Gdynia pożegnała (być może na jakiś czas) Ekstraklasę. Arkowcy nie zafundowali radości swoim kibicom i przegrali z Górnikiem Zabrze 1:2.
Kolejny mecz Arki na własnym stadionie już w 1.lidze (foto:400mm.pl)
Górnik Zabrze podszedł do tego meczu w nietypowym dla siebie ustawieniu i składzie. Trener Brosz pod nieobecność Igora Angulo wprowadził pięć roszad do składu, posyłając na ławkę rezerwowych nawet Jesúsa Jiméneza, który w tym sezonie notuje bardzo solidne liczby. Po raz pierwszy od początku w składzie znalazł się 19-letnio defensor Aleksander Paluszek.
Praktycznie od pierwszych minut lepiej wyglądał Górnik. Zawodnicy ze Śląska byli aktywni i prowadzili grę na połowie Arki. Starania opłaciły się już w 13. minucie, cudownym uderzeniem zza pola karnego popisał się Michał Koj. 27-letni zawodnik uderzył wewnętrzną częścią stopy i Pāvels Šteinbors nie miał kompletnie żadnych szans na skuteczną interwencję.
W przekroju całej, pierwszej połowy obie drużyny nie miały żadnych klarownych sytuacji do strzelenia bramki. Gospodarze często popełniali elementarne błędy, tracąc piłkę już w środkowej części boiska. Mimo wszystko zawodnicy Górnika schodzili do szatni z zasłużonym prowadzeniem. Byli lepsi, oddali więcej strzałów na bramkę i mieli zdecydowanie więcej argumentów niż Arka.
Druga część gry zaczęła się zdecydowanie lepiej dla Arki. W 48. minucie Marcus pokonał Chudego uderzeniem głową po celnym dośrodkowaniu Nalepy. Gospodarze zaczęli grać nieco odważniej i częściej podchodzili pod bramkę Górnika, choć nie potrafili z jakością wykończyć swoich starań. W 61. minucie Górnik po raz drugi w tym spotkaniu trafił do siatki, Manneh silnie dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego i głową uderzył Georgios Giakoumakis, Steinbors obronił na raty, jednak Grek trafił do siatki po dobitce. Sędzia Kwiatkowski po dłuższej weryfikacji VAR nie uznał trafienia, zawodnik Górnika w momencie oddania strzału był na centymetrowym spalonym.
Druga połowa przypominała wcześniejszą odsłonę spotkania, celnych było jak na lekarstwo, choć Arka grała nieco lepiej niż przed przerwą i stwarzała zagrożenie pod polem karnym przyjezdnych. W 83. minucie Alasana Manneh ustalił wynik starcia na 2:1, Gambijczyk popisał się świetnym uderzeniem z dystansu i nie dał żadnych szans bramkarzowi Arkowców. 22-latek zagrał bardzo dobre zawody i był jedną z najjaśniejszych postaci tego meczu. Kreował sytuacje Górnika, zaliczył asystę przy nieuznanej bramce i sam trafił do siatki.
Górnik zdobył nic nie znaczący komplet punktów w przedostatniej kolejce tego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Co ciekawe, była to pierwsza wygrana Górnika Zabrze w Gdyni od blisko 38 lat! Trenerzy otrzymali cenny materiał szkoleniowy, który będzie przydatny w budowaniu kadry na przyszły sezon.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.