Przed startem wielkiej imprezy piłkarskiej poddajemy analizie mocne i słabe strony jej faworytów, by wyłonić głównego kandydata do złotego medalu oraz do miana największego rozczarowania.
Anglicy są silni w bramce i ataku, ale słabsi w defensywie (foto: G.Wajda)
Najpierw sprawdźmy, co w tym temacie mają do powiedzenia bukmacherzy. Według analityków STS najmniej zarobimy, stawiając na gospodarzy imprezy – Francuzów. Za każde postawione 100 złotych, można wygrać 352 złote. Głównymi konkurentami dla Trójkolorowych w walce o zwycięstwo są reprezentacje Niemiec oraz Hiszpanii. Tutaj za każde 100 złotych można wygrać kolejno: 370 złotych i 528 złotych.
Z tradycyjnej wielkiej siódemki potęg europejskiego futbolu jeden zespół – Holandia, w ogóle nie zakwalifikował się do francuskiego turnieju. Ale w gronie potentatów z całą pewnością należy tym razem umieścić inną drużynę, nie zawsze w niej obecną, a mianowicie Belgię. Tak więc wszystko się zgadza: do siedmiu odlicz!
Bramkarze Najwyżej oceniamy Anglika Joe Harta. W końcówce sezonu był w życiowej formie, zapewnił drużynie klubowej wiele punktów. A w zespole narodowym tradycyjnie spisuje się wyśmienicie. Gdyby doznał kontuzji, w jego miejsce wejdzie olbrzym Fraser Forster, który ma potencjał równy wzrostowi. Manuel Neuer, Gigi Buffon, Thibaut Courtois także są w stanie wygrać dla swoich zespołów mistrzostwo. Rui Patricio i Hugo Lloris, choć nieco słabsi, również należą do ścisłej, kontynentalnej czołówki i z pewnością nie staną się problemem swoich zespołów. Taki z golkiperem może mieć tylko Hiszpania. Ale to zależy wyłącznie od selekcjonera. Jeśli Vicente del Bosque postawi na Ikera Casillasa, a na to się zanosi, przyznamy jego drużynie tylko 6 punktów za obsadę tej pozycji i uznamy, że jej szanse na zdobycie medalu uległy znacznej redukcji. Jeśli zaś miejsce w jedenastce uzyska David de Gea, bramkarz stanie się jednym z największych atutów zespołu.
Obrona Najsłabsi są Belgowie. Jeśli na jakichś pozycjach nie dochowali się w ostatnich latach zawodników najwyższej klasy, są to boki obrony; skrzydłowi nie mogą liczyć w atakach na twórcze wsparcie zawodników ustawionych za ich plecami. Jan Vertonghen i Toby Alderweireld to oczywiście solidni piłkarze, ale kontuzje Vincenta Kompany’ego i Nicolasa Lombaertsa sprawiają, że przynajmniej jeden z nich będzie musiał grać na środku defensywy. O postawę obrony muszą drżeć także gospodarze. Wypadli ze składu Raphael Varane oraz Jeremy Mathieu i teraz na środku zostali wyłącznie zawodnicy słynący z niepewności, popełnienia prostych błędów. A na bokach są dla odmiany futboliści solidni, ale starzy i już pozbawieni błysku w grze do przodu. Jakkolwiek nie zestawiłby kwartetu obronnego drużyny angielskiej Roy Hodgson, będzie to formacja złożona ze świetnych piłkarzy, ale niezgrana. Żaden obrońca nie może czuć się pewniakiem do wyjściowej jedenastki, ale żaden też nie jest skazany na ławkę. Selekcjoner ma duży wybór (nie powołał kilku pewniaków z eliminacji), lecz żadnej gwiazdy. Mimo braku Fabio Coentrao, na wysokości zadania powinna stanąć obrona Portugalii, a lewy defensor Raphael Guerreiro to kandydat na odkrycie imprezy. W sparingach przed Euro Niemcy grają w ustawieniu z trzema stoperami. Przyznać trzeba, że mają znakomitych graczy na tej pozycji. Mats Hummels i Jerome Boateng należą do światowej czołówki, a Shkodran Mustafi i Antonio Ruediger nie są od niej daleko. Rywale mogą tylko modlić się, żeby Loew postawił na niepewnego Joshuę Kimmicha. Niemcy powielają system od dawna stosowany przez Włochów. A tercet ich stoperów-pretorianów z Juve to już jest formacja legendarna w wymiarze całej historii futbolu. Czy Euro 2016 będzie pożegnaniem z triumwiratem w składzie Barzagli-Bonucci-Chiellini? Najlepszą formacją obrony na świecie dysponuje dziś Hiszpania, nawet bez Daniego Carvajala. Juanfran, Gerard Pique, Sergio Ramos i Jordi Alba to czterej wybitni piłkarze, a każdy z nich jest także świetny w grze ofensywnej. Jeśli do tego dołożymy Sergio Busquetsa, otrzymamy prawdziwy rygiel przed bramką Casillasa (De Gei).
Pomoc Matuidi, Pogba i Kante to trzy wielkie osobowości, razem mogą przenieść każdą górę. Ale Kante mało grał z kolegami. Hiszpania ma dwa zestawy świetnych playmakerów; jeśli zawiedzie jeden, w następnym meczu może zagrać drugi. To komfortowa sytuacja dla trenera. Toni Kroos i Mesut Oezil decydują o tym, że Niemcy o rozegranie mogą być spokojni. Natomiast słabiej wygląda sprawa z defensywnym pomocnikiem. Belgijski środek pola prezentuje się bardzo solidnie, a z Kevinem De Bruyne w roli lidera może stać się wyborną formacją. Anglicy mają taki sam problem jak z obroną: dużo talentu, mało doświadczenia i zgrania. Można stworzyć z obecnego materiału znakomitą formację (Dele Ali!, Ross Barkley!), ale czy udźwignie ona ciężar walki z zaprawionymi w bojach, znającymi się na pamięć rywalami? Może Anglia do wielkiego sukcesu będzie gotowa dopiero za dwa lata? Całkiem ciekawy zestaw środkowych pomocników mają Portugalczycy. Andre Gomes, Joao Mario, William Carvalho, Renato Sanches – zgromadzeni wokół Joao Moutinho, to może być niebawem świetna formacja. Pod nieobecność kontuzjowanych Claudio Marchisio, Marco Verrattiego i Riccardo Montolivo, straszliwa dziura zieje w środku pola reprezentacji Włoch. Jeszcze grę obronną ogarną Thiago Motta i Daniele de Rossi, ale już rozegrać nie będzie komu. Andrea Pirlo, gdyby tylko jeszcze chciał pograć, wciąż nie miałby konkurencji. Żaden mistrz Europy ani świata nie miał tak słabej pomocy, jaką dysponują dziś Włosi.
Skrzydła Wybitnych skrzydłowych dochowali się Belgowie. Ale mają przechył na lewą burtę, bo po tej stronie wolą biegać wszyscy najlepsi: Eden Hazard, Yannick Ferreira-Carrasco i Dries Mertens. Może zatem tercet operujący za plecami napastnika najlepiej byłoby ustawić tak (od prawej): De Bruyne – Hazard – Carrasco (Mertens)? Mocne flanki mają Włosi. Antonio Candreva, Lorenzo Insigne, Alessandro Florenzi, Matteo Darmian – to przez nich, wobec mizerii w środku pola i w ataku, zespół będzie próbował docierać do bramki rywali. Na sile skrzydeł od wielu lat opiera się gra reprezentacji Portugalii. Niestety, wypadli ze składu Bernardo Silva i Danny, więc Cristiano Ronaldo znów będą musieli wspomagać wyeksploatowani już Nani oraz Ricardo Quaresma. Kłopot mają Niemcy, gdyż brakuje im zarówno dobrych w ofensywie bocznych obrońców, jak i klasycznych skrzydłowych wysokiej jakości. Na flankach grają więc zawodnicy mający inne profile – Emre Can i Julian Draxler, bo Loew wzdraga się przed powierzeniem przestrzeni wzdłuż linii bocznych Andre Schuerrle i Leroyowi Sane. Niezbyt mocni na flankach są także Anglicy. Adam Lallana i Raheem Sterling to jedyni klasyczni skrzydłowi w talii Hodgsona. Trudno sobie wyobrazić, by któryś z nich mógł zostać gwiazdą imprezy. Także dla Anthony’ego Martiala i Kingsleya Comana jest chyba na to za wcześnie. Oj, przydałby się Francuzom Franck Ribery. Del Bosque zabiera na imprezę gwiazdę prowincjonalnej Celty Vigo – Nolito i rezerwowego w Realu Lucasa Vazqueza. Prócz tego jest Pedro, który nie podbił Anglii. Bardzo możliwe więc, że znów na skrzydła zostaną rzuceni David Silva i Andres Iniesta. Tak czy owak – jeśli La Roja osiągnie sukces, to raczej nie dzięki skrzydłowym, chyba że Nolito podtrzyma skuteczność z ostatnich meczów sparingowych.
Atak Tu Anglia dysponuje prawdziwa petardą. Jamie Vardy i Harry Kane to dwa tarany. Ustawienie zespołu pod nich i pełne wykorzystanie ich walorów jest jedyną drogą, jaką Trzy Lwy mogą dotrzeć do sukcesu. Siła ataku trójkolorowych opiera się na Antoine Griezmannie. Jest to mocny kandydat do tytułu króla strzelców. Francja nie miała takiego atakującego ani w 1984, ani w 1998 roku. Nieobecność Karima Benzemy nie powinna być odczuwalna, już prędzej zabraknie pominiętego Kevina Gameiro. Problemem reprezentacji Niemiec jest to, że Thomas Mueller nie może grać zarazem na prawym skrzydle, jak i na środku ataku. Obecność w kadrze na Euro Mario Gomeza i Lukasa Podolskiego trzeba traktować jako anegdotę; gdybyśmy mieli oceniać siłę formacji na podstawie obecnych kwalifikacji tych dwóch zgranych kart, Niemcy dostaliby „3″. Ale, oprócz Muellera, jest jeszcze Mario Goetze, który znakomicie odnajduje się ustawiony na szpicy w systemie 1-5-4-1. Alvaro Morata to piłkarz typu „piękny nocą”, więc jego marnym dorobkiem z sezonu klubowego nie ma się co za bardzo przejmować. Nie wiadomo zresztą, czy w wyjściowym składzie nie wystąpi weteran Aritz Aduriz. Mimo dobrze udokumentowanej klasy tych zawodników, trzeba stwierdzić, że Hiszpanie nadal nie mają środkowego napastnika dającego gwarancję, że nie zawiedzie w finałach wielkiej imprezy. Marc Wilmots ma spory zgryz. Selekcjoner Belgów dysponuje bowiem czterema „9″ niezłej, ale równej klasy. I nie potrafi podjąć decyzji, kto jest w tym kwartecie najlepszy, a kto najgorszy, bo wszystkich zabiera na Euro. Fakt, że w kadrze na finały ME znalazł się Ciro Immobile, wiele mówi o obecnej sile ataku włoskiego. Mario Balotellego już nie ma, wrócił Stephan El Shaarawy i może błysnąć na Euro, ale ani on, ani Simone Zaza, Eder czy Graziano Pelle niczego drużynie nie gwarantują; Conte będzie nimi żonglował. Tradycyjnie brak środkowego napastnika z prawdziwego zdarzenia jest największym mankamentem, żeby nie powiedzieć – kulą u nogi reprezentacji Portugalii. Kim jest bowiem jej Eder? Nikim. Już lepiej będzie, jeśli na „9″ zagra pomocnik Andre Gomes. Warto też sprawdzić, jak prezentują się przewidywania analityków STS dotyczące najlepszego strzelca Euro 2016. Wśród faworytów najczęściej wymienia się Thomasa Mullera i Cristiano Ronaldo, za których zwycięstwo można zarobić aż 704 złote, przy wkładzie 100 złotych. Tuż za plecami faworytów znajdują się Antoine Griezmann i Robert Lewandowski (kurs: 12.00).
Trener Antonio Conte powtarza, że jego żywiołem jest praca w klubie, że reprezentacja go męczy. Ale pracuje znakomicie, zrobił z Azzurrich drużynę twardą, niezawodną, ale pomysłową, potrafiącą zaskoczyć rywala. Jako selekcjoner sprawdza się znakomicie, wydaje się dziś być największym walorem reprezentacji Italii. Trudno za gwiazdę wśród trenerów nie uznać Joachima Loewa, który zdobył dwa lata wcześniej mistrzostwo świata, dokonując ciągłych roszad w składzie i taktyce. W Brazylii wreszcie dał radę, choć kilka razy balansował na krawędzi przepaści. Ale przez ostatnie dwa lata nie zawsze podejmował trafne decyzje. Roy Hodgson znakomicie przeprowadził zmianę warty w reprezentacji. Jeśli w finałach poprowadzi zespół równie wprawną ręką, jak w eliminacjach, może to oznaczać sukces. Didier Deschamps jest chłodnym analitykiem. On zawieść nie powinien, sprawia bowiem wrażenie człowieka, który w każdej sytuacji będzie wiedział, co zrobić. Fernando Santos odbudował atmosferę w reprezentacji Portugalii, scalił zespół, skodyfikował kwestie taktyczne. Ten doświadczony trener jest w stanie wycisnąć na Euro z zawodników wszystko, co się da. Marc Wilmots zawiódł na mundialu w Brazylii, gdyż nie potrafił tchnąć w zespół życia, zaproponować ciekawej taktyki. Czy wyciągnął jakieś wnioski? Nie wydaje się, by był do tego zdolny Vicente del Bosque. Przez dwa lata nie podjął żadnej męskiej decyzji odnośnie składu i taktyki, przebimbał je.
Gwiazda Największą gwiazdą europejskiego futbolu jest Cristiano Ronaldo. Nawet gdy ma słabszy dzień, pewnością siebie zaraża kolegów: patrzą na niego i już wiedzą, że wszystko jest w porządku, że mecz da się wygrać. A w reprezentacji jako lider jest jeszcze mniej zawodny niż w klubie, choć akurat na mundialu w Brazylii się nie popisał. U Francuzów tę rolę pełni Paul Pogba i mimo młodego wieku należy stwierdzić, że już jest gotowy, żeby zagrać jak Michael Platini w 1984 albo Zinedine Zidane w 1998 roku. Jesienią powierzono mu funkcję przywódcy Juventusu Turyn. Zrazu jej nie podołał, ale od grudnia grał już koncertowo. Nie wiadomo, kogo za gwiazdę uznać w zespole Czerwonych Diabłów – Kevina de Bruyne’a czy Edena Hazarda? Raczej tego pierwszego, bo od początku roku 2015 spisuje się znacznie lepiej od gracza Chelsea. Ale ten w kwietniu i maju nagle nawiązał do formy z najlepszych dla siebie czasów. Rzeczy wyglądają więc tak, że Belgowie mają dwie gwiazdy zdolne poprowadzić zespół do wielkiego triumfu. Niemcy gwiazdy nie potrzebują, co udowodnili przed dwoma laty w Brazylii. Liderem w każdym meczu był kto inny. Francuski turniej może jednak należeć do Oezila, który ma za sobą bardzo dobre rozgrywki w Premier League i świetnie czuje się jako ofensywny pomocnik w obecnym systemie. Gwiazdą reprezentacji Hiszpanii jest w tej chwili Gerard Pique, ale tu zajmujemy się zawodnikami przednich formacji. W przypadku La Roji potencjalnych liderów gry ofensywnej jest na pęczki. Może takim zostać jeszcze raz Andres Iniesta, wreszcie David Silva albo Cesc Fabregas, albo już Koke. Z tym że każdemu z nich czegoś istotnego brakuje: albo charyzmy, albo zdrowia. Włochom w odróżnieniu do Hiszpanów, z przodu brakuje kandydatów na lidera. Jeśli któryś z pomocników bądź napastników miałby pociągnąć zespół do skutecznej walki o medal, dać przykład kolegom, w trudnym momencie zrobić coś samemu, nie oglądając się na nich, strzelić najważniejszego gola – to chyba tylko Antonio Candreva. Ale przecież, choć świetny, nie jest to piłkarz z najwyższej światowej półki. A kogo uznać za gwiazdę Anglii? Jeśli Wayne’a Rooneya to… nie, on już do niczego wielkiego zespołu nie poprowadzi. Jeśli Kane’a, to z kolei rodzi się podejrzenie, że chyba jest jeszcze za wcześnie, by mógł udźwignąć rolę lidera.
Psychika Belgowie przyjadą dopieszczeni spływającymi na nich zewsząd komplementami i pozycją w rankingach. Może właśnie trochę pewności siebie, przekonania, że są wielcy, zabrakło im, by w ćwierćfinale MŚ 2014 pokonać Argentynę? Teraz na pewno nie będą jej pozbawieni, a o zagłaskaniu nie ma chyba na razie co mówić. Portugalczyków wzmocnił sposób, w jaki po nieudanym początku eliminacji, pod wodzą nowego trenera wywalczyli awans na Euro, a ponadto trener Santos mówi, że jadą do Francji po złoto. Anglicy są naładowani młodzieńczym entuzjazmem. Włosi wiedzą, że potrafią wygrywać bez Pirlo. Ale z drugiej strony – fatalna passa kontuzji rozgrywających musi ich trochę dołować. Hiszpanie jadą w strachu, by nie powtórzył się mundial z RPA, sukcesy klubów z La Liga nakładają na nich tym cięższe brzemię. W szatni reprezentacji Francji na pewno nie brakuje zwolenników Benzemy albo Mathieu Valbueny; takie rany szybko się nie goją. A co u Niemców? Mocno zachwiał ich pewnością siebie fakt, że po zwycięstwie na mundialu posiali kilka punktów z eliminacjach ME. Zabolała ich porażka ze Słowacją po tym, jak pokonali w marcu 4:1 Włochów i znów poczuli sie wielcy. Na pewno nie wszystkim ważnym zawodnikom spodobało się to, że dokonując ostatniej selekcji, Loew odstrzelił tak znakomitego piłkarza jak Marco Reus i pewniaka w ostatnich spotkaniach Sebastiana Rudego.
Bonusy, obciążenia Francuzi wygrali dwie wielkie imprezy, których byli gospodarzami w ostatnich dekadach poprzedniego stulecia: Euro 1984 roku i MŚ 1998. Skoro dokonały tego dwa różne pokolenia piłkarzy, to znaczy, że coś w tym jest, że trójkolorowym jako gospodarzom ściany pomagają jeszcze bardziej niż innym. Za to przyznajemy im cztery punkty bonusowe, a piąty za fakt, że mają dosyć łatwą grupę . Za to samo, czyli za udane losowanie, premiujemy Portugalię i Anglię – te zespoły także mają prostą ścieżkę do tej fazy rozgrywek i przystąpią do niej, o ile nie zdarzy się jakaś katastrofa, świeże fizycznie i mentalnie. Belgowie otrzymują bonus, bo turniej odbywa się w kraju z ich strefy językowej, a to jednak jest pewien komfort rozumieć wszystko, co się dookoła mówi i co się dookoła dzieje. Rzut oka na podsumowanie wyników. A więc – Francuzi? Lecz przecież gdyby nie fakt, że są gospodarzami, nie byliby faworytami. Belgowie? Anglicy? Prawda jest taka, że zaczynający się właśnie turniej nie ma faworyta, nie przyjeżdża nań żaden zespół, o którym można by powiedzieć, że nie ma słabego punktu. Wszyscy potentaci są w którymś miejscu dziurawi, a różnice między nimi – niewielkie. A jak na tle potęg wyglądają szanse biało-czerwonych? Stawiając na zwycięstwo Polaków w całym Euro możemy wzbogacić się o całkiem przyjemną sumę. 4400 złotych zarobimy, inwestując 100 złotych w to, że to właśnie podopieczni Adama Nawałki sięgną po tytuł we Francji. Według analityków STS bardziej prawdopodobny jest awans Polaków do najlepszej czwórki (kurs: 6.00). – Polacy zawsze „grają sercem” i obstawiają naszych reprezentantów bez znaczenia czy są uważani za faworytów czy nie. W przypadku EURO 2016 jest podobnie – mówi prezes STS, Mateusz Juroszek. – Kibice obstawiają w STS, że „nasi” wygrają cały turniej, tak zagrało do tej pory 28% typujących. Druga jest Francja – 20%, trzecia Hiszpania – 12%. Pokazuje to jak mocno kibicujemy biało-czerwonym. Im bliżej turnieju jednak ta proporcja się zmienia i coraz więcej osób stawia na faworytów.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.