Pierwszy sobotni mecz Premier League zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Arsenal pokonał przed własną publicznością Hull City (2:0) i odniósł bardzo ważną wygraną w kontekście walki o najwyższe lokaty w ligowej tabeli.
Petr Cech tym razem zdołał zachować czyste konto (fot. Łukasz Skwiot)
We wszystkich przedmeczowych zapowiedziach za murowanego faworyta do zwycięstwa uważano gospodarzy. Ci nie mają co prawda ostatnio zbyt dobrego okresu (porażki z Watfordem i Chelsea – red.), jednak dysponują potencjałem nieporównanie większym od Hull. Kamil Grosicki, który wyszedł w podstawowym składzie gości był co prawda optymistą i chciał mieć swój udział w pokonaniu kolejnego potentata angielskiego futbolu, jednak było wiadomo, że Tygrysom będzie niezwykle trudno o punkty na Emirates Stadium.
Mecz od początku toczony był w niesamowitym tempie. Arsenal raz za razem nacierał na bramkę przeciwnika, jednak ten nie ograniczał się wyłącznie do rozbijania ataków Kanonierów, ale również groźnie odpowiadał.
Gospodarze potrafili bez większych problemów przedrzeć się w pole karne Hull, problem w tym, że niewiele z tego wszystkiego wynikało. Kiedy trzeba było daną akcję sfinalizować, podopiecznym Arsene’a Wengera, który oglądał spotkanie z wysokości trybun, zawsze czegoś brakowało.
Kibice w północnym Londynie w końcu doczekali się jednak pierwszego gola dla swojej drużyny. W 34. minucie najwięcej zimnej krwi w polu karnym Hull City zachował Alexis Sanchez, który z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Chilijczyk zdobył bramkę… ręką. Sędzia przewinienia się jednak nie dopatrzył i gola uznał. Warto jednak dodać, że w zagraniu Sancheza nie było celowości, futbolówka odbiła się od jego ręki całkowicie przypadkowo.
Także w drugiej połowie obie drużyny nie zamierzały zwalniać i wciąż mogliśmy oglądać bardzo dobre widowisko. Momentem zwrotnym meczu mogła być 55. minuta, kiedy to Kieran Gibbs sfaulował wychodzącego na czystą pozycję rywala. Mark Clattenburg pokazał obrońcy Arsenalu żółtą kartkę, chociaż można odnieść wrażenie, że gdyby wyciągnął czerwony kartonik, to raczej by się nie pomylił.
Alexis Sánchez has been directly involved in 65 goals in 90 Premier League games for Arsenal (45G, 20A).
Kamil Grosicki przebywał na boisku do 60. minuty. Jego występ można uznać za poprawny, a na szczególne uznanie zasługuje jego świetna wrzutka z pierwszej połowy, której Oumar Niasse o mały włos nie zamienił na gola. Im jednak dalej w meczu, tym Polak był coraz mniej widoczny i widać było po nim, że potrzebuje jeszcze trochę czasu na przyzwyczajenie się do tempa gry w Premier League.
W doliczonym czasie gry Clucas zatrzymał piłkę zmierzającą do bramki Hull ręką i sędzia musiał wskazać na „wapno”. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Sanchez, który podwyższył na 2:0.
Wynik nie uległ już zmianie i po końcowym gwizdku to gospodarze mogli się cieszyć z wygranej i ważnych trzech punktów. Hull zostało z niczym, jednak swoją grą na Emirates Stadium piłkarze Marco Silvy na pewno wstydu swoim kibicom nie przynieśli.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.