam miał nauczyć się czego więcej, niż w Barcelonie.
Ruch ten budzi więc sporo wątpliwości. Natomiast
coraz widoczniejszy jest fakt, że Barcelona stała się głównym sponsorem
Valencii. W ostatnich latach za pięciu piłkarzy: Davida Villę, Jordiego Albę, Jeremiego
Mathieu, Andre Gomesa oraz Paco Alcacera, klub z Katalonii zapłacił Che aż 139
milionów euro. Inna rzecz, że trzej pierwsi zawodnicy znakomicie się na Camp
Nou sprawdzili.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.