Znakomicie
zapowiada się weekend z Premier League. W 26. kolejce rozgrywek w
Anglii dojdzie bowiem do bezpośrednich spotkań pomiędzy zespołami
z pierwszej czwórki. Rezultaty tych gier mogą mieć niebagatelne
znaczenie dla rozstrzygnięć na koniec sezonu 2015/16.
Harry Kane strzelił w tym sezonie już 15 bramek w Premier League. Czy w niedzielę zaskoczy defensywę Manchesteru City?
Zanim
jednak dojdzie do hitów kolejki, fanów angielskiego futbolu czekać
będzie szereg innych emocji. 26. serię gier w Premier League
otworzy konfrontacja na Stadium of Light, gdzie Sunderland podejmie
Manchester United. Ekipa Sama Allardyce’a przed tygodniem wywiozła
punkt z Anfield (2:2 z Liverpoolem), jednak nie zmienia to faktu, że
zespół znajduje się obecnie w kiepskiej formie. Sunderland zajmuje
przedostatnie miejsce w ligowej tabeli i trudno przypuszczać, aby
był w stanie poważnie zagrozić Manchesterowi. Inna sprawa, że
United bywają w tym sezonie nieobliczalni, a na wyjazdach potrafili
przegrywać już m.in. z Bournemouth oraz Stoke City…
Tak
się składa, że akurat w tej kolejce obaj wspomniani wyżej
pogromcy Czerwonych Diabłów zagrają przeciwko sobie. W sobotnie
popołudnie beniaminek z Bournemouth przed własną publicznością
podejmie Stoke. Artur Boruc w tym sezonie ma na koncie pięć meczów
z czystym kontem w Premier League. Czy tym razem Polak zatrzyma
najskuteczniejszego piłkarza The Potters Marko Arnautovicia i
ponownie zakończy spotkanie bez straconego gola?
Również
w sobotę swój mecz rozegra drugi z polskich bramkarzy w lidze
angielskiej. Łukasz Fabiański i jego Swansea na swoim stadionie
zagrają z Southampton. 30-letniego reprezentanta Polski czeka trudne
zadanie, gdyż Święci są w ostatnim czasie na wyraźnej fali
wznoszącej: w pięciu kolejnych spotkaniach nie doznali oni porażki
i z 13. miejsca zajmowanego na początku roku awansowali aż siódmą
pozycję w tabeli.
Gdyby
patrzeć na wyniki ostatnich spotkań Chelsea na Stamford Bridge,
można byłoby w ciemno obstawiać, że sobotni mecz The Blues z
Newcastle United zakończy się podziałem punktów. Londyńczycy w
czterech z rzędu meczach remisowali przed własną publicznością:
z Watfordem, West Bromwich Albion, Evertonem oraz Manchesterem
United. Podopieczni Guusa Hiddinka chcieliby wreszcie poprawić nastroje
własnych kibiców, a okazja ku temu nadarzy się całkiem niezła.
Newcastle walczy w tym sezonie o utrzymanie, w dodatku gra koszmarnie
na wyjazdach – w delegacjach Sroki wygrały zaledwie dwa z 13
meczów.
Po
sobotnich przystawkach czas na dania główne nadejdzie w niedzielę.
Walentynki na Wyspach Brytyjskich zapowiadają się naprawdę gorąco. 14 dzień lutego rozpocznie się od hitowego starcia Arsenalu z Leicester
City. Dla zajmujących trzecie miejsce w tabeli Kanonierów to będzie to prawdopodobnie ostatnia szansa, aby podtrzymać marzenia o tytule mistrzowskim.
Jeżeli londyńczycy wygrają to spotkanie, wówczas zniwelują do
zaledwie dwóch punktów dystans dzielący ich od ekipy Claudio
Ranieriego. Jednak w przypadku zwycięstwa Lisów nie tylko Arsenal,
ale i pozostałe drużyny z grupy pościgowej chyba będą musiały pogodzić się z myślą, że rewelacja sezonu zdobędzie
mistrzostwo Anglii… Więcej o meczu Arsenal – Leicester City
przeczytacie w osobnym tekście, który pojawi się na portalu
PiłkaNożna.pl w sobotni wieczór – nie przegapcie!
Drugim
z niedzielnych szlagierów będzie starcie Manchesteru City i
Tottenhamu. Grający ostatnio w kratkę The Citizens znaleźli się
dopiero na czwartej lokacie w tabeli i na kolejne wpadki nie mogą
już sobie pozwolić. Tym bardziej na swoim boisku, gdzie przed
tygodniem zostali upokorzeni przez Leicester. To będzie wielki test
możliwości dla Tottenhamu, który wygrał cztery ligowe spotkania z
rzędu, jednak wszystkie z niżej notowanymi zespołami. Konfrontacja
na Etihad Stadium zweryfikuje faktyczny potencjał Kogutów w wyścigu
o mistrzowską koronę.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.