Sytuacja w Anglii dojrzewa powoli do stanu, w którym nie będzie można już dłużej zwlekać, prowadzić jałowych rozmów i przerzucać się argumentami „za” i „przeciw”. Staje się bowiem coraz bardziej oczywiste, że przerwa zimowa, o którą tak długo zabiegają rozliczne środowiska będzie musiała zostać wprowadzona. Bez niej, pozycja Premier League i angielskiego futbolu reprezentacyjnego będzie lecieć na łeb na szyję.
O konieczności wprowadzenia przerwy zimowej w lidze angielskiej mówi się od lat, jednak bezpośrednim przyczynkiem do napisania tego tekstu była sytuacja, do której doszło ostatnio w Arsenalu. Otóż kluczowy zawodnik Kanonierów Mesut Oezil otrzymał ekstra wolne od Arsene’a Wengera, ponieważ już w lutym nie wytrzymał on kondycyjnie trudów sezonu. Francuski menedżer tłumaczył to oczywiście faktem, zmęczenia reprezentanta Niemiec, który nie był przyzwyczajony do takich obciążeń bez choćby kilkunastu dni przerwy. Nie był ponieważ z Primera Division i Bundeslidze piłkarze na przełomie roku dostają wolne i nic dziwnego, że w drugiej połówce sezonu są po prostu bardziej wypoczęci.
– Dla mnie to jest sytuacja całkowicie nowa i niezwykła – komentował brak zimowego odpoczynku Oezil. – We wcześniejszych latach zawsze miałem takie przerwy, a tu dowiedziałem się, że nie dostanę nawet tygodnia wolnego. Tak czy inaczej, jestem szczęśliwy, że trafiłem do Anglii. Jestem gotowy na granie co trzy dni.
Przerwy zimowej nie ma (przynajmniej na razie), ponieważ piłkarze w Anglii grają praktycznie na okrętkę, bez chwili wytchnienia. Premier League, FA Cup, Puchar Ligi i w końcu europejskie puchary. Terminarze są naciągnięte do granic możliwości, a przecież trzeba znaleźć w nich jeszcze miejsce na zgrupowania reprezentacji i spotkania międzynarodowe. Swego czasu alarm w tej sprawie podniósł były selekcjoner kadry Albionu Fabio Capello, który podczas Mistrzostw Świata w Republice Południowej Afryki dostał do dyspozycji wykończonych fizycznie piłkarzy.
– Bardzo wiele zrozumiałem po turnieju w RPA. Piłkarze byli najzwyczajniej w świecie zmęczeni, a to prowadzi do bardzo prostego wniosku. Premier League musi wprowadzić przerwę zimową. Tak robią np. Niemcy i dlatego na wielkich imprezach zawsze imponują przygotowaniem i świeżością – powiedział włoski szkoleniowiec.
Capello miał rację
Capello się nie mylił, a dzisiaj rację przyznają mu kolejne osoby związane z angielskim futbolem i tamtejszą ligą. Żądnych wątpliwości w tej sprawie nie ma obecny selekcjoner reprezentacji Anglii Roy Hodgson, który już w czerwcu na własnej skórze przekona się, że ze zmęczonymi piłkarzami ciężko mu będzie podbić brazylijskie boiska. – Skróćmy przerwę letnią, ale dajmy zawodnikom odsapnąć w zimie. To nie jest mądre, że gramy non stop przez dziewięć miesięcy, a potem przez trzy nic się nie dzieje. Przerwa zimowa pomoże nie tylko klubom, ale także kadrze – powiedział.
Wtórował my Ryan Giggs, który na Premier League zjadł zęby i dobrze wie ile zdrowia kosztuje rozegrania od początku do końca ciężkiego i długiego sezonu. – Myślę, że styczeń byłby dobrym okresem na wprowadzenie takiej przerwy. Wiem, że będzie o to trudno, ponieważ wiele do powiedzenia w tej sprawie mają telewizje, których ramówki są w tym czasie wypełnione po brzegi. To będzie jednak z korzyścią dla każdego – stwierdził.
No właśnie, każdy na tym skorzysta. O reprezentacja Anglii już pisałem, ale gra idzie także o kluby, które nie dominują już tak bardzo na arenie międzynarodowej jak kilka sezonów temu. W ubiegłym roku Premier League przegrała w Lidze Mistrzów z kretesem. W bieżących rozgrywkach może być podobnie, ponieważ przynajmniej trzy z czterech angielskich zespołów są już jedną nogą poza burtą Champions League, a to dopiero faza 1/8 finału.
Telewizja rozdaje karty
Przerwa zimowa jest praktykowana praktycznie we wszystkich najważniejszych ligach europejskich. W Niemczech trwa ona niecały miesiąc, nieco krócej w Hiszpanii, Włoszech i Francji. Bardzo długo zimowali Polacy, ale na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i przerwę skrócił.
Anglicy nie mogą się już więc dłużej zastanawiać… ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że znalezienie przynajmniej dwóch tygodni wolnego na moment obecny wydaje się po prostu mało prawdopodobne. Za dużo rozgrywek, za dużo spotkań, zbyt wiele zobowiązań reklamowych i zdecydowanie zbyt duże pieniądze wchodzące w grę. Na obcięcie tych ostatnich nikt się nie zgodzi, a z dwutygodniową luką Premier League na pewno straciłaby nieco na swojej magii. Tak – czyli bez przerwy – gra się bowiem tylko na Wyspach. Pytanie, czy sytuacja nie przerosła już piłkarzy, włodarzy ligi i klubów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.