Szlagierowe starcie w północnym Londynie zakończyło się podziałem punktów. Tottenham Hotspur zremisował na własnym boisku z Manchesterem United (1:1).
Manchester wywiózł ze stolicy jeden punkt (fot. Reuters)
Kibice ostrzyli sobie zęby na środowy szlagier ligi angielskiej pomiędzy Manchesterem City i Arsenalem, ale nie ma co ukrywać, tamto spotkanie zawiodło. Kanonierzy nie mieli większych szans w konfrontacji z mistrzem Anglii i zasłużenie przegrali. Więcej emocji mieliśmy doświadczyć w piątkowy wieczór, szczególnie jeśli spojrzało się na cele i potencjał obu drużyn.
W Tottenhamie do gry wrócili Harry Kane i Son Heung-min, natomiast Manchester United mógł w Londynie wystawić niemal najmocniejszy skład. Jeśli zaś chodzi o wspólny mianownik dla obu zespołów, to była nim walka o miejsce w czołowej „czwórce” Premier League, czyli awans do następnej edycji Champions League. Na szali leżał więc nie tylko prestiż, ale również ogromne pieniądze.
Mecz od początku był bardzo wyrównany, ale w trakcie pierwszych 30 minut dobrych okazji bramkowych było jak na lekarstwo. Najlepszą szansę miał Marcus Rashford, który do strąceniu piłki przez jednego z obrońców zdołał oddać sytuacyjny strzał. Na wysokości zadania stanął Hugo Lloris, który instynktownie obronił i uchronił swoją drużynę przed utratą gola.
Po pierwszej przerwie na uzupełnienie płynów, swój pierwszy celny strzał oddał Tottenham. Do piłki na połowie rywala dopadł Steven Bergwijn, który ruszył na bramkę Manchesteru i chociaż kilku obrońców próbowało go powstrzymać, ten przebiegł kilkadziesiąt metrów i huknął jak z armaty. David De Gea odbił strzał, ale ten był zbyt mocny i futbolówka wpadła do siatki.
Nie popisali się w tej sytuacji obrońcy Czerwonych Diabłów, słabo spisał się również wspomniany De Gea, który nawet biorąc poprawkę na siłę uderzenia, powinien zachować się dużo lepiej.
⚪ Steven Bergwijn – record for @SpursOfficial at Tottenham Hotspur Stadium:
⚽ v Man City
⚽ v Wolves
⚽ v Man Utd
⚪ Second Spurs player to score in his first 3 home PL apps for club after Rafael van der Vaart in 2010 pic.twitter.com/dpo2cWkeFv
— Sky Sports Statto (@SkySportsStatto) June 19, 2020
Po zmianie stron Ole Gunnar Solskjaer musiał dokonać jakichś roszad w swoim zespole, bo chociaż Manchester prezentował się całkiem nieźle, to brakowało mu konkretów. Na boisko musieli więc wejść Paul Pogba i Mason Greenwood, by rozkręcić nieco poczynania swoich kolegów.
Goście mieli przewagę, a także dobre szanse na doprowadzenie do wyrównania. Obie zmarnował Anthony Martial. Najpierw jego strzał z ostrego kąta został zablokowany, a następnie fenomenalną interwencją popisał się Lloris, który w spektakularny sposób odbił uderzenie Francuza.
Manchester United tak długo próbował, że w końcu dopiął swego. W 80. minucie Pogba ograł Erica Diera, wpadł w pole karne i został sfaulowany. Sędzia nie miał wątpliwości i ostatecznie wskazał na „wapno”. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Bruno Fernandes, który pewnie pokonał Llorisa i doprowadził do remisu.
6 – Since his Premier League debut, Bruno Fernandes has been directly involved in more goals than any other player in the competition (6 – 3 goals, 3 assists). Composed. #TOTMUNpic.twitter.com/zOTzOv9ReV
Kiedy mecz dobiegał powoli do końca, arbiter zagwizdał po raz kolejny na niekorzyść Tottenhamu i raz jeszcze podyktował karnego. Jak się jednak okazało, tym razem sędzia się pomylił, a weryfikacja systemu VAR naprawiła jego błąd. O żadnej jedenastce nie mogło bowiem być mowy i dlatego wcześniejsza decyzja została anulowana.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i starcie gigantów Premier League zakończyło się podziałem punktów. Biorąc pod uwagę przebieg wydarzeń na boisku takie rozstrzygnięcie wydaje się sprawiedliwe.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.