W drugim niedzielnym meczu Premier League Arsenal pokonał na wyjeździe Burnley (1:0). „Kanonierzy” zdobyli gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry.
Alexis Sanchez zapewnił Arsenalowi zwycięstwo (fot. Reuters)
Piłkarze Arsenalu zafundowali w ostatnich dniach swoim kibicom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Podopieczni Arsene’a Wengera pokonali w ubiegły weekend Tottenham w derbach Londynu, by w czwartkowy wieczór przegrać niespodziewanie z pogrążoną w kryzysie Kolonią w Lidze Europy. Fani „Kanonierów” mogli się więc jedynie zastanawiać, którą twarz swojej drużyny zobaczą na Turf Moor, podczas wyjazdowego starcia z Burnley.
Jeśli zaś chodzi o popularnych „The Clarest”, to ci spisują się w tym sezonie bardzo dobrze, czego najlepszym potwierdzeniem były trzy zwycięstwa z rzędu w trzech ostatnich kolejkach. Niedzielne starcie zapowiadało się więc wyjątkowo emocjonująco.
Mecz od początku był bardzo wyrównany i chociaż częściej przy piłce znajdowali się piłkarze z Londynu, to niewiele z tego wynikało. Arsenal nie potrafił bowiem stworzyć sobie klarownej sytuacji do zdobycia bramki, a przy tym musiał grać czujnie w defensywie, ponieważ gospodarze szukali swoich okazji w kontratakach.
Kiedy już wydawało się, że goli na Turf Moor nie zobaczymy, Arsenal zadał w końcu decydujący cios. W doliczonym czasie gry James Tarkowski zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki został Alexis Sanchez i trzy punkty powędrowały do północnego Londynu.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.