Kibice Arsenalu musieli przełknąć kolejne rozczarowanie. Ich drużyna ponownie zawiodła, tym razem przegrywając w delegacji z Newcastle United (1:2). Po tej porażce coraz bardziej możliwy jest scenariusz, że „Kanonierzy” zakończą rozgrywki ligowe poza czołową „szóstką” Premier League.
Arsene Wenger musiał przełknąć kolejną gorzką pigułkę (fot. Reuters)
Faworytem niedzielnego starcia na St. James’ Park był oczywiście Arsenal, jednak przed pierwszym gwizdkiem warto był wziąć poprawkę na kilka aspektów. Po pierwsze, podopieczni Arsene’a Wengera nie mają już większych szans na zajęcie miejsca w czołowej „czwórce” ligi, a to oznacza, że wszystkie siły zamierzają skupić na rozgrywkach europejskich, które mogą się dla nich okazać furtką do Champions League. Po drugie, „Kanonierzy” nie prezentują się podczas trwającej kampanii zbyt okazale na wyjazdach, a w Newcastle gra się ciężko nawet wielkim potentatom Premier League.
Spotkanie zaczęło się jednak zgodnie z zakładanym wcześniej scenariuszem. Arsenal przejął inicjatywę nad wydarzeniami na boisku i stosunkowo szybko, bo jeszcze przed upływem kwadransa wyszedł na prowadzenie. Pierre-Emerick Aubameyang otrzymał piłkę na skrzydle i dograł ją przed bramkę do Alexandre’a Lacazette’a. Ten zdołał oddać celny strzał i faworyt mógł cieszyć się z prowadzenia.
Po zdobyciu gola londyńczycy spuścili jednak nieco z tonu, a to sprawiło, że gospodarze zaczęli nieco śmielej atakować. Efekt? W 29. minucie mieliśmy remis. Newcastle przeprowadziło szybki atak, który sprytnym strzałem wykończył Ayoze Perez.
100 – Alexandre Lacazette’s goal was the 100th that Arsenal have scored in all competitions this season; the 4th Premier League club to reach this landmark in 2017-18 (after Man City, Liverpool & Spurs). Century. pic.twitter.com/s4R0hVmfmT
Warto dodać, że Arsenal jeszcze w pierwszej połowie powinien otrzymać rzut karny za zagranie ręką jednego z obrońców przed własną bramką. Mimo tego, że sprawa była ewidentna, a sędzia widział wszystko jak na dłoni, to „Kanonierzy” jedenastki nie otrzymali.
Druga część spotkania przez wiele minut przypominała starcie sparingowe, i to takie, w którym nie dzieje się zbyt wiele. Marazm na boisku przerwali gospodarze, którym udało się wyjść na prowadzenie w 68. minucie. Perez wygrał przebitkę przed polem karnym i dzięki bierności obrońców rywala skierował piłkę do Matta Ritchiego. Ten wpadł w „szesnastkę” i nie miał większych problemów z pokonaniem Petra Cecha.
Wydawało się, że goście rzucą się do odrabiania strat, jednak do niczego takiego nie doszło. Arsenal grał chaotycznie, bez pomysły i widać było jak na dłoni, że bez mózgu zespołu, a więc Mesuta Oezila, w zespole brakuje jakości.
Wynik już ostatecznie nie uległ zmianie i po ostatnim gwizdku ze zwycięstwa i trzech punktów mogli się cieszyć podopieczni Rafaela Benitez. Newcastle może być po tym spotkaniu już praktycznie pewne utrzymania w Premier League, a niewykluczone, że powalczy jeszcze o miejsce w górnej połówce tabeli.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.