Sampdoria Genua pokonała w delegacji SPAL (2:1) i nadal liczy się w wyścigu po awans do europejskich pucharów. Wymierny wkład w zwycięstwo swojej drużyny włożyli reprezentanci Polski.
Sampdoria nie składa broni w walce o europejskie puchary (fot. Reuters)
Po trzech kolejnych porażkach, Sampdoria zdołała ostatnio pokonać Cagliari i nic dziwnego, że piłkarze z Genui chcieli pójść za ciosem. Wydawało się, że wyjazdowe spotkanie ze SPAL będzie doskonałą okazją do tego, by pokazać, że dołek formy jest już daleko za „Sampą”.
Jak się okazało, podopieczni Marco Giampaolego nie zamierzali czekać na ruch przeciwnika i chcieli jak najszybciej wypracować sobie odpowiednią zaliczkę. Nie miął jeszcze kwadrans, a goście już prowadzili różnicą dwóch trafień. Oba gole dla gości strzelił niezawodny Fabio Quagliarella, a asystowali mu kolejno Bartosz Bereszyński i Karol Linetty. Nokaut.
Po tak mocnych ciosach otrzymanych w ciągu zaledwie kilkunastu minut, SPAL miało problem z tym, by się podnieść i spróbować odpowiedzieć. W pierwszej połowie ta sztuka się już nie udała, ale po zmianie stron nadzieja na korzystny wynik ponownie zatliła się sercach kibiców zebranych na Stadio Paolo Mazza.
W 60. minucie dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego wykorzystał Sergio Floccari, który wyskoczył najwyżej i skierował piłkę do siatki, zdobywają tym samym gola kontaktowego. Radość gospodarzy była jednak przedwczesna, ponieważ do akcji wkroczył system VAR i jak się okazało, były podstawy ku temu, by anulować bramkę strzeloną przez SPAL.
W doliczonym czasie gry SPAL zdobyło tak upragnioną bramkę, ale trafienie Jasmina Kurtica było jedynie tym na otarcie łez. Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ, a Sampdoria dowiozła bezpieczna prowadzenie do samego końca. Bereszyński oraz Linetty przebywali na boisku od początku do końca, a w ekipie gospodarzy 90 minut na placu boju spędził Thiago Cionek, który tuż przed końcem został ukarany czerwoną kartką.
***
Co działo się na innych włoskich boiskach w równolegle rozegranych spotkaniach? Udinese pokonało Bolognę (2:1), a pełne 90 minut w ekipie gości rozegrał Łukasz Skorupski. Starcie Genui z Frosinone zakończyło się z kolei bezbramkowym remisem.