Przejdź do treści
Ani słowa o futbolu. Kto zabił w „Belfrze”?

Polska Ekstraklasa

Ani słowa o futbolu. Kto zabił w „Belfrze”?

No właśnie, kto? Jeśli nie wuefista, to może nauczycielka, a może matka Asi Walewskiej? A czy Daenerys Targaryen odzyska Żelazny Tron? Ile prawdy, a ile fikcji jest w „Narcos”? Te pytania zadawane są także w piłkarskiej szatni, a ważna bywa również liczba sezonów, i to wcale nie spędzonych na boisku.


Najświeższe doniesienia z Lotto Ekstraklasy na PiłkaNożna.pl – KLIKNIJ!

– „Belfer”? Nie oglądam, serio – odpowiedź Sebastiana Mili zbija nas z tropu. W dalszą konsternację wprawiają następne telefony.
Krzysztof Kotorowski: – Przykro mi, nie jestem w temacie.

– Szczerze? Wolę polskie produkcje – w tym momencie czujemy już naprawdę duże zagrożenie pod naszą bramką, więc natychmiast tłumaczymy Rafałowi Janickiemu z Lechii Gdańsk, że „Belfer” to nic innego jak właśnie polska produkcja. – A to nawet nie wiedziałem, dlatego chyba jest już jasne, że fanem nie jestem. Za to lubię „Pierwszą Miłość”. Czasem oglądam z narzeczoną, czasem bez.
– A ja z naszych seriali to tylko „Na Wspólnej” – śmieje się, jak zawsze zresztą, Marcin Burkhardt. – Generalnie lubię jednak coś zobaczyć. Obecnie jestem na etapie „Mr Robot”. Pokazuje jak społeczeństwo jest manipulowane przez wielkie korporacje. Warto poświęcić trochę czasu.

Smoki lepsze od batonów

Kierunkowy do Szczecina, ale Adam Frączczak z początku nie odbiera.
– Myślałem, że chodzi o Knoppersa, bo ostatnio wszyscy tylko o tym – mówi w końcu najlepszy snajper Pogoni Szczecin. – „Belfer”? Jasne, że oglądam. Siadamy z żoną w niedzielę i najpierw jest Liga+Extra, a potem serial. Jedno i drugie oglądamy zazwyczaj razem. Na początku, pewnie niemal jak większość, myślałem, że zabił ten ciemny typ, biznesmen w okularkach, stary Molenda. Ale to byłoby za proste. Właściwie co tydzień mi się zmienia i już się pogubiłem w rachubach. Żona cały czas jednak utrzymuje, że to ten dziennikarz, pijanica. A wy, jak myślicie?

– Gonera, czyli stary Walewski, niby-ojciec ofiary.
– Kurczę, nie wpadłbym na to. Generalnie lubię seriale. Kiedyś nawet wałkowałem „Pierwszą miłość”, ale tak naprawdę wsiąkłem w „Czas honoru”, a ostatnio też wkręciłem się w „Grę o tron”. Jak chłopaki opowiadali, byłem pewien, że elementy fantastyki są dla mnie nie do przyjęcia. Tak myślałem dopóki nie zacząłem oglądać… A w ogóle to polecam Zwolaka, on ma dopiero zajawkę na tym punkcie.
Dla tych, którzy nie widzieli krótkie wprowadzenie – akcja „Belfra” dzieje się w prowincjonalnym miasteczku rządzonym przez lokalny układ biznesowo-policyjno-polityczny; same ciemne typy. Zamordowana zostaje uczennica liceum Asia Walewska. Nikt nie wie dlaczego i kto to zrobił. Śledztwo toczy się niemrawo, aż przyjeżdża z Warszawy nowy nauczyciel Paweł Zawadzki, tytułowy belfer, jak się szybko okazuje również biologiczny ojciec ofiary. No i stara się dociec prawdy na własną rękę. Serial jest niezły, choć reklamę ma lepszą niż jest w rzeczywistości. Maciej Stuhr grający tytułową rolę to świetny aktor, ale tu akurat w jednej ze swoich słabszych kreacji. No, ale dobrze się to ogląda.


– Zgadza się, choć zaliczyłem dotąd zaledwie półtora odcinka – zaznacza Wojciech Kędziora, napastnik Niecieczy. – Ciekawie się zaczął, więc pewnie wrócę. Wolę jednak „Walking dead”, przeleciałem wszystkie sezony, a serial polecił mi Dawid Plizga. Nie ukrywam, że czasami z nudów zerknę na coś lżejszego – „Rodzinkę.pl” albo nawet „Na Wspólnej”.

Długość ma znaczenie

– Uwielbiam seriale – deklaruje z miejsca Mateusz Szczepaniak z Cracovii. – „Belfra” zaliczyłem trzy odcinki i się zdenerwowałem, bo jak już się wciągnąłem, to koniec odcinka. Poczekam aż wyemitują wszystkie i potem sobie całość puszczę. Przyznaję, że szukałem w głowie jakiegoś niebanalnego zakończenia i pomyślałem, że zamordowała kobieta. W każdym razie pewien jestem, że na końcu wyjdzie na to, że morderstwo miało miejsce z zupełnie innego powodu, niż wszyscy się domyślają. Będzie tak jak w książkach Jo Nesbo – kiedy już niby wiadomo o co chodzi, nagle: bach!

Szczepaniak to człowiek o wesołym usposobieniu, ale lubi mroczne produkcje.
– Najlepiej te opisujące ciemną stronę polskiej rzeczywistości. Podobał mi się mechanizm wykończenia ludzi chcących zająć się własnym biznesem pokazany w „Układzie zamkniętym”, ale to akurat film kinowy, więc nie wpisujący się jak rozumiem w konwencję. Uwielbiam serialowego „Pitbulla”. Wkurza mnie, że takie serie jak „Wataha” czy „Pakt” były zbyt krótkie. To w ogóle bolączka polskich produkcji, oczywiście nie mam na myśli telenowel. Z zagranicznych? „Dexter”, „Breaking Bad” i „Jak poznałem waszą matkę”. Ten ostatni – potęga!
A zatem długość ma jednak znaczenie, a liczba sezonów ważna jest nie tylko w piłkarskim CV. Te warunki spełnia „Gra o tron”, której siódmy sezon właśnie jest przygotowywany. Trudno wytłumaczyć fenomen serialu i książki komuś, kto w temat się nie wdrożył. W pierwszej chwili info, że występują tam smoki i ożywione umarlaki może odstraszać, ale to mimo wszystko wątki poboczne. Walka o władzę w królestwie Westeros, świat barwny, tajemniczy, przerażający i zepsuty, działają jak narkotyk.

Czas zatem na telefon do Zwolaka.
– Książki nie czytałem, ale serial jest znakomity – zapewnia 23-letni Łukasz Zwoliński. – Ja w ogóle nie lubię, kiedy jest jeden wątek, a „Gra o tron” rozgrywa się równolegle na wielu płaszczyznach. Akcja się przenosi, co chwila wciąga w kolejną intrygę. Jednocześnie myślę co będzie z dziećmi Starków, jak się rozwinie postać Jona Snowa i czy Daenerys Targaryen przyleci na smokach odzyskać utracone królestwo. Mega! Baśniowe wstawki w ogóle mi nie przeszkadzają, dodają nawet uroku, dreszczyku. Może nawet skuszę się na kilkutomową książkę, bo o ile w przypadku filmu często przed projekcją czytam, na przykład „Inferno” czy „Anioły i demony”, to teraz zacząłem od ekranu. Nie ukrywam, że jestem niecierpliwy, więc lubię cały sezon połknąć niemal za jednym zamachem. Na przykład w drodze na mecz, a ponieważ ze Szczecina wszędzie jest daleko, to „Narcos” poszedł momentalnie, w trakcie jednej wyprawy autokarowej. Chłopaki z Pogoni najpierw podchodzili i pytali co robię, a potem się przysiadali i oglądaliśmy razem. Teraz każdy ogląda to, co lubi najbardziej. Trochę ich zaraziłem. Sebastian Rudol, na przykład, kompletnie wsiąkł w „Garnitury”…

– Mam wkrętkę w „Grę o tron”, obejrzałem prawie całe trzy sezony, ale musiałem przystopować, bo kobiecie też się spodobało i teraz czekam aż mnie dogoni w odcinkach – mówi bramkarz Wisły Płock, Seweryn Kiełpin. – Prawdę mówiąc to nigdy nie przepadałem za serialami osadzonymi w zamierzchłych czasach, królowie i podobne rzeczy to nie było dla mnie, zwłaszcza że tu dochodzą jeszcze elementy fantasy. Tymczasem mocne intrygi, walka o tron, sporo brutalności, krew leje się szerokim strumieniem, spadają głowy, wszystko to poprzeplatane wątkami miłosnym – chce się oglądać. Czarek Stefańczyk też jest fanem, z kolei trener Marcin Kaczmarek opowiadał, że oglądał „Wikingów”. A ja w oczekiwaniu na dziewczynę jestem na etapie „Narcosa”, polecili mi chłopaki w szatni. „Belfra” też zacząłem, tyle że później ominąłem jeden czy dwa odcinki i nie za bardzo miałem jak je nadrobić. A nie chcę wracać do serialu po takiej przerwie, więc muszę pokombinować, bo dziewczyna też ma zamiar obejrzeć. W wytropieniu mordercy wam więc nie pomogę, choć raczej nie jest nim prowadzący prywatne dochodzenie Stuhr. Choć kto wie… Prawie każdy z chłopaków w Wiśle coś swojego ma, ale rzadko oglądamy seriale na zgrupowaniach, bo na obozach mamy dostęp tylko do „Pierwszej miłości”… Ostatnio natomiast doszło do mnie, że Kamil Sylwestrzak i Piotrek Wlazło oglądają jakiś serial. Kurczę, nie pamiętam tytułu, na pewno to imię i nazwisko głównego bohatera. Pytałem nawet ich o czym to jest, ale nie za bardzo potrafili wytłumaczyć. Że niby o jakimś załatwiaczu, gościu, który jest od wszystkiego.

Kamil zna Escobara

Zatem czas na telefon do Sylwestrzaka. W czwartek o 9 rano odrywamy go od ekranu.
– Właśnie oglądam kolejny odcinek „Raya Donovana” – informuje szczerze. – Z serialami jestem za pan brat od dzieciństwa. Tata lubił polskie produkcję, więc często zasiadałem razem z nim i tak mi zostało. Lubię „W garniturach”, „Krew z krwi”, trochę kryminału, trochę gangsterki. „Wataha” była super, ale krótka, tylko sześć odcinków. Takie coś to preferuje longiem polecieć jak mam okazję. A z „Belfrem” jest tak, że bardzo mi się podoba, tyle że muszę pilnować terminu, by nie przegapić. Nie obejrzysz jednej części, włączysz Facebooka, albo wejdziesz do szatni i już ci nagadają to wszystko, czego akurat nie chciałbyś usłyszeć. Oglądamy więc zawsze z żoną w niedzielę. Ona początkowo myślała, że to wuefista, ale teraz podejrzewa Gonerę, czyli filmowego Bogdana Walewskiego. Ja stawiam na koleżankę Aśki, która od początku o wszystko była zazdrosna. Z drugiej strony czy miałaby tyle sił, by tak uderzyć? Musiałaby z kimś do spółki, a to już robi się zbyt skomplikowana intryga. Niemniej typuję koleżankę. Z Piotrkiem Wlazło faktycznie wymieniamy się wrażeniami i wzajemnie polecamy na co jeszcze warto rzucić okiem. To on właśnie dał mi cynk na „Narcos”. Podoba mi się, chociaż niczym mnie nie zaskoczył, bo wcześniej obejrzałem wszystkie możliwe filmy o Pablo Escobarze.

„Narcos” przewija się w co drugich zeznaniach ligowców. Nic dziwnego. Serial wciąga powoli, aż w końcu nie można oderwać się od ekranu. Pobocznie znajdziemy w nim wątki piłkarskie, gdyż kolumbijscy kokainowi baronowie władali także tamtejszymi klubami. Przede wszystkim jednak to historia budowy imperium, a później upadku, Pablo Escobara, w którego w niesamowicie plastyczny sposób wciela się Wagner Moura. Serial oparty jest na faktach, co tylko dodaje mu smaku, choć część zdarzeń została przez scenarzystów wymyślona. Escobar był potworem w ciele człowieka, miał na sumieniu wiele winnych i niewinnych istnień. Fabuła natomiast jest tak poprowadzona, że widz, mając przecież świadomość, jak zakończyło się życie króla kokainy i jakich zbrodni się dopuścił, po cichu liczy, iż zanim dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia, Pablo wykończy wrogów, konkretnie tych eleganckich cwaniaczków z kartelu Cali.
Rekordzista z Gdyni

Fanami „Narcosa” są także Łukasz Janoszka z Zagłębia Lubin i Mateusz Możdżeń z Korony Kielce.
– To prawda, ale jeszcze bardziej podchodzi mi „House of Cards” – mówi Możdżeń. – Ta wstrętna polityka, świństewka robione sobie nawzajem… „Belfer” jest OK, lecz nie oglądałem jeszcze siódmego odcinka, więc może z typem się nie wstrzelę. Moim zdaniem brudną robotę mógł zrobić ten starszy cwaniak, który siedzi w układzie z kręcącymi całym miastem. Kumiński się nazywa, tak niby pozostaje z boku, nie wpiernicza się specjalnie, interesuje go tylko kasa za działki, ale to mocno podejrzany typ.
Zatem Ryszard Kumiński, czyli naprawdę Joachim Lamża, niezapomniany Kmieciak z „Pitbulla” pierwszy raz pojawia się na naszej giełdzie typów, ale kto go tam wie… Tymczasem cynk dostajemy z Gdyni. W szatni Arki jest podobno człowiek, który na serialach zjadł zęby. Trzeba to sprawdzić.

– „Belfer” to pierwszy polski serial, który tak mnie wciągnął. Wkręciliśmy się wspólnie z żoną, zresztą to ona mnie namówiła i teraz czekamy na każdy odcinek – opowiada Adrian Błąd, obecnie zawodnik Arki Gdynia. – Kto zabił? Nie będę typował. Nawet jeśli mam jakieś podejrzenia, i tak pewnie na koniec wszystko zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Generalnie jednak jak już wkręcę się w serial, to na całego. „Prison Break” zacząłem oglądać, kiedy już dawno minęła na niego moda, ale tak wsiąkłem, że całość zaliczyłem w tydzień. Nie było to wcale takie proste, bo mowa o blisko osiemdziesięciu odcinkach. Może jestem nawet jakimś rekordzistą? „Gra o tron” wiadomo, znakomita, „Narcos” super. Zwłaszcza pierwsze odcinki, kiedy Escobar rozkręca „biznes”. Do tego stopnia, że kasy nie ma gdzie upychać. Zresztą gangsterskie klimaty mi odpowiadają, bo właśnie sobie przypomniałem, że przed „Belfrem” był jeszcze jeden polski serial, który obejrzałem od początku do końca. To „Odwróceni”, czyli losy mafii pruszkowskiej. Dobry w serialowe i filmowe klocki jest też Łukasz Piątek z Zagłębia Lubin. W szatni jak rozmawialiśmy z chłopakami na te tematy, Łukasz zawsze miał jedną rzecz do powiedzenia: – Już to oglądałem.

Lepiej jak się strzelają, niż całują

Zagłębie, wiadomo, ekstraklasa, ale może warto zajrzeć trochę głębiej? Dlaczego nie do drugiej ligi, właśnie tam gra obecnie król polskiego Twittera Marcin Krzywicki. W niewielkim Bełchatowie urósł też do miana króla seriali: – A ja nawet tu nie mam porządnej platformy cyfrowej czy kablówki. Nie dlatego, że nie ma warunków, tylko dlatego, że nie potrzebuję. W telewizji oglądam tylko teleturniej „Jeden z dziesięciu”, więc taka oferta mi wystarcza, właściwie tylko jedynka i dwójka, resztę znajdę w sieci – mówi najpierw spokojnie i na poważnie, ale przy temacie serialowym zaczyna się rozkręcać. – „Belfer”, jasne, że oglądam, jest w porządku – tajemniczy, intrygujący. Nawet ostatnio trener rezerw w Bełchatowie pytał mnie, kto zabił. Powiedziałem, że muszę się zastanowić i wychodzi mi jednak, że kobieta. Może żona biznesmena Molendy, mająca romans ze Stuhrem, grana przez Magdalenę Cielecką? Do tego mi najbliżej. Lubię seriale zagraniczne i polskie. „Narcos” zaliczony, „Gra o tron” też, „Odwróceni” na rozkładzie. W ogóle wolę jak się strzelają niż całują. Sporo tego przyjmuję, można na zgrupowaniach oglądać seriale albo grać w karty jak kadra – kończy Krzywy w swoim stylu.
Rozmowę napastnik Bełchatowa zaczął jednak od niewinnego: właściwie nie wiem od czego zacząć, więc po zakończeniu połączenia dochodzi do dogrywki SMS-owej: – „Pakt”, „Służby Specjalne”, „Ekstradycja” przecież i Marek Kondrat, a nie jakiś tam Steven Seagal, mogę tak wymieniać bez końca. Zamiast trenować to seriale oglądałem.

Cały Krzywy. „Pitbull” dla kobiet

Radosław Majewski „Belfra” kojarzy, ale jeszcze nie oglądał. – Czasem siądę przy żonie, więc wiem co dzieje się u „Przyjaciół”, „Na Wspólnej” czy w „Dwóch i pół”, ale generalnie fanatykiem nie jestem – przekonuje pomocnik Lecha Poznań.
Oddajemy więc głos kobietom, w końcu to właśnie one uchodzą za fanki seriali. A tu podwójne zaskoczenie. Po pierwsze „Belfra” wcale nie oglądają, po drugie jeśli już włączają telewizor czy komputer w poszukiwaniu takiej rozrywki, wybierają produkcje skierowane raczej do męskiej widowni.

– Jestem w trakcie „Pitbulla”. Koleżanki naopowiadały mi, że Marcin Dorocińśki jest w roli Despero znakomity. Nie zgadzam się, dla mnie najlepszy jest zdecydowanie Andrzej Grabowski, serialowy Gebels. Doskonale się go ogląda – opowiada Agnieszka Syczewska, dyrektor Jagiellonii Białystok, znana z twardej ręki w zarządzaniu klubem. To właśnie jej Radosław Osuch, były właściciel Zawiszy Bydgoszcz po negocjacjach transferowych wywróżył, że nigdy nie znajdzie męża… Przerzucamy się na województwo dolnośląskie, bo tam kwitnie kariera Martyny Pajączek. Pani Martyna jest prezesem Miedzi Legnica, przejęła rządy po Michale Listkiewiczu w Pierwszej Lidze Piłkarskiej, a po ostatnich wyborach szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej znalazła się w zarządzie federacji. Jako pierwsza kobieta w historii. Jest mocna.

– Seriale? To nie dla mnie, mam zbyt mało uporządkowane życie, za dużo się dzieje, żebym mogła codziennie być przywiązana do telewizora. Jeśli już, wolę produkcje składające się z kilku odcinków, najlepiej kryminalne, mające w sobie intrygę. Ale jakiś czas temu wciągnął mnie „Sherlock” produkowany przez BBC.

A na koniec – cóż za miła niespodzianka – okazuje się, że fanów ma również nasze swojskie „Ranczo” – kapitalny serial komediowy, którego dziesiąty sezon niedawno rozpoczęła emisję telewizja publiczna. Rzecz się dzieje w Wilkowyjach, wymyślonym miasteczku gdzieś pod Radzyniem Podlaskim. Właściwie fabuła jest nieistotna, ponieważ genialne aktorstwo i dialogi przykrywają wszelkie niedostatki.
– To jest prawdziwa klasyka – radości nawet nie próbuje ukryć Szczepaniak. – Kocham ten serial, a ławeczka jest the best. Słyszałem, że kręcą to niedaleko Warszawy, więc może warto się tam wybrać…
Warto.


Zbigniew MUCHA, Przemysław PAWLAK


Tekst ukazał się w nowym numerze tygodnika „Piłka Nożna”


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej