Blisko było kolejnej wpadki kandydata do czołowych lokat w Premier League. Arsenal długo męczył się z Crystal Palace, ale ostatecznie wygrał (2:1) dzięki trafieniu Aarona Ramseya w doliczonym czasie gry.
Spotkanie miało być dla Kanonierów formalnością i spacerkiem. Palace stawiło się na Emirates Stadium już bez swojego menedżera, Tony’ego Pulisa i można było w ciemno zakładać, że „osierocony” zespół będzie dla pretendentów do mistrzostwa Anglii łakomym kąskiem.
Boisko nieco zweryfikowało te przypuszczenia. Arsenal oczywiście dominował, mógł pochwalić się posiadaniem piłki na poziomie 75 procent, ale niewiele z tego wynikało. Crystal Palace umiejętnie się broniło, a w 35. minucie wyprowadziło cios. Po dośrodkowaniu w pole karne, futbolówkę głową do siatki skierował Brede Hangeland. Lepiej mógł zachować się Wojciech Szczęsny, który zdecydował się pozostać na linii i chyba nie było to najlepsze rozwiązanie.
Kanonierzy doprowadzili do wyrównania tuż przed zakończeniem pierwszej połowy. Tym razem wrzutkę przed bramkę rywali na gola zamienił Laurent Koscielny.
Arsene Wenger robił co mógł, wprowadził w końcu na boisko Oliviera Giroud, ale armaty Arsenalu były w sobotni wieczór ewidentnie bez prochu. Gospodarze walczyli jednak do końca i w końcu dopięli swego. W doliczonym czasie gry, piłkę po interwencji Speroniego do siatki dobił Aaron Ramsey.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.