Dla amerykańskiego soccera był tym, kim dla koszykówki Michael Jordan, a hokeja – Wayne Gretzky. Landon Donovan zwycięstwem w finale MLS 2015 zakończył piłkarską karierę.
Landon Donovan postanowił zakończyć karierę
Budzące w Europie uśmiech na twarzy porównania do Jordana i Gretzky’ego w ojczyźnie zawodnika są traktowane serio. Donovan, otwierając się przed kamerą ESPN w wywiadzie nagranym przed ostatnim meczem sezonu, ale wyemitowanym po nim, tłumaczył, że jest zmęczony futbolem. W marcu skończy dopiero 33 lata.
Ambasador
– Jestem wypalony – mówił. – Potrzebuję przerwy, czasu, żeby odetchnąć i odpocząć, wyleczyć ciało i odzyskać świeżość głowy. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, i czuję się z tym dobrze… Nie czuję, że muszę grać, nie czuję żadnej odpowiedzialność. Po ponad 20 latach to dla mnie nowe uczucie. Chcę podróżować bez myśli, że będę grał w piłkę. Wreszcie będę mógł poznawać ludzi i nowe miejsca. LeBron James i Kobe Bryant nie muszą promować swojego sportu tak jak ja. To jest wyczerpujące. (…) Muszę przemyśleć czy chcę grać. Jeśli odpowiedź będzie brzmiała tak, wtedy ustalę, gdzie i jak długo. Jestem na etapie kiedy. Aby wrócić, musiałbym to zrobić z odpowiednim nastawieniem głowy.
Amerykańscy dziennikarze łapią się słowa „jeśli”, jednak dla wielu z nich to nagłe ocieplenie uczuć w kierunku napastnika. Od 2011 roku Donovan zagrał w reprezentacji tylko ośmiokrotnie i gdy był odpalany przez selekcjonera jankesów Juergena Klinsmanna z finałowej kadry na tegoroczny mundial w Brazylii, fala oburzenia szybko przeszła pod naporem rozliczenia zawodnika z formy w ostatnich sezonach. Odpowiedział w lidze, zostając w Los Angeles Galaxy najlepszym asystentem rozgrywek (19 kluczowych podań), zostawiając w tyle konkurencję: Thierry’ego Henry’ego, Robbiego Keane’a i Obafemiego Martinsa, oraz dorzucając 10 goli. Łączne 29 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej wypracował w 28 meczach. Czy to statystyki wypalonego piłkarza?
Decyzję Klinsmanna ilustrowano zdjęciami Donovana z treningów z wyraźnie opiętą na wystającym brzuchu koszulką. Wracał po kontuzji, w wywiadach zapowiadał, że niczego nie chce dostawać za zasługi, to dla najlepszego strzelca, asystenta i rekordzisty w liczbie występów w historii reprezentacji USA wyrzucenie kosztem Chrisa Wondolowskiego, Jozy’ego Altidore’a i Arona Johannssona było zwykłym policzkiem.
Złoty Puchar na pocieszenie
Dla rozwoju soccera w Stanach Zjednoczonych odrzucił coś, do czego dąży każdy amerykański piłkarz naprawdę kochający tę dyscyplinę – karierę w Europie. Na fali otwarcia rynku za oceanem na najatrakcyjniejsze ligi Starego Kontynentu mógł zostać ambasadorem w Premier League lub Bundeslidze i grać z Davidem Beckhamem i Robbiem Keane’em w szczytowych momentach ich karier, a nie blisko sportowej emerytury. W MLS miał gwiazdorski kontrakt – funkcjonował na specjalnych prawach zbliżonych do Becksa, ale zawsze zajmował miejsce w drugim rzędzie. Kiedy był potrzebny, stawiał się zawsze. Swoje marzenia rozmieniał na drobne w reprezentacji na mecze z Gwatemalą w Złotym Pucharze CONCACAF, których przez różnicę czasu Tim Howard nawet nie oglądał, odpoczywając przed kolejnymi meczami Evertonu w angielskiej ekstraklasie. Dzięki znajomości języka hiszpańskiego robił za maskotkę, reklamując ligę za meksykańską granicą. Z wyrobionym nazwiskiem wyrwał się do Europy na kilka tygodni trzykrotnie. Do Bayernu Monachium w 2009 i Evertonu w 2010 i 2012 roku.
W wywiadach opowiadał o miłości do rodzinnej Kalifornii i trudach w przystosowaniu się do życia w Niemczech w czasie pobytu w Bayerze Leverkusen. – Kibicem Evertonu zostaje się raz na całe życie – powiedział po otrzymaniu od kibiców klubu z Liverpoolu tytułu piłkarza miesiąca w trakcie pierwszego wypożyczenia. Propozycja transferu na Goodison Park została odrzucona przez LA Galaxy. – Uwielbiam Premier League i chętnie oglądam te rozgrywki nie tylko ze względu na moich kolegów, którzy tam grają – mówił w kolejnym z wywiadów. Na dobre został w MLS, dając lidze więcej niż nazwisko i twarz. Łącznie aż sześciokrotnie wygrał rozgrywki, a tylko raz przegrał w finale.
Problem z Klinsim
Pierwszy raz o odpoczynku od futbolu mówił w październiku 2012 roku, tłumacząc się zmęczeniem fizycznym i psychicznym. Wtedy w tle nieprzypadkowo przewijał się temat drużyny narodowej. Kolejna kontuzja kolana uniemożliwiła zawodnikowi udział w zgrupowaniu, co miało odbić się na kontaktach z Klinsmannem. – Kiedy nigdy nie miałeś urazów i nagle ich doznajesz, myślę, że ludzie zaczynają zadawać pytania. Może udaje? Może nic mu nie jest? Może nie chciał przyjechać? To naprawdę frustrujące – tłumaczył w innej rozmowie z ESPN.
Później mówił o emeryturze po zakończeniu kontraktu z Galaxy w 2013 roku. Dał sobie jeszcze sezon i jeszcze we wrześniu zapowiedział, że mecz, w którym LA odpadnie z fazy play-off, będzie jego ostatnim.
– Martwię się o przyszłość reprezentacji. Mam nadzieję, że sprawy ułożą się dobrze, ale jej bliższa przyszłość nie jest dla mnie świetlana – powiedział, nie wymieniając Klinsmanna z nazwiska i zaznaczając, że nastał czas nowych liderów.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.