Dopiero co mogliśmy się cieszyć z informacji podanej przez SSC Napoli, według których Arkadiusz Milik rozpoczął treningi z piłką. Jak się jednak okazało, to wcale nie musi zwiastować rychłego powrotu reprezentanta Polski do gry. Wątpliwości w tej sprawie rozwiał Pier Paolo Mariani, lekarz, którzy przed kilkoma tygodniami operował napastnika.
Po tym jak wspomniany komunikat Napoli ujrzał światło dzienne, we włoskich mediach zaczęto spekulować, że stan zdrowia Arkadiusza Milika jest na tyle dobry, że już na początku przyszłego roku będzie można go zobaczyć na boisku. Ze słów słynnego chirurga, którego cytuje „Sky Sport Italia” wynika jednak, że na takie rozstrzygnięcia nie ma co liczyć.
– Minął już miesiąc od operacji i jak do tej pory rehabilitacja przebiega bardzo sprawnie. Arek może już samodzielnie chodzić, a jego mięśnie zdołały się solidnie odbudować. Przed nim jednak kolejne etapy leczenia, czyli rehabilitacja w wodzie, a potem na boisku – powiedział Pier Paolo Mariani.
Doktor dał jasno do zrozumienia, że wszyscy ci, którzy wieszczyli powrót Milika do gry już w styczniu, byli w błędzie. – Kiedy Arek wróci do gry? Myślę, że to kwestia czterech, może pięciu miesięcy. Niczego jednak nie mogę stwierdzić ze stuprocentową pewnością. Za miesiąc przeprowadzimy kolejną kontrolę i wtedy na pewno będziemy mądrzejsi – dodał.
Przypomnijmy, że Arkadiusz Milik kontuzji nabawił się na początku października. W trakcie meczu z Danią w ramach eliminacji mistrzostw świata 22-letni napastnik niefortunnie upadł na kolano i zerwał więzadło. Polak bardzo szybko udało się do Rzymu, gdzie przeszedł zabieg chirurgiczny właśnie pod kierownictwem doktora Marianiego, którego uważa się za jedno z najwybitniejszych specjalistów w swojej dziedzinie.
Snajper Napoli przed nabawieniem się urazu zdążył wystąpić w dziewięciu spotkaniach swojej drużyny. W tym czasie udało mu się strzelić siedem goli i dołożyć do tego dorobku jedną asystę.