Anglia boi się Brexitu, Islandia nie ma nic do stracenia
Kilka dni temu Brytyjczycy zadecydowali o wyjściu Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. W poniedziałkowy wieczór o pozostanie w gronie najlepszych zespołów Starego Kontynentu powalczy reprezentacja Anglii, która w meczu 1/8 finału zmierzy się z Islandią. Spotkanie, które odbędzie się w Nicei ma dość zdecydowanego faworyta, a ewentualny – już drugi w przeciągu tygodnia – Brexit byłby dla Anglików katastrofą.
Obie drużyny stawiły się na francuskiej ziemi w kompletnie innych okolicznościach przyrody. Roy Hodgson i jego zawodnicy od początku stawiali sprawę jasno i głosili całemu światu, że interesuje ich tylko i wyłącznie zwycięstwo w turnieju. – Jesteśmy tu, by wygrać ten turniej. Nic innego nas nie interesuje. Przed startem mistrzostw postawiliśmy sobie jasny cel i zamierzamy go spełnić – powiedział Wayne Rooney, kapitan Anglików.
Nic więc dziwnego, że po buńczucznych zapowiedziach, oczekiwania wobec piłkarzy były spore i nikt w Londynie, Manchesterze czy Liverpoolu nie zamierzał już dłużej przyjmować wymówek o budowaniu kadry i potrzebnym czasie. Nie tym razem. Problem w tym, że Anglicy nie rzucili swoją grą na kolana podczas fazy grupowej. Pokonanie rzutem na taśmę Walijczyków i remisy ze Słowakami oraz Rosjanami nie mogły nikogo zadowolić, podobnie jak styl gry drużyny Hodgsona, który – mówiąc łagodnie – nie był zbyt porywający. Wszystko zaczyna się jednak od początku i w rundzie pucharowej wyniki z minionych tygodni nie będą miały żadnego znaczenia. Tu decydować będzie dyspozycja dnia, forma liderów, a miejsca na ewentualne odrabianie strat już nie będzie. Przegrywający wyjeżdża bowiem do domu.
Jeśli zaś chodzi o Islandczyków, to ich wielkim sukcesem był już sam awans na mistrzostwa Europy. Jak się jednak okazało, ich apetyt rósł w miarę jedzenia i skoro natrafiła się okazja (niezbyt mocna grupa) na wywalczenie promocji do 1/8 finału, to z niej skwapliwie skorzystali. Piłkarze Larsa Lagerbacka pokonali w grupie Austrię, a także zremisowali z Węgrami i Portugalczykami, co w końcowym efekcie oznaczało, że o ćwierćfinał zmierzą się właśnie z Anglikami.
– Grałem przeciwko Anglii sześciokrotnie, nigdy nie przegrałem – powiedział selekcjoner reprezentacji Islandii, który w przeszłości z powodzeniem prowadził ekipę Szwecji.
Trener Islandczyków zdaje sobie sprawę z tego, że wielu oskarża go o zabijanie futbolu i preferowanie defensywnego stylu gry. Takie głosy nic go jednak nie obchodzą. – Nie lubię, kiedy ktoś mówi o tym, że futbol musi być atrakcyjny, musi być rozrywką dla ludzi. Dla mnie liczy się to, czy gramy dobrą lub złą piłkę. To wszystko jest bardzo subiektywne. Trzeba szukać takie drogi, która prowadzi do wygrania mecz – dodał.
W jakich składach zagrają obie drużyny? O ile u Islandczyków żadnych niespodzianek nie należy się spodziewać, to już Hodgson może ponownie dokonać kilku roszad. Wydaje się, że definitywnie na boczny tor odstawiony został Raheem Stereling, a jego los może także podzielić Adam Lallana. Różnica polega na tym, że skrzydłowy Manchesteru City zawiódł na całej linii, a piłkarz Liverpoolu uskarża się na drobny uraz.
Do pierwszego składu powinien z kolei wskoczyć Jordan Henderson, który podczas meczu ze Słowacją dał drużynie sporo jakości. Można się również spodziewać, że Anglia zagra na dwóch napastników i w poniedziałkowy wieczór odpowiedzialność na zdobywanie bramek spadnie na barki Daniela Sturridge’a i Harry’ego Kane’a.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.