Przejdź do treści
Alfabet sezonu zasadniczego w Ekstraklasie

Polska Ekstraklasa

Alfabet sezonu zasadniczego w Ekstraklasie

To był najdłuższy sezon zasadniczy w historii ESA37, ale wydłużony z przyczyn od nikogo niezależnych. Zakończył się bez wielkich niespodzianek, co nie znaczy, że tak samo będzie za kilka tygodni.

Jak wyglądał sezon zasadniczy w PKO Bank Polski Ekstraklasie? (fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)

 

ZBIGNIEW MUCHA


A jak Arka. Po fazie zasadniczej na przedostatnim miejscu w tabeli. Nie bez szans na utrzymanie, ale z szansami niewielkimi. Działo się w Gdyni w przekroju całego sezonu tyle, że obdzielić można kilka innych klubów. Brak pieniędzy, zdegustowani takim obrotem spraw piłkarze, trzech różnych prezesów w ciągu właściwie pół roku, czterech trenerów i w końcu także zmiana właściciela. 

B jak Brown. Felicio Brown Forbes. Dr Jekyll. Napastnik, którego chciałby mieć w swoich szeregach niejeden zespół. Kostarykanin urodzony w Berlinie od lipca gra w Rakowie; w sezonie zasadniczym zdobył 9 bramek, dwie dołożył w Pucharze Polski. Nieźle.

C jak COVID-19. Storpedował rozgrywki PKO Bank Polski Ekstraklasy, podobnie jak wszystkich innych lig na świecie. Przerwa w Polsce trwała około 80 dni. 

D jak Dualizm po krakowsku. To rzadkość. Michał Probierz, jako trener Cracovii pracuje już niemal trzy lata (dłużej od niego tylko Marcin Brosz w Zabrzu i Marek Papszun w Częstochowie), a od półtora roku decyduje w klubie o wszystkim (oczywiście za zgodą właściciela), jako że funkcję szkoleniowca łączy z posadą wiceprezesa. Jest największą gwiazdą Cracovii, podobnie jak Jakub Błaszczykowski Wisły. Ten z kolei stał się współudziałowcem Białej Gwiazdy, a w roli prezesa obsadził swojego brata.

E jak Ekstraklasa S.A. Organizator rozgrywek musiał wykazać się przede wszystkim podczas prac nad ich restartem. Dzięki temu, że polska liga wróciła już 29 maja wzrosło zainteresowanie nią zagranicą. Rozmaite pakiety pozwoliły obserwować rozgrywki w kilkunastu krajach. Prezes zarządu spółki Marcin Animucki twierdził, że dzięki tak szybkiemu powrotowi na boiska udało się uratować co najmniej sto tysięcy miejsc pracy. 

F jak Forbes. Felicio Brown Forbes. Mr Hyde. Druga twarz napastnika Rakowa. Gdyby tak bardzo nie irytował nieskutecznością, miałby na koncie 18 goli. 

G jak Gytkjaer. Christian, Duńczyk, napastnik Lecha. Tylko do końca sezonu, czego pewnie poznaniacy nie mogą odżałować. Choć – uwaga – być może pojawiło się dla fanów Kolejorza światełko w tunelu, a zapalił je sam Gytkjaer przyznając na łamach „Super Expressu”, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji na temat przyszłości i tak naprawdę widzi też argumenty przemawiające za pozostaniem w Lechu. Zapewne najważniejszym z nich mogłaby być podwyżka. Duńczyk – według różnych źródeł – zarabia od 120 do 200 tysięcy złotych miesięcznie, ale na swoją gażę pracuje solidnie. Niedawno wkroczył do dziesiątki najlepszych snajperów w całej historii klubu. W kolejnych sezonach strzelał 19, 12, 11, a w tym już 20 goli. Mało prawdopodobne, by nie sięgnął po koronę króla strzelców przełamując w końcu hiszpański monopol.


H jak Hiszpan.
Bo Hiszpan w polskich warunkach oznacza przeważnie snajperską jakość. Sezon zasadniczy również miał swoich bohaterów zza Pirenejów. Poziom trzymali Igor Angulo (12 bramek) i Jesus Jimenez (11), tudzież Jesus Imaz (11) i Jorge Felix (14). Kto wie jednak, czy najjaśniejszą wśród nich postacią nie był kompletny nowicjusz, mianowicie Dani Ramirez. Błyszczał w I lidze w ŁKS, błyszczał po awansie do Ekstraklasy, nie przestał po zimowym transferze do Lecha, gdzie otrzymał trzykrotnie wyższe wynagrodzenie niż w Łodzi.

I jak Inwestycja. Legia potrafi sprzedawać zawodników, nikt tak nie zarabia na transferach jak stołeczny klub. Żeby wyjąć, trzeba jednak najpierw włożyć. Albo wyłożyć. Legia rozbiła więc bank, zapłaciła w lutym 1,8 mln euro za 21-letniego pomocnika Zagłębia Lubin, Bartosza Slisza, ustanawiając tym samym wewnętrzny rekord ligi. Kluczowy gracz Miedziowych, w Warszawie ma kłopot z przebiciem się do składu, ale to piłkarz nietuzinkowy i nietuzinkowo w końcu Legia na nim zarobi.

J jak Jedlicze. Konkretnie Nafta. Pierwszy klub Sławomira Peszki musi jeszcze poczekać na powrót swego wychowanka. Ten bez pracy był od marca, po tym jak rozwiązał kontrakt z Lechią (spór o pieniądze). Umiejętnościami pasowałby do kilku klubów Ekstraklasy, wybrał jednak okręgówkę, konkretnie Wieczystą Kraków. Z nim w składzie bogaty klub (za całym projektem stoi Wojciech Kwiecień, właściciel sieci aptek, jeden ze sponsorów Wisły Kraków) chce awansować do IV ligi, a potem jeszcze wyżej. Angaż 44-krotnego reprezentanta Polski wywołał spory szum w środowisku i nie wszystkim przypadł do gustu. Dariusz Dziekanowski, felietonista „Przeglądu Sportowego”, przy okazji tej historii użył słów „degradacja” i „patologia”. Peszko deklaruje jednak, że przyszedł dla Kwietnia, by pomóc zrobić dwa awanse. Chce dać jakość sportową, nie zerkać tylko na stan konta. Tymczasem Cezary Kowalski z Polsatu Sport podał, że Sławomir w okręgówce zarabiać ma 40 tysięcy złotych miesięcznie netto, więc za dwa lata (rok plus ewentualnie rok przedłużenia) zgarnąłby niemal milion złotych.

K jak Kosa. Kamil Kosowski, ekspert Canal+. Nie gryzł się w język, gdy podczas transmisji jednej z ostatnich kolejek sezonu zasadniczego, powiedział, że jest mianowicie przerażony faktem, iż taka drużyna jak Śląsk Wrocław może walczyć o brązowy medal mistrzostw Polski. Można się zgadzać lub nie, ale podobała nam się odważna recenzja eksperta, nawet jeśli…

L jak Lavicka. Vitezslav, trener wspomnianego Śląska. Pracę zaczął w styczniu 2019 roku. Cieszył się od początku sympatią (świetnie i szybko poradził sobie z przyswojeniem języka polskiego) i szacunkiem jako szkoleniowiec wielce utytułowany w ojczyźnie. Pracował więc we Wrocławiu solidnie, choć szału nie było. Utrzymał drużynę w elicie, a nowy sezon zaczął od dziewięciu meczów bez porażki, w dodatku niejednokrotnie Śląsk grał wówczas bardzo dobrą piłkę. Im dalej w las, tym styl się zagubił, ale punkty wciąż się zgadzały. Doszło do tego, że WKS finiszował na trzeciej pozycji z apetytami na dalszą walkę o europejskie puchary. Lavicka z bardzo przeciętnych piłkarzy wykrzesał 120 procent ich możliwości. Trafił też z kilkoma transferami – Płachety, Stigleca, Putnockiego… I choć drużyna nie przypominała Brazylii, a bardziej Czechy, a może nawet Czechosłowację, to trener jako jedyny w tym sezonie wyróżniany był aż dwukrotnie tytułem najlepszego szkoleniowca miesiąca. Ponieważ Śląsk po pięciu latach przerwy awansował do grupy mistrzowskiej, trener mógł skorzystać z aneksu automatycznie przedłużającego umowę aż do czerwca 2022 roku, co też uczynił.

Ł jak ŁKS. Wielka tajemnica. Drużyna grająca przyjemny dla oka futbol właściwie nieustannie okupuje ostatnią pozycję w tabeli. Po angażu Arkadiusza Malarza i Macieja Dąbrowskiego beniaminek miał zyskać równowagę między chwalonym atakiem a przeciekającą defensywą. Efekt był krótkotrwały, wciąż powtarzają się te same błędy obrońców, niewymuszone straty piłki owocują straconymi bramkami. Przed rundą finałową ŁKS miał 14 punktów straty do bezpiecznej lokaty, aż 20 do drugiego z beniaminków, czyli Rakowa. Nie pomogła zmiana trenera – hołdującego ofensywnemu stylowi gry Kazimierza Moskala zastąpił Wojciech Stawowy, wracający do ligi po wieloletniej przerwie i nie był to powrót udany. Po 0:3 z Jagiellonią trener przepraszał kibiców: – Przyszedłem w konkretnym celu i na chwilę obecną tego zadania kompletnie nie realizuję – powiedział. Paweł Mogielnicki z portalu 90minut.pl wyliczył po rozegraniu 30 kolejek, że ryzyko spadku łodzian wynosi 99,994%. Sporo. Czy byłoby niższe gdyby został w klubie Ramirez? Tego nie sprawdzimy, w każdym razie właściciel ŁKS sprzedając Lechowi Hiszpana za 500 tys. euro zapewne brał pod uwagę zapis w kontrakcie zezwalający Ramirezowi, w razie spadku z ligi, ewakuować się z Łodzi za darmo…

M jak Młodzieżowcy. Przepis miał pobudzić kluby do działania, utorować drogę do dużej piłki młodym zawodnikom, udrożnić kanały wcześniej zatkane. W praktyce wyszło nieźle. Były co prawda kluby gdzie konieczność wystawiania obligatoryjnie do składu młodzieżowca stanowiła pewną niedogodność, ale też wiele klubów ewidentnie zyskało na tym, że na boisku pojawiali się młodzi gracze. Nie wiadomo bowiem czy tak mocną pozycję w Górniku wywalczyłby Przemysław Wiśniewski, czy w Śląsku na skrzydle biegałby Przemysław Płacheta, w Jagiellonii Bartosz Bida, a bramki dla Zagłębia zdobywał Bartosz Białek. Co więcej, są kluby, jak choćby Lech, które opierając się na młodzieży próbują wręcz przemodelować swoją filozofię, a Kamil Jóźwiak, Tymoteusz Puchacz, Robert Gumny czy choćby – zbyt rzadko wykorzystywany – Jakub Moder należą do filarów KKS. Natomiast Legia, czyli lider tabeli, w gronie młodzieżowców miała na ławce najdroższego piłkarza kupionego kiedykolwiek przez polski klub (Slisz), w bramce najdroższego sprzedanego z Ekstraklasy (Radosław Majecki), a na lewej obronie prawdopodobnie przyszłego transferowego rekordzistę polskiej ligi (Michał Karbownik).

N jak Niemożliwe nie istnieje? Mowa o Piaście i jego nadziejach na obronę tytułu. Teoretycznie team pana Waldemara jest słabszy niż przed rokiem, a Legia silniejsza. To jednak tylko teoria. Piast nie ma presji, ma korzystniejszy terminarz, rok temu przed rundą finałową również miał 7 oczek straty do Legii (i Lechii). Poza tym przemawia za nim historia – w ostatnich pięciu latach lider sezonu zasadniczego tylko raz (2016) był najlepszy po 37 kolejkach. Aczkolwiek pierwszy mecz rundy finałowej, domowa porażka z Lechem, mocno zredukowała i tak przecież niewielkie szanse Piasta.

O jak Olek. Właściwie Aleksander. Buksa. Ponieważ dopiero 17-letni, to za Olka się nie obrazi. Perełka w kadrze Wisły Kraków, zakochany w tym klubie, wzorujący się na bracie Adamie, ale talentem – według wielu opinii – go przewyższający. Najmłodszy zdobywca ligowej bramki w historii Białej Gwiazdy. Nad wiek dojrzały. Ponoć interesuje się nim Napoli, ponoć wypytywała Barcelona. Nawet jeśli podzielimy te doniesienia przez dwa, to i tak rośnie w polskim futbolu kawał napastnika.


Ó jak Ósemka.
Mityczna. Każdy chce grać w mistrzowskiej, choć mało kto do niej pasuje. Wielu było rozczarowanych tegorocznym brakiem do niej promocji, najmocniej Zagłębie i Raków. Pierwsi mają od lat ambicje i skład upoważniający do myślenia o ataku na podium, drudzy, choć tylko beniaminek, prezentowali na tyle poważny futbol, że patrzyli do góry zamiast oglądać się na dół. W każdym razie podział na lepszych i gorszych nastąpił już po 29. kolejce sezonu zasadniczego, a nigdy wcześniej, odkąd obowiązuje formuła ESA37, tak szybko nie wyjaśniła się ta kwestia. Co interesujące jednak – jak czytamy na Ekstraklasa.org – w całej historii formatu ESA37 żadna z drużyn, które zajmowały lokaty w czołowej ósemce po przedostatniej serii spotkań w zasadniczej fazie sezonu, nie wypadła z niej też i po końcowym gwizdku arbitra w 30. serii. Natomiast tym razem w przedostatniej kolejce miejsce nad kreską zapewniło sobie sześć drużyn, wcześniej pewny swego był Piast, a Legia zaklepane miejsce w grupie mistrzowskiej miała od 25. kolejki.

P jak Pechowiec. Rafał Wolski. Tyleż utalentowany, co kruchego zdrowia. W pełnej formie należał do najlepszych w lidze. Zimą 2018 i 2019 roku zrywał więzadła krzyżowe. Na początku marca jego kontrakt z Lechią został rozwiązany z winy klubu. Wolski przygotowywał się więc z Wisłą Płock do wznowienia zawieszonych rozgrywek. Na jednym z treningów znów nie wytrzymało kolano. Przeszedł operację i kilka miesięcy poczeka na debiut w nowej drużynie.

Q jak Queens Park Rangers. Klub z angielskiego zaplecza poinformował rok temu, że nie przedłuży kontraktu z Pawłem Wszołkiem. We wrześniu doszło do finalizacji rozmów piłkarza z Legią i był to jeden z najciekawszych transferów tego sezonu. Wszołek (6 goli, 8 asyst) wniósł energię i jakość, a razem z Marko Vesoviciem umeblowali prawą flankę legionistów tak, że stała się najmocniejszą stroną drużyny zmierzającej po mistrzowski tytuł. 

R jak Roszady. Trenerskie. Tych było akurat niewiele. Dokładnie 10, ale w Płocku zaraz na samym początku została ona wymuszona osobistymi problemami Leszka Ojrzyńskiego, do dwóch zmian doszło w Koronie, aż do trzech w Arce. W dziewięciu klubach przez cały, 30-kolejkowy sezon pracowali ci sami szkoleniowcy. 

S jak Serbskie niewypały. Ivan Obradović – ciągle niestary, wręcz w najlepszym piłkarskim wieku, obrońca, który Legii miał dać jakość niespotykaną. Z ciekawą karierą w lidzie serbskiej, hiszpańskiej, belgijskiej. Efekt? 6 ligowych występów, w sumie niespełna 500 minut gry, ale to wszystko w trzecioligowych rezerwach! Czyli w rozgrywkach, które już zakończyły zabawę, więc Obradović swojego dorobku nie poprawi, a w pierwszym zespole nie zadebiutuje. Co więcej, jak mówili naoczni obserwatorzy jego popisów, bywało, że w III lidze był najsłabszy na boisku. Najgorsze, z punktu widzenia Legii, jest to, że kontrakt ma jeszcze ważny przez rok. Klub chętnie oddałby go za darmo, ponieważ roczne uposażenie 27-krotnego reprezentanta Serbii to 400 tysięcy euro. Jeśli wypełni kontrakt, Legia wtopi około miliona euro. O palmę pierwszeństwa z Obradoviciem w temacie: „najgorszy transfer sezonu” mógłby rywalizować Ognjen Mudrinski. Kolejny serbski niewypał obecnie wypożyczony z Jagiellonii do Goricy. I znów, na początku wszystko się zgadzało, czołowy strzelec ligi serbskiej miał być armatą, której Jagiellonii brakowało, więc zapłaciła 600 tysięcy euro, by ten stan rzeczy zmienić. Nie wyszło. Inna rzecz, że prezes Cezary Kulesza nie traci rezonu twierdząc, że gdyby odpalił Mudrinski, to kłopot miałby Patryk Klimala, a tak młodego Polaka udało się sprzedać za 4 mln euro do Celticu. 

Ś jak Świerczewski. Michał, właściciel prężnej firmy x-com i Rakowa Częstochowa. Miał plan na ten klub i realizuje go konsekwentnie. Ma świetnego trenera, coraz lepszych piłkarzy, za kilka miesięcy pewnie również stadion. Nowoczesny menedżer, nie bojący się niekonwencjonalnych ruchów i sądów. Było o nim głośno gdy ustalił sumę odstępnego za Marka Papszuna, oraz gdy opublikował awaryjny plan na dokończenie rozgrywek podczas szalejącego wirusa. Bawi się za swoje pieniądze i robi to mądrze.

T jak Telewizja. Obawiano się jak wyglądać będą transmisje ze stadionów bez ludzi, bez atmosfery, z głuchymi odgłosami kopanej piłki. No to już wiadomo, że wyglądają całkiem nieźle. Operatorzy starają się tak pokazywać ligę, by skupiać się na boisku, trybun przesadnie nie eksponując, w dodatku podkładany dźwięk dopingu przy odrobinie dobrej woli pozwala zapomnieć o niedogodnościach. Tyle pochwał. Wznowienie rozgrywek było niejako wymuszone przez telewizję, która zakupując prawa mediowe płaci ogromne kwoty klubom, a nie mogąc pokazywać produktu, nie była zainteresowana wypłatą ostatniej transzy z bogatego kontraktu telewizyjnego. Sęk w tym, że abonenci stacji pokazującej rozgrywki, wyboru nie mieli. Nikt się ich nie pytał, czy przypadkiem nie chcą obniżki abonamentu w związku z tym, że nie mogą oglądać tego, za co w głównej mierze zapłacili.


U jak Umowy.
Czyli piłkarskie kontrakty. Z powodu pandemii zostały anektowane. Te wygasające 30 czerwca prolongowane do rzeczywistego końca sezonu, a wszystkie na czas nicnierobienia odpowiednio obniżone, by ratować klubowe finanse, gdy liga była zamrożona. No, prawie wszystkie, bo jednak nie wszyscy się na solidarnościowe cięcia zgodzili, a najgłośniej było o proteście kapitana Cracovii – Janusza Gola.

V jak Van. Mickey van der Hart i Pelle van Amersfoort. Pierwszy nie przypomina Mickey Mouse, drugi nie jest podobny do Pelego. O obu było jednak głośno. Lech długo przekonywał, że trafił na dobrego bramkarza, co nie jest prawdą, bo nawet jeśli Van der Hart potrafi grać nogami, to dopóki IFAB nie zmieni przepisów gry zakazując bramkarzom gry rękami, dopóty umiejętności lechity mieć będą drugorzędne znaczenie. Natomiast drugi z Holendrów, pozyskany przez Cracovię za darmo z Heerenveen bardziej ofensywny pomocnik niż napastnik, zdobył w sezonie zasadniczym 7 bramek i dorzucił do tego 3 asysty. Udany transfer Pasów.

W jak Wieża. Tomas Petrasek, czeski stoper Rakowa to jeden z najbardziej cenionych obrońców w lidze. Dwa metry wzrostu, sto kilo wagi, 6 goli w 29 występach. Potwór. Ale bardzo sympatyczny. Po tym, jak Raków nie zakwalifikował się do górnej ósemki objaśnił przed kamerami C+, że nie tylko jemu z tego powodu jest smutno, ale powinno być wszystkim oglądającym ligę, skoro tak grającego zespołu nie będzie w grupie mistrzowskiej. Na pewno jednak nie było mu smutno, gdy właściciel w uznaniu jego zasług, dwukrotnie dawał mu podwyżkę mimo ważnego kontraktu.

Z jak Zibi. Konkretnie prezes PZPN, czyli Zbigniew Boniek. Różnie ocenia się jego kadencję, niemniej nawet jeśli nie jest wizjonerem, to daj Boże, by wszyscy zawiadowcy polskiego futbolu kończyli robotę w takim stylu. Kiedy pandemia zaczęła dusić polski futbol, PZPN uruchomił pakiet pomocowy dla klubów. I znów – nawet jeśli kwota 116 milionów złotych, jaką federacja się pochwaliła, nie oznacza, a nie oznacza, 116 milionów zupełnie nowych środków, to i tak dla wielu podmiotów może stanowić życiodajną kroplówkę. Boniek konsekwentnie zabiegał również o to, by w Polsce szybko zaczęto grać w piłkę dowodząc nie bez racji, że czekając na definitywny (czy to możliwe?) koniec zagrożenia wirusem, możemy nie doczekać niczego. Skutecznie lobbował u premiera RP, w związku z czym PKO Bank Polski Ekstraklasa wznowiła rozgrywki tuż za niemiecką Bundesligą, w wielu kwestiach dotyczących bezpieczeństwa wzorując się na Niemcach, sama stając się przy okazji wzorem dla innych. A już całkiem niedawno, jakby na zamówienie pod niniejszy tekst, prezes pokusił się o rozdanie wyróżnień indywidualnych dla najlepszych aktorów części zasadniczej sezonu 2019-20. I tak wśród trenerów wskazał Marka Papszuna, najlepszym piłkarzem obwołał Michała Karbownika, a objawieniem – Bartosza Białka. Brawo. 


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 25/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej