Przejdź do treści
Analiza: Nowe rozdanie przy Łazienkowskiej

Polska Ekstraklasa

Analiza: Nowe rozdanie przy Łazienkowskiej

Najpierw było bardzo głośno i nieprzyjemnie, walka o Legię między jej właścicielami przypominała burze z gradobiciami, spotęgowane jeszcze wybuchami wulkanów. A potem zrobiło się bardzo cicho, i dotychczasowy większościowy udziałowiec Dariusz Mioduski przejmuje klub z Łazienkowskiej w absolutne władanie już bez takiego medialnego rozgłosu. Raczej w zgodzie z kultywowanym w kręgach biznesowych powiedzeniem, że pieniądze lubią ciszę.

Choć nie obyło się bez informacyjnego przecieku. Tydzień przed planowanym ogłoszeniem werdyktu (z najlepszego w tym względzie źródła można było się najpierw dowiedzieć, że około wtorku, następnie dominowała data czwartkowa) opinia publiczna dowiedziała się, że Mioduski skutecznie skorzystał z zapisów we właścicielskiej umowie w kwestii wykupu mniejszościowych udziałowców. Obyło się zatem bez zapowiadanego użycia procedury shoot-out. W przekazach (jako pierwszy temat poruszył portal www.firsteleven.com) pojawiła się suma 50 milionów za 40 procent akcji, czyli po 25 dla każdego z duetu Bogusław Leśnodorski – Maciej Wandzel. Z adnotacją od wtajemniczonych, że dwaj akcjonariusze, którzy pożegnają się teraz ze sportową spółką lub zostaną zmarginalizowani (spekulowano, że Leśnodorski ma pozostać w Legii, tyle że nie w zarządzie, ale w radzie nadzorczej spółki; choć po prawdzie nawet najbardziej zainteresowany jeszcze w niedzielę nie wiedział, jak potoczą się jego dalsze losy; tzn. nie zdążył podjąć decyzji), także przygotowali ofertę. Również liczoną w dziesiątkach milionów złotych, jednak na transakcję w tę stronę ochoty nie miał rozdający karty na finiszu długich rozmów posiadacz większościowego pakietu akcji.

W związku z przesądzoną już zmianą właścicielską ruszyła giełda nazwisk. Po pierwsze tych, które mają pojawić się w nowym rozdaniu przy Ł3 – z Tomaszem Zahorskim w roli prezesa na czele. Poproszony o komentarz w tej kwestii przez „PN” Mioduski, odpisał: – Prawdą jest, że finał rozmów powinien nastąpić w najbliższym tygodniu. Do zakończenia sprawy nie będę niczego komentował.


Ekstraklasa nadal domeną Wandzela

A DM trzeba oddać, że jest niezwykle konsekwentny. W sierpniu ubiegłego roku, udzielając wywiadu tygodnikowi „Piłka Nożna”, przyznał – sentymentalnie, wcale nie biznesowo – że zakłada, iż Legii nie sprzeda nigdy, gdyż jest dla niego spełnieniem największego życiowego marzenia. – Ludzie z reguły nie wierzą, gdy powtarzam, że do Legii nie podchodzę jak do zwykłego biznesu. Prawda jest taka, że w tym momencie to przede wszystkim pasja, choć wymagająca ciężkiej, cięższej niż się spodziewałem, pracy. Owszem, wierzę, że systematycznie podnosimy wartość klubu, nie ma jednak koncepcji, żeby spieniężyć akcje. Oczywiście jest możliwe, że jeśli dojdziemy do finansowej ściany, a nadal będziemy chcieli się rozwijać, to znajdziemy kogoś, kto będzie w stanie nam pomóc w tym zakresie, ale Legia nie jest na sprzedaż – mówił wówczas. I dotąd dotrzymuje słowa.

O tym, czy – i konkretnie jaką – nową rolę w Legii dostanie Leśnodorski, i czy Wandzel odsprzeda akcje, czy zdecyduje się zatrzymać 20-procentowy pakiet, dowiemy się zapewne szybciej niż później. Choć, jak można usłyszeć od uczestników niełatwych negocjacji, na 100 procent wszystko nie wyjaśni się jeszcze w pierwotnym, czyli wtorkowym terminie. Na koniec poprzedniego tygodnia przesądzone miało być jedynie to, że niezależnie od ostatecznie wdrożonego scenariusza Wandzel będzie nadal reprezentował aktualnego mistrza Polski w spółce Ekstraklasa, w której pełni funkcję przewodniczącego rady nadzorczej. Pozostanie Leśnodorskiego w klubie wydaje się o tyle logiczne, że przez ponad cztery lata pracy przy Ł3 – najpierw jako najemny prezes klubu jeszcze pod rządami ITI – stał się nie tylko jego twarzą, ale też gwarantem (względnego) spokoju na trybunach. Mioduski nie był co prawda szczególnie zadowolony z bezpieczeństwa na stadionie – trudno zresztą, aby ktokolwiek był po mocno zawstydzającym incydencie podczas meczu z Borussią Dortmund na inaugurację występów w Champions League (który skutkował pustymi trybunami, czyli utratą wpływów, na spotkaniu z Realem Madryt) – ale urzędującemu szefowi zarządu nie sposób nie oddać, że jego polityka wobec kibiców była skuteczniejsza, i to wielokrotnie, w tym względzie niż poprzednich właścicieli. Mariusz Walter i jego ludzie mieli dobre chęci i szczytne idee na sztandarach, ale strategia twardej ręki przyniosła skutki odwrotne do oczekiwanych. Gruntowna wymiana fanów przy Łazienkowskiej nie powiodła się, zaś źle przygotowana wojna wydana chuliganom zakończyła się frekwencyjną porażką. Tymczasem Leśnodorski, choć płacił rekordowo wysokie kary, a w ostatnim okresie musiał nawet zatroszczyć się o osobistą ochronę, umiał zapełnić trybuny. I generalnie zręcznie odnajdywał się w kontaktach ze stowarzyszeniami kibiców. Zatem – nieroztropne byłoby ze strony Mioduskiego – który przecież Legię ITI zna z perspektywy rady nadzorczej – pozbywanie się takiego atutu.


MLW = Mieli Luksusowe Wyniki

Kadencja triumwiratu Mioduski – Leśnodorski – Wandzel przy Ł3 rozpoczęła się pod koniec września 2014 roku. To znaczy wtedy został oficjalnie przedstawiony trzeci bliźniak, bo duet mający już wcześniej legijne wpisy w CV w roli właścicieli działał już od niemal dziewięciu miesięcy. A jaki to okres w historii klubu – najlepiej pokazują wyniki. Po tytuły mistrza Polski stołeczny zespół sięgał w 2014 i 2016 roku, Puchar Polski zdobywał w 2015 i 2016. Jeśli do tego dodamy mistrzostwo i puchar w 2013 wywalczone już podczas prezesury Leśnego, to wyjdzie, że na krajowej scenie była to najlepsza era w ponadstuletnich już dziejach Legii. Jeszcze bardziej obfitująca w trofea niż złote cykle z lat 90., końca 60. i połowy 50. w poprzednim stuleciu. Na arenie międzynarodowej bywało oczywiście lepiej, ale w zupełnie innych dla światowego futbolu czasach, ale Legia spod znaku MLW także nie ma powodu do wstydu. Rozgrywki w edycji 2013-14 zakończyła co prawda w grupie Ligi Europy z trzema zaledwie punktami na koncie, za to w kolejnej – w 1/16 finału. W następnym rozdaniu w grupie LE punktowała tylko w dwóch spotkaniach, ale nauka nie poszła w las, ponieważ w bieżącej edycji awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów, z której w tegorocznej części zmagań przeskoczyła do fazy play-off Europa League, gdzie ponownie udział w 1/16 finału stanowił kres możliwości. Zresztą ponownie wyznaczony przez Ajax Amsterdam.

Nie można powiedzieć, że tercet MLW zastał Legię drewnianą, natomiast u schyłku współpracy wybudował murowaną – nowoczesny stadion powstał przecież w czasach ITI – ale nie tylko pod względem finansów (warto przypomnieć, że po poprzedniku rozwodzący się właściciele odziedziczyli budżet na poziomie 94,5 miliona złotych, natomiast szacowany na obecny okres obliczeniowy wynosi 283,5 miliona) wiele zmieniło się przez trzy ostatnie lata na korzyść. Pierwszą i trwałą zdobyczą jest skuteczne połączenie występów w krajowej lidze i europejskich pucharach. Żaden inny polski klub dotąd nie uporał się z tym problemem – nawet Lech Poznań, który bardzo długo zbierał się po przygodzie z kwalifikacjami LM i w grupie LE po wywalczeniu mistrzostwa w 2015 roku. Możliwość zatrudnienia większej od konkurentów liczby klasowych zawodników jest oczywiście pochodną najwyższego budżetu, ale nie wyczerpuje tematu. Trudno nie dostrzec inwestycji Legii w medycynę, specjalistyczna klinika przy ulicy Łazienkowskiej jest najbardziej widocznym na to dowodem. Szybkość regeneracji zawodników po dalekich i męczących wyjazdach – kolejnym. Choć prawdą jest również, że stołeczny klub podczas kadencji Leśnodorskiego przestał oszczędzać na wyjazdach. Jeśli organizacja podróży na mecz pucharowy – czarter, hotel, odnowa – miała kosztować milion złotych, to po prostu tyle kosztowała. Nikt nie bawił się w półśrodki, nie oszczędzano na szeroko pojętej logistyce, skoro per saldo dawało to pozytywny efekt. Za sukces trzeba też uznać pozyskanie sąsiadującego ze stadionem terenu od ulicy Czerniakowskiej pod budowę boisk treningowych. Za mniejszy – przeciągającą się inwestycję w siedzibę akademii (a to od dawna oczko w głowie Mioduskiego), która teraz powinna zyskać status priorytetowy.


Główne zadania po przesileniu

Mioduski ma wizję klubu, jest dobrze ustosunkowany w kraju – spośród dotychczasowych udziałowców Legii wypracował najlepsze kontakty z rodakiem z Bydgoszczy, prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem – ale i za granicą, gdzie działa w Europejskim Stowarzyszeniu Klubów zarządzanym przez Karla-Heinza Rummenigge z Bayernu Monachium. Najważniejsze zadania po przejęciu władzy absolutnej przy Ł3 czekają go jednak nie na zewnątrz klubu, tylko wewnątrz. Przede wszystkim – będzie musiał przekonać do siebie cenionych pracowników, którzy deklarowali odejście z Legii, gdyby właścicielska zawierucha przechyliła się na stronę większościowego udziałowca. Korekty wydają się nieodzowne, nowe rozdanie musi nieść za sobą nowe porządki personalne, ale DM publicznie komplementował na przykład dyrektora Michała Żewłakowa, którego wręcz nakłaniał w ten sposób do pozostania przy Łazienkowskiej. Nawet pomimo tego, że nie był zwolennikiem prowadzonej od kilkunastu miesięcy polityki zasilania wyjściowego składu – kosztownej i nierzadko popieranej kredytami. Co oczywiście świadczy o tym, że Mioduski jest nie tylko wytrawnym biznesmenem (i graczem), ale też ma świadomość – mimo sporego oddalenia od bieżącej, codziennej działalności klubu w pewnym okresie – że Legii w tym momencie nie stać na rewolucję, która skutkowałaby nauką. Jak bardzo bolesna bywa edukacja w zawodowym futbolu, w Warszawie przekonano się przecież przy okazji dwumeczu z Celtikiem Glasgow. I teraz już nikt, nie tylko z otoczenia Mioduskiego, nie ma zatem złudzeń, że uczyć się trzeba na uniwersytetach, nie zaś na błędach.

Druga, nie mniej istotna kwestia dotycząca wewnętrznej polityki Legii dotyczy oczywiście relacji z kibicami. Logika podpowiada, że liberalny kurs Leśnodorskiego powinien zostać zaostrzony, ale praktyka wcale nie musi tego potwierdzić. Bez fanatyków, a nawet tych, którzy mają swoje za uszami, struktury kibicowskiej w Polsce w obecnych realiach ułożyć się nie da. O ile zresztą zapełnienie trybun tak zwanymi januszami jest realne, o tyle znane z Łazienkowskiej spektakle – z oprawami cenionymi w skali globalnej – są nie do powtórzenia. Zatem i w tej kwestii Mioduski – mądrzejszy o popełnione błędy, co powinno skutkować po ponownym wlegiowstąpieniu przykładaniem większej wagi do realnej władzy, którą zapewniają posiadane aktywa – będzie skazany na kompromisy. Do których zawierania Leśnodorski, przynajmniej w początkowym okresie po przesileniu, może okazać się niezbędny…

Adam Godlewski

Tekst ukazał się w ostatnim numerze Tygodnika „Piłka Nożna” (12/2017)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej