Liverpool odniósł pierwsze od blisko czterech miesięcy zwycięstwo na Anfield w rozgrywkach angielskiej Premier League. Jurgen Klopp nie bez problemów pokonali Aston Villę.
Klopp i cały Liverpool wreszcie mógł odetchnąć z ulgą. (fot. Reuters)
8. Dokładnie tyle ligowych meczów z rzędu bez zwycięstwa na własnym stadionie zanotował Liverpool. Podopieczni Jurgena Kloppa po raz ostatni mogli cieszyć się z wygranej na Anfield 16 grudnia 2020 roku, kiedy to ograli Tottenham. Aż do dzisiaj, bo wreszcie udało im się przełamać wyjątkowo niechlubną passę.
„The Reds” mogli i powinni objąć prowadzenie już w dwunastej minucie. Wychodzący na wolne pole Mohamed Salah został obsłużony prostopadłym podaniem i znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem. Egipcjanin nie zamienił stuprocentowej okazji na gola. Piłka po jego uderzeniu minimalnie ominęła bramkę.
W następnych minutach liverpoolczycy w dalszym ciągu kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, a co za tym idzie, stwarzali kolejne sytuacje podbramkowe, jednak wyraźnie szwankowała skuteczność. Sam Diogo Jota miał aż cztery dogodne szanse do wpisania się na listę strzelców.
A przecież – jak mawia nigdy niestarzejące się piłkarskie porzekadło – niewykorzystane okazje lubią się mścić. I tak też się stało. W czterdziestej trzeciej minucie gracze Aston Villi wyprowadzili szybki kontratak po przejęciu futbolówki na połowie przeciwników, który udanie sfinalizował Ollie Watkins.
Liverpool zdołał błyskawicznie odpowiedzieć. Już dwie minuty później doprowadził do wyrównania. Roberto Firmino z bliskiej odległości skierował piłkę między słupki. Jego trafienie początkowo zostało przez sędziego uznane, lecz po analizie całej sytuacji przez system wideo-weryfikacji VAR okazało się, że zagrywający kilka chwil wcześniej Jota był na dosłownie centymetrowym spalonym, wskutek czego arbiter anulował bramkę.
W drugiej odsłonie spotkania przebieg boiskowych wydarzeń nie uległ zmianie. Przewaga Kloppa i spółki w wymiarze optyczno-statystycznym została potwierdzona w pięćdziesiątej minucie za sprawą Salaha. Gdy wydawało się, że rywalizacja zakończy się jednobramkowym remisem, nadeszła pierwsza minuta doliczonego czasu gry. Wtedy Trent Alexander-Arnold mocnym i finezyjnym uderzeniem tuż zza pola karnego przechylił szalę zwycięstwa na korzyść liverpoolczyków.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.