Klasyk ligi angielskiej dla Arsenalu. „Kanonierzy” wykorzystali atut własnego boiska i dzięki zwycięstwu nad Manchesterem United (2:0) awansowali na czwarte miejsce w tabeli.
Arsenal odniósł bardzo ważne zwycięstwo (fot. Reuters)
Kiedy na boisku spotykają się piłkarze Arsenalu i Manchesteru United, to można w ciemno zakładać, że na boisku będzie się działo. A jeśli obie drużyny grają o naprawdę ważne cele, to nikt nie powinien mieć wątpliwości odnieść motywacji piłkarzy. W przypadku wspomnianych zespołów chodzi oczywiście o wyścig o podium i możliwość gry w kolejnej edycji Champions League.
Unai Emery wystawił do gry praktycznie wszystkich najlepszych graczy, co w tym sezonie wcale tak często mu się nie zdarzało. Jeśli zaś chodzi o Ole Gunnara Solskjaera, to ten nie mógł skorzystać z usług wielu ważnych zawodników, stawiając się przy Ashburton Grove z poważnie osłabioną drużyną.
Jak się okazało, te różnice było widać na boisku, ponieważ Arsenal od początku próbował przejść inicjatywę. „Kanonierzy” raz za razem szturmowali pole karne Manchesteru i można było odnieść wrażenie, że bramka dla nich jest jedynie kwestią czasu. Udało się już w 12. minucie, kiedy to na uderzenie z dystansu zdecydował się Granit Xhaka. Szwajcar oddał bardzo mocny strzał, ale wydawało się, że David De Gea nie będzie miał problemów z obroną. Futbolówka po drodze nabrała jednak niesamowitej rotacji i kompletnie zmyliła hiszpańskiego bramkarza.
Arsenal dominował, ale w obronie zdarzały się mu wpadki. Ich pokłosiem były strzały, po których ratowało ich obramowanie bramki. Najpierw po uderzeniu Romelu Lukaku była to poprzeczka, a następnie po strzale Freda piłka odbiła się od słupka.
Im dalej w mecz, tym gra stawała się coraz bardziej wyrównana. Manchester otrząsnął się po stracie gola i udawało mu się groźnie odgryzać przeciwnikowi. Arsenal był niepewny w defensywie, a dużo więcej można było oczekiwać od Mesuta Oezila, który grał dość dyskretnie.
Arsenal zaczął mieć problemy, podczas gdy „Czerwone Diabły” poczynały sobie na boisku coraz odważniej. Gra zaczęła się także coraz bardziej zaostrzać i sędzia co ruszy używał gwizdka, napominając piłkarzy. Na boisku zaczęła się „jazda bez trzymanki”, wszystko to wyglądało tak, jakby zawodnicy zapomnieli o założenia taktycznych i postawili wyłącznie na ofensywę.
W 68. minucie Arsenal gospodarze stanęli przed wielką szansą na podwyższenie wyniku. W polu karnym faulowany był bowiem Alexandre Lacazette i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się z kolei Pierre-Emerick Aubameyang, który podszedł do strzału, mimo tego, że całkiem niedawno nie wykorzystał karnego w derbach z Tottenhamem.
Stracona bramka podcięła już nieco skrzydła gościom. Solskjaer nie miał z kolei zbyt dużego pola manewru i dlatego jego reakcja na boiskowe wydarzenia była mocno ograniczona.
Arsenal bez większych problemów dowiózł więc pewne prowadzenie do końca i po końcowym gwizdku kibice w północnym Londynie mogli wznieść ręce w geście triumfu. Ich drużyna wygrała z bardzo wymagającym rywalem i ma już tylko punkt straty do trzeciego Tottenhamu.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.