– Legia, podobnie jak my, ma bardzo dobrych piłkarzy, którzy walczą i umieją grać w piłkę. Teraz skupiamy się na tym meczu, a potem dopiero będziemy myśleć o kolejnych spotkaniach, bo wszystkie mecze są dla nas ważne i wszystkie musimy wygrać – mówi obrońca Lecha Poznań, Manuel Arboleda przed spotkaniem 22. kolejki Ekstraklasy z Legią.
– Myślę, że z Polonią Warszawa zagraliśmy dobry mecz, tylko zabrakło nam bramek. Potem była sytuacja ze Smolarkiem, który ewidentnie mnie prowokował. Podczas meczu on i Sobiech faulowali mnie bez piłki, to była masakra. Potem w gazetach pisano, że to była moja wina, a ja nic nie robiłem. Sobiech mnie ostro zaatakował, a Smolarek uderzył mnie jak Tyson – opisuje Arboleda.
– Już wcześniej słyszałem, że kilku trenerów na odprawach przedmeczowych mówiło do swoich piłkarzy, żeby mnie prowokowali, bo jestem dobrym zawodnikiem – stwierdził obrońca.
– Ja nie rozumiem, dlaczego zawsze po takich sytuacjach mówi się o mojej winie. Podobnie było w meczu z Jagiellonią, kiedy Frankowski mnie prowokował i dostałem czerwoną kartkę – przypomina Arboleda.
– Ja zawsze gram twardo, ale czysto. Nikt nie może powiedzieć, że gram ostro. Zawsze starałem się być twardy i zdecydowany, ale fair – podkreśla defensor mistrza Polski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.