Atalanta Bergamo coraz bliżej osiągnięcia wielkiego sukcesu. Drużyna z Lombardii pokonała na swoim terenie Genoę (2:1) i wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli ligi włoskiej.
Atalanta Bergamo coraz bliżej awansu do Ligi Mistrzów (fot. Ciro del Luca / Reuters)
Dla piłkarzy Atalanty sprawa była prosta. Wiedzieli, że jeśli wykorzystają oni atut własnego boiska i pokonają Genoę, to bardzo przybliżą się do zajęcia w tabeli Serie A czwartego, a może nawet trzeciego miejsca, a co za tym idzie wywalczeniu historycznego awansu do Champions League. Stawka meczu była więc ogromna.
Wydawało się, że gospodarze od razu rzucą się na niżej notowanego przeciwnika, ale jak się okazało, do niczego takiego nie doszło. Co więcej, na pierwszą połowę należy spuścić kurtynę milczenia, ponieważ tak słabych 45 minut w wykonaniu piłkarzy Atalanty nie oglądaliśmy od bardzo dawna.
Po zmianie stron oglądaliśmy już na boisku zupełnie inną drużynę z Bergamo. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego podkręcili tempo i od razu miało to przełożenie na konkrety pod bramką rywala. W 47. minucie wynik otworzył Musa Barrow, a kiedy kilka chwil później na 2:0 podwyższył Timothy Castagne, było już jasne, że Atalanta nie wypuści Genoi ze swoich szponów.
Po dwóch mocnych ciosach z początku drugiej połowy, Genoa już się nie podniosła i chociaż w doliczonym czasie gry zdobyła bramkę honorową autorstwa doświadczonego Gorana Pandeva, to wynik co do zasady zmianie nie uległ i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa mogli się cieszyć gospodarze, którzy wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli, wyprzedzając Inter Mediolan.
Jeśli zaś chodzi o gości, to ci wciąż nie mogą być pewni utrzymania, ponieważ ich przewaga nad strefą spadkową wynosi tylko cztery „oczka”.