Anormalne warunki i wygrana Korony nad Pogonią Szczecin
Korona Kielce pokonała Pogoń Szczecin 2:1 w meczu toczonym w anormalnych warunkach. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego przegrywali 0:1, jednak zdołali odrobić straty, a w końcówce przychylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Spotkanie na kieleckiej arenie rozpoczęło się z piętnastominutowym
opóźnieniem. Z powodu intensywnych opadów gospodarze mieli bardzo
poważne problemy z odpowiednim przygotowaniem murawy. Piłkarze
ostatecznie wyszli na boisko, ale to było niesamowicie grząskie i gra na
nim była niezwykle utrudniona. Warunki były jednak takie same dla obu
zespołów, więc nie można napisać, że stan murawy faworyzował którąś z
drużyn.
Mimo niesprzyjających okoliczności, kibice, którzy
stawili się na obiekcie nie mieli prawa do narzekania. Zawodnicy obu
zespołów stanęli na wysokości zadania i stworzyli niezłe widowisko.
Korona mogła wyjść na prowadzenie w 35. minucie, kiedy to sędzia Marcin Borski podyktował rzut karny za faul na Pavolu Stano. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Paweł Sobolewski, jednak uderzył na tyle słabo i sygnalizowanie, że debiutujący w bramce Pogoni Dusan Pernis zdołał obronić.
Niewykorzystane
sytuacje lubią się mścić, o czym piłkarze Korony bardzo szybko
przekonali się na własnej skórze. Tuż przed przerwą Takafumi Akahoshi dośrodkował w pole kielczan z rzutu wolnego, a piłkę głową do bramki posłał Emil Noll. Gol do szatni dla Portowców oznaczał, że druga część meczu będzie jeszcze bardziej emocjonująca.
Leszek
Ojrzyński, opiekun gospodarzy nie zamierzał czekać i zaraz po przerwie
desygnował do boju doświadczonego Marcina Żewłakowa. Jak się okazało,
był to absolutny strzał w dziesiątkę. „Żewłak” już w swojej pierwszej
akcji, dobrze odnalazł się w polu karnym rywali i uderzył w słupek.
Minęło kilka kolejnych minut, a rezerwowy Korony zaliczył asystę przy trafieniu Artur Lenartowskiego.
Żewłakow przyjął na klatkę piersiową długą piłkę, idealnie odegrał ją
do lepiej ustawionego partnera, a temu nie zostało nic innego jak huknąć
na bramkę Pogoni i pokonać Pernisa.
Gospodarze napierali i w końcu dopięli swego. W 77. minucie Maciej Korzym dobił piłkę po strzale Vlastimira Jovanovicia i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i trzy punkty pozostały w Kielcach.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.